Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Receptą jest miłość

Michał Malinowski
Tradycyjnie jubilaci stanęli do wspólnego zdjęcia z prezydentem Michałem Zaleskim
Tradycyjnie jubilaci stanęli do wspólnego zdjęcia z prezydentem Michałem Zaleskim Grzegorz Olkowski
Udostępnij:
Łzy wzruszenia, wspomnienia oraz wielkie uczucie, które połączyło ich przed 50, a nawet 60 laty. Choć lata lecą, jubilaci, bo o nich mowa, wciąż darzą się miłością, szacunkiem i zrozumieniem.

Państwo Majewscy pochodzą spod Golubia-Dobrzynia, jednak na stałe „zacumowali” w Toruniu. Tutaj dorabiali się oraz wychowywali dzieci.
[break]
- Wyszło to całkiem naturalnie. Jeden do drugiego przyszedł i tyle. Dokładniej poznaliśmy się poprzez siostrę żony - śmieje się pan Arkadiusz. - Nasze półwiecze można byłoby podsumować w ten sposób. Była to jedna, wielka harówka. Ciężko pracowaliśmy po to, żeby teraz dorobić się niskiej emerytury. Jeśli już jest jakaś podwyżka, to lepiej nie mówić, bo śmiać się chce. Politycy robią, co im się podoba, natomiast o zwykłych ludziach mało kto pamięta. Zupełnie nie mam do nich zaufania.
- Chyba nie było źle, skoro tyle lat ze sobą przeżyliśmy. Dzieci wychowaliśmy i wykształciliśmy, a to najważniejsze. Poza tym doczekaliśmy się wnuków, którzy już studiują i pracują – wtóruje mu Urszula Majewska.
Miłość Elżbiety i Romana Bogackich zrodziła się natomiast w… Towimorze, gdzie oboje pracowali. Dziś są szczęśliwym małżeństwem. O latach młodości mówią z nutką nostalgii.
- Poznaliśmy się w Towimorze w 1963 roku, natomiast w narzeczeństwie byliśmy przez półtora roku. Na pewno było to szczęśliwe 50 lat. Dorobiliśmy się domu, działki. Poza tym mamy dwóch synów. Nie możemy narzekać. Żeby tylko gorzej nie było - dodaje Elżbieta Bogacka.
Na piątkowej uroczystości w ratuszu nie mogło rzecz jasna zabraknąć najbliższych członków rodzin jubilatów. Medale z rąk prezydenta odbierali również państwo Poluchowiczowie. Zdjęcia z córeczką i zarazem wnuczką na rękach robiła swoim rodzicom pani Elżbieta.
- Rodzice to dwójka kochających i szanujących się ludzi, którzy są dla mnie wielkimi autorytetami - przyznaje Elżbieta Poluchowicz. - Coś wspaniałego i godnego pozazdroszczenia, że wspólnie doczekali się tak pięknego jubileuszu. Jak pamiętam rodziców z okresu dzieciństwa? Przede wszystkim byli wymagający, ale i sprawiedliwi. Jak trzeba było to karali, a jak należała się pochwała to oczywiście chwalili. Nasze relacje nie zmieniły się. Odwiedzamy się regularnie, a ich oczkiem w głowie jest wnuczka Julia, którą uwielbiają się opiekować.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie