Łup trzeba liczyć na nowo

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Wyrok w sprawie zabójstwa w Grudziądzu nie zapadł, bo nie wiadomo do końca, ile ukradł oskarżony. Toruński Sąd Okręgowy musi teraz wyjaśnić, ile ostatecznie gotówki zrabowano z grudziądzkiej stacji paliw.

Wyrok w sprawie zabójstwa w Grudziądzu nie zapadł, bo nie wiadomo do końca, ile ukradł oskarżony. Toruński Sąd Okręgowy musi teraz wyjaśnić, ile ostatecznie gotówki zrabowano z grudziądzkiej stacji paliw.

Sąd ma problem z wydaniem wyroku, ponieważ jedne dokumenty w aktach sprawy mówią o tym, iż ze stacji zginęło ponad 4000 złotych, według innych suma ta oscyluje wokół 6000 złotych.

<!** reklama>

- Różnica sięga 1700 złotych i trzeba to wyjaśnić - argumentował wczoraj toruński sąd, który, mimo wcześniejszego zakończenia, wznowił proces w tej sprawie. We wtorek, 22 marca, przesłuchany zostanie biegły, który wykonywał wycenę strat po napadzie.

Będzie również zeznawał właściciel stacji. Kiedy uda się rozstrzygnąć te wątpliwości, proces po raz drugi zostanie zakończony i będzie mógł zapaść wyrok. Przypomnijmy, że prokurator w swojej mowie końcowej domagał się dla 27-letniego Piotra B. 15 lat więzienia.

Zbrodnia, za której popełnienie odpowiada oskarżony, rozegrała się bez świadków w styczniu ubiegłego roku. O jej przebiegu wiadomo tyle, co 27-latek mówił podczas śledztwa. Mężczyzna twierdzi, że na stację poszedł wieczorem w celu załatwienia potrzeby fizjologicznej. Wówczas przebywający tam pracownik podobno miał do niego pretensje, że w ogóle się tam pojawił. Wtedy też miało dojść pomiędzy nimi do szarpaniny, podczas której Piotr B. zadał 45-latkowi śmiertelny cios nożem w klatkę piersiową oraz kilka uderzeń metalowym tłuczkiem do mięsa w głowę.

Oskarżony starał się przekonać śledczych, że zrobił to w obronie własnej. Prokuratura ustaliła, że to nieprawda. Jej zdaniem, miał zamiar dokonać napadu, ponieważ przyszedł z tłuczkiem na stację. Dała mu go członkini jego rodziny. Nie wiadomo tylko, czy przestępstwo miało mieć od razu charakter rabunkowy, czy też oskarżonego i ofiarę łączyły inne sprawy, o których dziś nikt nie chce mówić i to one legły u podstaw awantury.

Większą część zagrabionej kwoty Piotr B. przepuścił w grudziądzkim kasynie. Kiedy dzień po zbrodni policjanci go zatrzymali, miał już tylko 800 złotych.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie