Paweł Adamowicz
Pożegnanie

Pożegnanie Pawła Adamowicza

Rozwiń
Paweł Adamowicz
Zwiń

Pożegnanie Pawła Adamowicza

Służba publiczna, ukochane miasto i drugi człowiek - te wartości były dla niego najważniejsze. Paweł Adamowicz był człowiekiem niezwykle aktywnym, zawsze życzliwym i zawsze blisko ludzi.

Marszałek Całbecki i jego dwór - po 5 latach

Marszałek Całbecki i jego dwór - po 5 latach

Małgorzata Oberlan

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Marszałek Całbecki i jego dwór - po 5 latach
Pod koniec 2006 roku Piotr Całbecki został marszałkiem województwa i razem z „desantem z toruńskiego magistratu” przejął Urząd Marszałkowski. Od tego czasu urząd spuchł personalnie, a desant - awansował albo utrzymał pozycje.
Marszałek Całbecki i jego dwór - po 5 latach

Pod koniec 2006 roku Piotr Całbecki został marszałkiem województwa i razem z „desantem z toruńskiego magistratu” przejął Urząd Marszałkowski. Od tego czasu urząd spuchł personalnie, a desant - awansował albo utrzymał pozycje.



- Jesteśmy kolegami, ale nie musi to mieć chyba jakiegoś pejoratywnego wydźwięku - mówił w maju 2007 roku Maciej Krużewski, jeden z desantowców.

Jego też kolega Piotr pociągnął z magistratu, a konkretnego z Wydziału Rozwoju i Integracji Europejskiej (WRiIE), do Urzędu Marszałkowskiego. Uczynił dyrektorem Departamentu Planowania Strategicznego i Gospodarczego. Jednostka ta, po reorganizacji, zniknęła. Nie zniknął jednak fotel dla Krużewskiego - nadal jest dyrektorem, tyle że Departamentu Współpracy Międzynarodowej.


Druh omnibus


Grzegorz Borek to jedna z najdziwniejszych postaci z otoczenia marszałka. Wychował się z nim na jednym podwórku. Chodzili do jednej szkoły w podtoruńskiej Łubiance, grywali w piłkę i dyskutowali. Gdy w latach 90. Borek założył Europejskie Centrum Współpracy Młodzieży, Całbeckiego uczynił w nim „trenerem”. Był jego pracodawcą. Potem role się odwróciły.


Gdy Całbecki został marszałkiem, druh z Łubianki stał się jego cieniem. Panowie występowali w duecie w kraju i za granicą. Borek został pełnomocnikiem Zarządu Województwa ds. organizacyjnych, na umowę-zlecenie. Zdaniem złośliwych, nie nadawał się na dyrektora z powodu braku „mgr” przed nazwiskiem.


- Czy coś się zmieniło przez te pięć lat, jeśli chodzi o Pana wykształcenie? - pytamy.


- Nie - odpowiada dziś Borek. - Jestem absolwentem Technikum Budowlanego oraz diecezjalnego Studium Życia Rodzinnego w Toruniu.


Druh wyrósł na prawdziwego omnibusa. Obecnie jest pełnomocnikiem Zarządu Województwa do: spraw międzynarodowych, spraw społecznych i organizacyjnych oraz do spraw poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego. Skąd ma szeroką wiedzę na ten ostatni temat (bo przecież pełnomocnik taką posiadać powinien) nikt nie wie. Nadal nie jest etatowym pracownikiem. - Cały czas pracuję na umowę-zlecenie - przyznaje.


Awans na wicemarszałka


Michał Korolko, młodszy od Całbeckiego o sześć lat filolog angielski, współpracował z nim w WRiIE w Urzędzie Miasta Torunia.


Już jako marszałek Całbecki uczynił Korolkę dyrektorem Departamentu Polityki Regionalnej. Jest nim do dziś, ale od grudnia 2009 roku zasiada też w Zarządzie Województwa. Zorientowani dobrze pamiętają, jak forsowano ten awans. Oznaczał on prawie zerwanie koalicji PO z PiS-em (miejsce dotąd należało do prawicy), sprzeciw wielu radnych, nerwówkę i pojawienie się w trybie pilnym na sesji sejmiku województwa Tomasza Lenza, szefa regionalnych struktur PO.


Członkami zarządu są jeszcze dwaj inni desantowcy z magistratu: Paweł Adamczyk - niezmiennie skarbnik województwa - oraz Marek Smoczyk, najpierw szef marszałkowskiej administracji, teraz sekretarz województwa.


Wszyscy za ciężką pracę odbierają ciężkie pieniądze. Jak wynika z oświadczeń majątkowych, w zeszłym roku Korolko zarobił 152,3 tys. zł, Adamczyk - 145,3 tys., a Smoczyk - 125,9. Wynagrodzenie Piotra Całbeckiego jest wyższe, ale nie diametralnie. W ubiegłym roku. zainkasował 161 tys. zł.


Z pociągu na lotnisko


Ciekawie ułożyły się losy innego desantowca - Tomasza Moraczewskiego. Prezydenta Michała Zaleskiego opuścił, bo kolega marszałek zaproponował mu czuwanie nad regionalnym transportem i komunikacją. W tym - nad koleją, w której Moraczewski był (jest jeszcze?) szczerze zakochany.


Nowe stanowisko potraktował jak życiowe wyzwanie. Dość szybko jego nazwisko pojawiło się zresztą na ustach wielu fachowców w kraju. Powód? Udana rewolucja na regionalnych torach, czyli złamanie monopolu Przewozów Regionalnych PKP przez wprowadzenie na regionalne trasy PCC Arrivy.


Jak na to zareagował monopolista? Uczynił Moraczewskiego najpierw dyrektorem handlowym, a potem prezesem PKP PR w kraju! Funkcję tę pełnił od 4 czerwca 2009 do 27 maja 2010 roku. Zrezygnował tuż po aferze z pociągami InterRegio, które nie wyjechały na tory. Jak twierdził jednak, jego decyzja nie miała z tym związku.


Natychmiast zajął inny fotel: prezesa Portu Lotniczego Bydgoszcz. Rada nadzorcza powołała go jednogłośnie, a zakończyła współpracę z Krzysztofem Wojtkowiakiem. Stało się w momencie, gdy Zarząd Województwa zdecydował się odkupić akcje portu od Austriaków i wrócić do układu, w którym jest on większościowym udziałowcem.


Przez półtora roku udało się Moraczewskiemu zmniejszyć zadłużenie lotniska. Choć zdaniem Wojtkowiaka - przez kreatywną księgowość. Nie udało się natomiast jeszcze naprawdę rozwinąć skrzydeł.


Lojalność nagrodzona


Gdy w wieku 30 lat Łukasz Walkusz został dyrektorem całej marszałkowskiej administracji, niewtajemniczeni pytali: Jak to? Za co? Wtajemniczeni wiedzieli, że w dużej mierze za bezgraniczną lojalność.


Na kilka miesięcy przed samorządowymi wyborami w 2006 roku dotychczasowy przewodniczący studenckiego NZS na UMK przeprowadził polityczną woltę. Młodzieniec zamienił szeregi młodzieżówki PiS na PO. Od tego czasu chłopak z Kartuz przylgnął do Całbeckiego. Gdy ten został marszałkiem, uczynił go swoim asystentem.


Potem Walkusz już tylko piął się w górę. Zmieniał funkcje i systematycznie dostawał solidne podwyżki. Rok 2007 przepracował w gabinecie marszałka za 44 tys. 175 zł łącznie. Rok 2008 - jako sekretarz marszałka za 53 tys. 650 zł. Rok 2009 - jako po. dyrektora gabinetu, za 64 tys. 266 zł. Rok 2010 - jako pełnomocnik marszałka ds. promocyjnych, za 73 tys. 531. Ile zarobił jako szef całej administracji w ubiegłym roku, przekonamy się, gdy w kwietniu złoży oświadczenie majątkowe.


Lojalność wobec pryncypała i Platformy Obywatelskiej popłaca też Beacie Krzemińskiej - ustom marszałka. Zaczynała od funkcji rzeczniczki, by zostać po. dyrektora Departamentu Komunikacji Społecznej i Promocji. Komórkę tę zlikwidowano, Krzemińska nadal jednak kieruje całym zespołem prasowym. W ostatnich wyborach parlamentarnych dostała wysokie, piąte miejsce na liście PO. Wyżej była tylko jedna kobieta - posłanka Domicela Kopaczewska. Jej się powiodło, Krzemińskiej nie, ale z pewnością nie jest to jej ostatnie słowo.


Urząd spuchł


Przez pięć pełnych lat rządów Piotra Całbeckiego gmach Urzędu Marszałkowskiego przy pl. Teatralnym 2 w Toruniu przeszedł wiele remontów. W 2012 roku jednak ruszy jego wielka rozbudowa. W ramach inwestycji do istniejącego budynku zostaną dobudowane dwa trzypiętrowe skrzydła. Będą miały 5,1 tys. mkw. powierzchni użytkowej.


Powiększył się też majątek województwa, choćby o ośrodek w podtoruńskim Przysieku. Ten sam, w którym ostatnio marszałek kusił na festynie gęsiną, z której stara się zrobić produkt eksportowy Kujawsko-Pomorskiego.


Liczba pracowników Urzędu Marszałkowskiego podwoiła się. Gdy Całbecki przejmował urząd od Waldemara Achramowicza (SLD) było ich 360. Dziś - ponad 775 osób. Około 340 realizuje zadania samorządu województwa, a pozostałe obsługują fundusze europejskie. Codziennie do pracy w urzędzie dojeżdżają też bydgoszczanie. Ci szeregowi, i ci wysokiej rangi, jak np. wicemarszałek Edward Hartwich czy - jeszcze do niedawna - Maciej Grześkowiak, były dyrektor Departamentu Promocji i Turystyki.





Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze (2)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Marszałek

gosia (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

Całbecki=Najgorszy marszałek w Polsce.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Aalek (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

I jak ma u nas być dobrze. Prywata !!!!!!
Całbecki niszczy to województwo!!!!!!!!!!!!

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo