Liczba członków kasy zapomogowej w szpitalu miejskim przy Batorego zmniejszyła się o połowę

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Jacek Smarz
Udostępnij:
Po odkryciu, że kasjerka latami okradała pracowników szpitala przy ul. Batorego, nadzór nad kasą wzmocniono. Ale i tak nie wszyscy jej ufają.

- Obecnie do kasy należy około 80 osób. Poprzednio - 150. Wierzymy jednak w to, że przybywać będzie nam kolejnych, nowych członków. Obecnie funkcjonowanie kasy jest przejrzyste, a nadzór sprawowany na bieżąco. Na pożyczki pracownicy nie muszą oczekiwać, udzielane są im one szybko. Nie tak jak w poprzednich latach - podkreśla Ewa Kacprzak, przewodnicząca zarządu kasy zapomogowo-pożyczkowej w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim przy ul. Batorego w Toruniu.

Wszystko wskazuje na to, że w poprzednich latach, jak opisujemy na stronie 1, kasa regularnie była okradana przez kasjerkę Barbarę L. Podobnie zresztą jak Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych. Obecnie kobieta jest podejrzana przez prokuraturę o przywłaszczenie mienia znacznej wartości. Było to możliwy, bo działanie kasy nie było właściwie kontrolowane. A w myśl przepisów nadzór nad nią sprawować powinni sami pracownicy; ze wsparciem zakładowej organizacji związkowej, gdy taka istnieje.

Po odkryciu braku pieniędzy, na początku 2013 roku, dyrekcja lecznicy zawiadomiła prokuraturę, a Barbarę L. zwolniła dyscyplinarnie z pracy. W szpitalu nie pracuje już także bezpośredni przełożony kasjerki.

Czy pracownicy, których pani L. miała okradać ze składek do kasy i rat, którymi spłacali pobrane pożyczki, kiedykolwiek doczekają się zwrotu pieniędzy? - Zrobimy wszystko, by odzyskać całą sumę, ale liczymy się z trudnościami - nie kryje Krystyna Zaleska, dyrektor miejskiego szpitala, mając na myśli zabezpieczoną na poczet naprawienia szkody skromną działkę rolniczą Barbary L. - Pracownicy mają obecnie w rękach papierowe pieniądze, czyli kwity z dokładnie wyliczonymi sumami, których zwrot im się należy. Ja sama zostałam okradziona na ponad 2 tysiące zł. Odzyskane od pani L. pieniądze zwrócimy proporcjonalnie do wysokości wyliczonych kwot. Chyba że uda się odzyskać całość pieniędzy...

Przez ponad rok w szpitalu przy Batorego rezydował biegły z dziedziny księgowości, powołany przez Prokuraturę Rejonową Toruń Centrum Zachód, i wertował dokumenty. Doliczył się przywłaszczonych ponad 312 tysięcy zł (większość z kasy zapomogowej; 29 tys. zł z funduszu socjalnego). Proceder miał trwać od 2002 roku. Barbara L. pracowała w szpitalu od 1993 roku.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie