Masz dziecko, więc płać!

Ewelina Piotrowska
Ponad 16 milionów złotych - to zobowiązania włocławskich „alimenciarzy” wobec skarbu państwa. Dług jest nie do odzyskania i ciągle rośnie.

Ponad 16 milionów złotych - to zobowiązania włocławskich „alimenciarzy” wobec skarbu państwa. Dług jest nie do odzyskania i ciągle rośnie.

- Były mąż sąsiadki od lat nie płaci alimentów, a wszyscy wiedzą, że ma pieniądze, bo ta jego „nowa” włosy ma zawsze zrobione, do solarium chodzi, tipsy przyklejone, a na dodatek jeżdżą prawie nowym volkswagenem, który sprowadzili z Niemiec - mówi jedna z mieszkanek Południa. - Na wszystko ma, a na dzieci nie daje, tylko im oczy mydli prezentami raz na jakiś czas. Niestety, lalkami matka ich nie wykarmi.

<!** reklama>Na listach Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie we Włocławku widnieje około 1300 dłużników alimentacyjnych (w tym zaledwie 10 kobiet). Większość z nich to osoby trwale bezrobotne. Rekordziści są winni skarbowi państwa nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Należności wahają się od około 5 do 80 tysięcy złotych i rosną z każdym kolejnym miesiącem. Kwoty te byłyby znacznie większe, gdyby MOPR wypłacał na rzecz dzieci dokładnie tyle, ile zasądził sąd rodzinny.

- Wypłacane przez nas kwoty nie przekraczają 500 złotych - mówi Edyta Łukowiec, kierownik sekcji świadczeń alimentacyjnych MOPR we Włocławku. - Mimo to kwota zobowiązań sięga już ponad 16 milionów złotych.

Kwota jest nie do odzyskania.

- Rzeczywiście, ściągalność długów jest wobec tej sumy minimalna, lecz robimy wszystko co w naszej mocy, by jednak zmusić dłużników do spłaty należności - zapewnia Maria Ignatowska, dyrektor MOPR we Włocławku. - Jest to jednak niezwykle trudne.

Jednym ze sposobów jest wpisywanie „alimenciarzy” do Krajowego Rejestru Długów. - Gdy osoby niepłacące utrudniają lub odmawiają przeprowadzenia wywiadu środowiskowego celem ustalenia ich faktycznej sytuacji materialnej, wówczas kierujemy wnioski do prokuratury o ściganie - dodaje Edyta Łukowiec. - Niestety, najczęściej sprawa jest umarzana, bo nasze przepisy nie są spójne z Kodeksem karnym. W ubiegłym roku tylko w jednym przypadku zasądzono karę pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

Dlatego najskuteczniejszym sposobem jest odbieranie dłużnikom prawa jazdy. - W ubiegłym roku MOPR skierował 591 wniosków o zatrzymanie prawa jazdy, natomiast w tym roku przysłano kolejnych 340 wniosków - mówi Maria Kotwasińska, naczelnik Wydziału Komunikacji UM. - Zgodnie z procedurą, najpierw wysyłamy do takiej osoby zawiadomienie, następnie wystawiamy decyzję o zatrzymaniu dokumentu. Niestety, w wielu przypadkach wniosek dotyczy osoby, która w ogóle prawa jazdy nie ma, więc musimy umorzyć postępowanie. Na pozostałych panów zwykle działa już samo zawiadomienie. Wówczas zgłaszają się natychmiast do ośrodka celem uregulowania należności.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie