Marleno, dlaczego? Trwa śledztwo

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
33-letnią Marlenę Ł. i jej syna Kacperka pochowano w Rogowie (powiat rypiński). Tam, skąd pochodziła. Śledczy będą szukali odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”.

33-letnią Marlenę Ł. i jej syna Kacperka pochowano w Rogowie (powiat rypiński). Tam, skąd pochodziła. Śledczy będą szukali odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”.

<!** Image 3 align=none alt="Image 174270" sub="Z tego domu przy ul. Drzewieckiego Marlena Ł. ostatni raz wyszła 7 czerwca / Fot. Grzegorz Olkowski">- Tak niedawno jeszcze Marlenę tu widzieliśmy. Wzięła urlop z pracy i przyjechała opiekować się chorą mamą. Dlaczego nikomu się nie zwierzyła? Pewnie nagromadziło jej się poważnych problemów, ale nie była chętna do zwierzeń. Przynajmniej nie tu, w Rogowie, gdzie zaglądała już tylko od czasu do czasu - słyszymy w sklepie.

Spoczęli w jednym grobowcu

W Rogowie tragedia jest wciąż szeroko komentowana. 33-letnia Marlena Ł., której powieszone zwłoki wraz z 4-letnim synkiem Kacperkiem znaleziono w podtoruńskim lesie, pochodziła stąd. Jej rodzice, państwo N., to bardzo szanowana w okolicy rodzina. Mama przez wiele lat pełniła odpowiedzialną funkcję w Urzędzie Gminy Rogowo. Przeszła na emeryturę trzy lata temu. - Wszyscy rodzinie N. ogromnie współczują. Wiele osób było na pogrzebie, wiele odwiedza cmentarz. Matka z synkiem spoczęli razem, w jednym grobie. Co pchnęło ją do tak okropnego kroku? Myślimy, że dramat mógł rozgrywać się po cichu, za zamkniętymi drzwiami. A najbardziej w jej głowie - mówią panie Bożena i Ewa, mieszkanki gminy.

<!** reklama>We wtorek kupiony sznur

Przypomnijmy. 33-latka zamieszkiwała z mężem Radosławem i synem przy ul. Drzewieckiego w Toruniu. Sąsiedzi wspominają ich jako sympatycznych, sprawiających wrażenie szczęśliwych małżonków. Marlena Ł. pracowała w toruńskim oddziale fabryki Rug Riello, produkującej kotły gazowe, na odpowiedzialnym stanowisku. We wtorek, 7 czerwca, wyszła z domu rano razem z synkiem, mówiąc mężowi, że więcej nie zobaczy ani jej, ani dziecka. Mężczyzna musiał zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji, bo przed południem zgłosił zaginięcie funkcjonariuszom Komisariatu Policji Toruń-Śródmieście.

Już pod wieczór we wtorek mieszkańcy leśnictwa Olek widzieli na leśnej drodze czerwonawego volkswagena beetle, którym jeździła Marlena. W środę rano natomiast oficjalnie powiadomiono policję o tarasującym przejazd aucie. Na miejscu funkcjonariusze dokonali koszmarnego odkrycia: powieszonych na drzewach ciał matki i dziecka. Znaleźli też, między innymi, paragon fiskalny, dokumentujący zakup sznura. Jak przekazuje prokuratura, zakupu dokonano we wtorek koło południa.

Kacperek się nie bronił?

Sekcja zwłok wykazała, że matka i dziecko zmarli w wyniku gwałtownego uduszenia, na skutek powieszenia. Wstępnie nie znaleziono dowodów na to, by do ich śmierci przyczyniły się osoby trzecie.

Śledczy nie przekazywali też, by na ciele chłopca odkryto zadrapania czy siniaki. Jeśli przyjąć, że matka sama najpierw zabiła syna, a później się powiesiła (to dominująca linia śledztwa), rodzi się pytanie, dlaczego Kacperek się nie bronił?

- Zleciliśmy badania toksykologiczne. Ich wyniki mają dać odpowiedź na pytanie, w jakim stanie znajdowali się kobieta i dziecko. W przypadku matki w grę wchodzi znajdowanie się pod wpływem alkoholu lub jakiejś substancji odurzającej. W przypadku chłopca - leków, na przykład uspokajających czy nasennych. Na wyniki jeszcze czekamy - mówi Maciej Rybszleger, szef Prokuratury Rejonowej Toruń Wschód.

Motyw zabójstwa

Śledztwo toczy się w sprawie zabójstwa. Prokuratura musi po pierwsze wyjaśnić wszechstronnie okoliczności zdarzenia. Po drugie, interesować będzie ją motyw, czyli wyjaśnienie, dlaczego matka zabiła dziecko (przyjmując tę wersję wydarzeń). Dlatego policjanci przesłuchiwali i przesłuchują członków rodziny, przyjaciół, znajomych.

- Nasze ustalenia podamy oficjalnie do wiadomości, ale tylko w takim zakresie, który nie będzie naruszał intymnych spraw tej rodziny - zaznacza prokurator Rybszleger. - Sprawa zabójstwa i tak zostanie umorzona wobec śmierci prawdopodobnego sprawcy.

Motyw samobójstwa nie jest już dla śledczych przedmiotem zainteresowania. Obowiązkiem ich jest natomiast zbadanie, czy samobójcy nikt nie nakłaniał albo mu tragicznego kroku nie ułatwiał.

Świeże kwiaty

Roman Żbikowski, sołtys Rogówka w gm. Rogowo, wczoraj odwiedził cmentarz pw. św. Bartłomieja. - Grób tonie w kwiatach, a my wszyscy pytamy: „dlaczego?” - kończy.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
doradca
ludzie coś widzieli,ale się boją mówić...albo rozsiewają plotki
m
misia
odgrzany kotlet
C
Czerwcowa
żeby chociaż coś napisała, cokolwiek. Nie wiem jak ten mąż będzie dalej żył? gdzie znajdzie drugą żonę po takimś czymś z pierwszą? kto mu zaufa????
Dodaj ogłoszenie