Miasto likwiduje aż 91 dzikich wysypisk śmieci

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Okolice ulicy Bielańskiej. Kto wyrzucił tutaje ten gruz?
Okolice ulicy Bielańskiej. Kto wyrzucił tutaje ten gruz? Grzegorz Olkowski
Kto notorycznie zanieczyszcza Toruń? Pojedyncze osoby, ale i całe firmy remontowo-budowlane. Te nadal bezkarnie wyrzucają gruz na peryferiach.

Wydział Gospodarki Komunalnej w magistracie wystosował zapytanie ofertowe do potencjalnych zainteresowanych likwidacją wspomnianych 91 wysypisk. Ile podatników będzie kosztowała to akcja? Przed wyborem oferty trudno wyrokować, ale pewne jest jedno: to będą grube tysiące złotych.
[break]
Winna mentalność?
- Wbrew temu, co zapowiadano, nowa ustawa nie zlikwidowała problemu nielegalnych wysypisk. Przepisami nie zmieni się mentalności ludzi - mówi Nikodem Łada z Wydziału Gospodarki Komunalnej.
Lista 91 wysypisk powstała dzięki zgłoszeniom mieszkańcow i kontrolom urzędników oraz Straży Miejskiej. O jakie miejsca chodzi? O nadbrzeża Wisły, okolice fortów, cmentarza komunalnego, ulicę Morwową (za dawną Elaną), okolice ulicy Bielańskiej. Jak mówią urzędnicy, spotkać można na tych wysypiskach dosłownie wszystko: meble, kawałki pralek i lodówek (plastikowe, bo metalowe od razu rekwirowane są przez zbieraczy), szmaty, kartony, a także całe wywrotki gruzu.
Winne cwaniactwo firm?
Okolice ul. Bielańskiej, szczególnie teren pomiędzy Szosą Okrężną a lotniskiem, stały się prawdziwym wysypiskiem gruzu. Przywożone są tutaj całe jego wywrotki.
- To robota nieuczciwych firm remontowo-budowlanych, które zamiast przywieźć pozostałości ze swoich prac na wysypisko przy ul. Kociewskiej, zważyć i zapłacić za odbiór, wolą gruz wyrzucać na dziko - mówi Piotr Rozwadowski, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Toruniu.
Do zwykłych torunian prezes pretensji nie ma. Uważa, że oni w minimalnym stopniu przyczyniają się do tworzenia nielegalnych wysypisk. - Stworzyliśmy mieszkańcom optymalne warunki pozbywania się wszelkich odpadów. Pralki, lodówki i tym podobne odbieramy bezpłatnie. Wystarczy zadzwonić, a pracownik jeszcze zniesie je do samochodu - podkreśla Piotr Rozwadowski. - Meble, również nieodpłatnie, odbieramy w ramach zawartych kontraktów, np. ze spółdzielniami mieszkaniowymi. Naprawdę, nie widzę powodów, dla których torunianie mieliby wyrzucać coś na dziko.
Na brudasów poluje Straż Miejska. Mandat za nielegalne składowanie odpadów to 500 zł. Do tego dochodzą jeszcze koszty usunięcia śmieci. Do 2014 roku, jak informował magistrat, co roku usuwanych było po około 60 dzikich wysypisk, co kosztowało 50 tys. zł. W tym roku lista dłuższa dzięki akcji zgłaszania takich miejsc przez mieszkańców. Niektóre, takie jak np. okolice Zamku Dybowskiego, po zgłoszeniach sprzątane były już doraźnie dwa razy.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
shadow
te śmieci wyrzucają przeważnie posiadacze dużych domów i dobrych samochodów, po prostu nie stać ich na opłacenie 50zł za pojemnik na śmieci. Ludzie gonią towarzystwo podrzucające śmieci do bloków lub kamienic wspólnot to jeżdzą do lasu
a
asdasd
zapraszam rowniez na ulice bielanska...Jest tu z 15 takich wysypisk...Chyba nie sa jednak do konca tak anonimowe,gdyz czesto na spoczynek przyjezdzaja tu radiowozy policyjne i straz miejska...Az dziw bierze ze chce im sie kimac w takim syfie...
I
I.B.
ciekawa jestem czy wzięto pod uwagę wysypisko śmieci i gruzu na ul.Owsianej wiz a wiz cmentarza na Wrzosach.
Dodaj ogłoszenie