Miasta stać na kredyty

Sabina Waszczuk
Liczy się nie to, ile miasto zaciągnęło kredytów, ale czy generuje dochody, którymi ma je za co spłacać. Grzechem byłoby nie wykorzystać ostatniej szansy na dotacje unijne - tłumaczą włodarze miast.

Liczy się nie to, ile miasto zaciągnęło kredytów, ale czy generuje dochody, którymi ma je za co spłacać. Grzechem byłoby nie wykorzystać ostatniej szansy na dotacje unijne - tłumaczą włodarze miast.

Zadłużenie Włocławka, Torunia
i Bydgoszczy w stosunku do dochodów tych miast plasuje je w pierwszej piątce rankingu „Rzeczpospolitej”. Włocławek zajął na tej liście miejsce pierwsze z zadłużeniem na poziomie 81,0 proc., Toruń miejsce trzecie - 70,5 proc., a Bydgoszcz piąte ze wskaźnikiem 60,8 proc. Eksperci uważają, że dług przekraczający 70 proc. powinien zadziałać jak sygnał ostrzegawczy.

<!** reklama>

- We Włocławku zaplanowaliśmy na ten rok wydatki na poziomie 310 mln zł - mówi Monika Budzeniusz, rzeczniczka prasowa prezydenta, ale zaznacza, że cyfry i procenty podawane w rankingu to tylko prognoza na 2011 rok. - Pewne inwestycje nam się w czasie przesuną. Dużo zależy też od wypracowanej przez miasto nadwyżki operacyjnej. Zadłużamy się, bo inwestujemy, a inwestujemy, bo grzechem byłoby nie wykorzystać ostatniej szansy, jaką dają fundusze unijne - uważa. - Słynąca z dziur krajowa „jedynka” wymaga remontu. Mimo że jest krajowa, zarządza nią samorząd - takie są przepisy prawa. Na ten cel potrzebne jest 200 mln zł, połowę otrzymamy z UE. Rząd ceduje na samorządy coraz więcej zadań, a zaostrza kryteria - uważa rzeczniczka.

Toruń mimo zadłużenia może pochwalić się jedną z najlepszych lokat w rankingach pozyskiwania funduszy unijnych oraz drugim miejscem w wypracowanych oszczędnościach. Z samych lokat miasto uzyskało 2,5 miliona złotych odsetek.

- Zapewniam, że kredyty nie są złe, o ile nie traci się płynności finansowej spowodowanej jego spłatą - mówi Magdalena Flisykowska-Kacprowicz, dyrektorka Wydziału Budżetu i Planowania Finansowego Urzędu Miasta Torunia. - W naszym mieście nic takiego się nie dzieje - zapewnia. - Grzechem byłoby nie skorzystać z unijnych pieniędzy, tym bardziej że miasto stać na obsługę takiego zadłużenia, a wskaźnik nie ma z tym nic wspólnego - uważa przyszła skarbnik miasta. - Istotne jest, że kredyty zaciągane na realizację projektów współfinansowanych z funduszy UE można wyłączyć ze wskaźnika. To oznacza, że formalnie nie przekroczymy ustawowego limitu zadłużenia 60 proc. dochodów.

W ten sposób, po takiej korekcie dług Torunia spada do 56 proc., Włocławka - do 44,5 proc., a Bydgoszczy do 53,83 proc.

- Wskaźnik zadłużenia do 2014 roku będzie wzrastał - mówi Piotr Tomaszewski, skarbnik miasta Bydgoszczy. - W przyszłym roku wyniesie 58,78 proc. - i tu trzeba będzie już uważać - przyznaje skarbnik.

Zadłużenie liczone z funduszami przeznaczanymi na realizację projektów unijnych wyniesie 69 proc.

- Docelowo miasto będzie dążyć do finansowania inwestycji z nadwyżek dochodów bieżących lub sprzedaży nieruchomości. W ten sposób chcemy wypracować środki na nasze inwestycje - dodaje.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie