Marat Markow, czyli telewizyjny urok przemocy. Warto to zobaczyć, żeby przekonać się, jaką dziś ma twarz czyste medialne zło

Ryszard Warta
Ryszard Warta
Jedni byli od rozpracowywania młodego opozycjonisty. Inni zwijali go na lotnisku, jeszcze inni byli od bicia, grożenia, szantażu i dobierania najskuteczniejszych metod psychicznego terroru. Markow był od zrobienia ze zmaltretowaną ofiarą tych bandytów telewizyjnego show.

Nie wygląda na swoje 52 lata. Dobrze zbudowany, barczysty, gładko ogolona głowa. Dobrze dobrany garnitur, elegancka koszula. Absolwent wyższej szkoły wojsk rakietowych i obrony przeciwlotniczej, potem studiów prawniczych. Gruba ryba. Przez lata pracownik administracji prezydenta Łukaszenki. Zasłużony, nagradzany. Dziś w zarządzie państwowego kanału ONT. Pewny gość, specjalista od mokrej roboty medialnej. Marat Sergiejewicz Markow.

To on w swym programie „Marat Markow. Nic osobistego” przesłuchiwał Ramana Pratasiewicza. Tak wyszło. Wszędzie musi być podział obowiązków. Jedni byli od rozpracowywania młodego opozycjonisty. Inni zwijali go na lotnisku, jeszcze inni byli od bicia, grożenia, szantażu i dobierania najskuteczniejszych metod psychicznego terroru. Markow był od zrobienia ze zmaltretowaną ofiarą tych bandytów telewizyjnego show.

Warto ten „wywiad” wyszukać w sieci i zobaczyć, choć to widowisko straszne. Z jednej stron ten poobijany chłopak mówiący posłusznie to, czego od niego propagandyści żądają, z drugiej ten wygadany, pewny siebie i bardzo z siebie zadowolony „wiedujuszczij programma”.

https://www.youtube.com/watch?v=J-PmITXlkgU

Ocean obłudy rozlewa się już od samego początku - gdy Markow mówi, że to temat trudny dla niego, jako dla osoby „ze spisu do rozstrzelania”. Matko, jakie to wszystko jest wtórne! Po stanie wojennym nieco starsi polscy towarzysze Markowa też mówili o podobnych listach przygotowywanych przez ekstremę „Solidarności”. Potem Markow mówi, że obaj są dziennikarzami i że będzie zadawać takie pytania, jakie zadawałyby zarówno media opozycyjne, jak i te państwowe. - Opozycyjne spytałyby, czy dobrowolnie zgodziłeś się na ten wywiad - mówi prowadzący. Pratasiewicz posłusznie potwierdza. Markow jest zadowolony, uśmiecha się... Nie, nie da się tego oglądać bez obrzydzenia.

Jeśli powstałby kiedyś międzynarodowy trybunał do spraw Białorusi, Markow powinien być na liście, nie do rozstrzelania, ale do sprawiedliwego osądzenia. Jeśli miałby powstać naprawdę sensowny system sankcji wobec gorliwych funkcjonariuszy białoruskiego reżimu, powinien on obejmować takich ludzi jak on. Trybunał pewnie nigdy nie powstanie, sankcje będą dziurawe. Nam pozostaje bezsilne obserwować, jak tępa przemoc i zło tryumfują. Do czasu, bo i ta dyktatura upadnie.

Furii, dostaje, gdy ten i ów mądrala, z jakimś nie wiadomo z czego wynikającym poczuciem wyższości orzekają, że Pratasiewicz się złamał, że nie dał rady. Pamiętam jeszcze z pierwszej wojny w Zatoce, jak iracka telewizja pokazywała wziętych do niewoli amerykańskich pilotów - silnych facetów szkolonych do radzenia sobie z ekstremalnym stresem, którzy przed kamerami powtarzali frazesy irackiej propagandy. Ocenianie kogoś na podstawie tego, co mówi z pistoletem przystawionym do głowy jest szczytem bezduszności. To, co wymuszone nie jest nic warte. Warto za to mówić o tych, którzy ten pistolet przystawiają . Żeby ich dobrze zapamiętać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie