Miał krótki, choć znaczący toruński epizod

S
fn.org.pl
Kazimierz Wichniarz. To był jeden z tych polskich aktorów, których nie sposób było nie lubić.

Jego Zagłoba w klasycznych, realizowanych przez Jerzego Hoffmana ekranizacjach trylogii, to przecież jedna z najsympatyczniejszych postaci w dziejach polskiego kina.

Urodzony w Poznaniu (rocznik 1915), był aktorem scen poznańskich, katowickich, bydgoskich, łódzkich, przez wiele lat - aż do zakończenia kariery - aktor warszawskiego Teatru Narodowego.

A miał Kazimierz Wichniarz także krótki, choć znaczący toruński epizod. W sezonie 1947/1948 grał w toruńskim przedstawieniu „Życie jest snem” Calderona, w inscenizacji Wilama Horzycy i była to bodaj jego pierwsza z wielu kreacji, reżyserowanych przez późniejszego patrona toruńskiego teatru. Sądząc po ówczesnych recenzjach, Kazimierz Wichniarz „artysta posiadający znakomitą dykcję, dobre warunki głosowe i duży umiar artystyczny” - podobał się toruńskiej publiczności, podobnie zresztą jak całe przedstawienie. (s)fot

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan III

Pan Kazimierz był starterem biegu na 100 m w roku 1969 w Pile. WOSS, czyli Wyższa Szkoła Wojsk Samochodowych, której byłem "krótkoterminowym" słuchaczem(studia w innym mieście), zapraszała w swoje progi wielu fajnych i znanych ludzi...słowa celebryta nie znał wtedy jeszcze nikt...

Dodaj ogłoszenie