Mama przebiła wszystkich

Radosław Rzeszotek
Mariusz Trojan zna się na przepisach. Nie ukrywa, że obraca się wśród prawników i polityków. Zaciągnął milion złotych pożyczki z ARiMR na rozwój kurzej fermy w podtoruńskim Silnie.

Mariusz Trojan zna się na przepisach. Nie ukrywa, że obraca się wśród prawników i polityków. Zaciągnął milion złotych pożyczki z ARiMR na rozwój kurzej fermy w podtoruńskim Silnie.

Ferma jednak upadła. A Mariusz Trojan długu nie spłacił do dziś.

<!** reklama>W 1996 roku sąd wydał prawomocny wyrok, który zobowiązał Mariusza Trojana do spłaty długu. Od tej chwili wydział windykacji Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie miał obowiązek od niego wyegzekwować należność. Nie wyegzekwował. Prawnicy Mariusza Trojana składali wnioski i odwołania, w centrali ARiMR odbywały się spotkania w sprawie umorzenia długu, jednak sprawa nie posuwała się naprzód. Odsetki rosły - dziś wynoszą około 5 milionów złotych.

W ubiegłym roku opisaliśmy poczynania Mariusza Trojana. Nasze publikacje zdopingowały urzędniów do stanowczego działania. W środę w toruńskim Sądzie Gospodarczym odbyła się licytacja zadłużonej nieruchomości. Zainteresowanie było tak duże, że trzeba było licytację przenieść do większej sali sądowej. Komornik wycenił 10 hektarów ziemi z ruinami fermy na 306 tys. złotych. Szybko okazało się, że oferenci gotowi są zapłacić o wiele więcej. Jednak każdą ich ofertę przebijała matka Mariusza Trojana, Jadwiga, reprezentująca firmę „PolBau” z Turku.

- Gotowi byliśmy zapłacić za tę nieruchomość nawet trzy i pół miliona złotych - stwierdził tuż po licytacji jeden z oferentów, który chce pozostać anonimowy. - Ta licytacja była jednak zwykłą farsą. Matka dłużnika licytowała z taką pewnością, jakby była matką Billa Gatesa. Trudno uwierzyć, żeby dysponowała takim kapitałem! Chodziło więc raczej o zablokowanie sprzedaży, a nie o kupno nieruchomości.

Tuż przed dniem licytacji wyszło na jaw, że część zajętej na poczet długu nieruchomości w Silnie, Mariusz Trojan przekazał swoim krewnym. Tym razem taki wybieg nie powstrzymał jednak licytacji.

- Postępuję zgodnie z prawem i w tej sprawie to ja jestem pokrzywdzony - uważa Mariusz Trojan. - Wszystko, co zostało o mnie napisane, jest nieprawdą. Mam na to dokumenty.

Aby przystąpić do licytacji, oferenci musieli wpłacić 40 tysięcy złotych. Jeśli zwycięzca przetargu nie wpłaci w ciągu miesiąca pełnej wylicytowanej kwoty, wadium przepadnie. A sąd i komornik będą musieli od nowa rozpocząć procedurę licytacyjną, która potrwać może nawet kilka miesięcy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie