Majster oszust z Torunia ukarany! Pieniądze wziął, ale tarasu nie zrobił

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Nieuczciwy majster przyjął 1739 zł za renowację tarasu, ale do roboty nigdy nie przystąpił.
Nieuczciwy majster przyjął 1739 zł za renowację tarasu, ale do roboty nigdy nie przystąpił. DLH Poland/ archiwum Polska Press
Udostępnij:
Nie chciał pracować za pieniądze, to popracuje społecznie - tak podsumować można historię Tomasza G., który oszukał pewną toruniankę przy renowacji tarasu. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Toruniu i skończyła się wyrokiem.

Zobacz wideo: Morsowanie dla każdego? Niektórzy muszą uważać!

6 miesięcy prac społecznych oraz nakaz zwrotu pani Marcie pieniędzy, które przyjął za renowację tarasu - to kara, którą Sąd Rejonowy w Toruniu wymierzył nieuczciwemu fachowcowi. 1739 złotych za renowacje tarasu na konto (żony) chętnie przyjął, ale do roboty się nie stawił. Ba, zapadł się pod ziemię...

Pani Marta miała proste zlecenie: 70 metrów kwadratowych plus donice do renowacji

To był lipiec 2020 roku. Kłopoty z fachowcami wszelkiej maści na lokalnym rynku były już mocno odczuwalne. Tymczasem pani Marta potrzebowała kogoś, kto zajmie się renowacją tarasu. Zlecenie było niby proste. Chodziło o potraktowanie myjka ciśnieniową i specjalnym olejem 70 metrów kwadratowych tarasu i odświeżenie donic.

Kobieta nie mając zaufanego fachowca pod ręką, dała ogłoszenie w internecie. Zgłosił się Tomasz G., prowadzący własną działalność gospodarczą. Z wymiany maili wynikało, że zna się na rzeczy. A do tego zadeklarował wykonanie prac w dogodnym dla pani Marty terminie. Ustalona wstępnie kwota usługi też satysfakcjonowała obie strony: 50 zł za metr kwadratowy. Ale szybko zaczęły się przeboje...

Pani Marta zapowiedziała majstrowi, że zaliczkę w wysokości 40 procent całej należnej mu zapłaty dostanie do rąk własnych od jej teścia. Przekazała Tomaszowi G. namiary telefoniczne na niego, a także na dozorcę domu. Taka propozycja jednak, standardowa przecież i korzystna dla wykonawcy zlecenia, naszego majstra wręcz oburzyła!

"Ja w ten sposób nie działam!" - obwieścił majster pani Marcie przez telefon. I sugerował, że kobieta jest niewypłacalna. Zdecydowanie domagał się przelania całej zapłaty na konto, jeszcze przed wykonaniem roboty. W kwocie tej ujęty miał być zakup specjalnego oleju za 399 zł. Mężczyzna miał go nabyć sam od internetowego sprzedawcy (link z ofertą z Allegro podesłał pani Marcie).

Pani Marta zapłaciła z góry, a wtedy... Myjka się psuła, termin nie pasował, aż majster zniknął

Jak odnotował Sąd Rejonowy w Toruniu w aktach sprawy, dokładnie 1739 złotych zostało przelane na konto żony Tomasza G. - tak, jak sobie życzył. Zgodnie z umową, po otrzymaniu pieniędzy majster miał zabrać się do pracy na tarasie.

23 lipca 2020 roku fachowiec potwierdził otrzymanie przelewu. Ale do pracy się nie zabrał. Najpierw przez kilka dni się nie odzywał. Potem przekazał pani Marcie, że... zepsuł mu się sprzęt do pracy, czyli myjka. Kobieta szybko wskazała mu dwa wyjścia: stawienie się na jej taras bez myjki, bo tę posiada wspólnota mieszkaniowa albo wynajęcie sprzętu. Majster jednak nie zareagował.

"M. Z. oraz jej mąż usiłowali się do niego dodzwonić, jednak nie odbierał połączeń, później zaś włączała się poczta głosowa. W zw. z tym M. Z. napisała do T. G. maila z informacją, iż odstępuje od umowy. Nie spotkało się to z żadną reakcją ze strony T. G. W związku z tym mąż M. Z. zadzwonił do niego z innego numeru. T. G. zadeklarował wówczas, iż zwróci pieniądze po powrocie do domu. Jednakże nie zwrócił przelanej na konto jego żony kwoty, jak również nie nawiązał kontaktu z pokrzywdzoną" - odnotował sąd.

Basta! Sprawa trafiła do sądu i fachowiec doczekał się wyroku

Małżonkowie nieuczciwemu fachowcowi nie odpuścili. Sprawa finalnie trafiła do sądu, a pani Marta została oskarżycielką posiłkową. Oskarżony o oszustwo Tomasz G. tłumaczył się przed sądem dość mętnie. Twierdził, że próbował nawiązać kontakt z panią Martą i oddać pieniądze itp. Te wyjaśnienia jednak toruńskiej Temidy nie przekonały.

Sędzia Ewa Lemanowicz-Pawlak uznała mężczyznę za winnego. Wyrokiem sądu ma on przez 6 miesięcy pracować społecznie (w wymiarze 20 godzin miesięcznie), zwrócić klientce 1739 zł oraz pokryć opłaty i wydatki sądowe (190 zł łącznie).

"Znamiennym jest to, iż po dokonaniu przelewu na konto jego żony, oskarżony zaczął zwodzić pokrzywdzoną, wymyślając kolejne okoliczności, które miały stanowić przeszkodę w realizacji usługi. O tym, że jego działania były ukierunkowane na oszukanie pokrzywdzonej wskazuje również fakt, iż pomimo wskazywania mu różnych sposobów rozwiązania deklarowanych przez niego problemów, nie przystąpił on do renowacji tarasu, co więcej - zaczął unikać jakichkolwiek kontaktów z pokrzywdzoną. Przede wszystkim należy jednak podnieść, iż pomimo upływu ponad 6 miesięcy nie zwrócił pokrzywdzonej chociażby części należności"- podkreśliła w uzasadnieniu wyroku sędzia.

Wyrok w tej sprawie 27 grudnia opublikowany został w Portalu Orzeczeń Sadowych.

PS Imię pokrzywdzonej klientki zostało w tekście zmienione.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie