Miedź lepsza o dwie klasy. Pewne jej zwycięstwo z Olimpią 2:0

Karol Piernicki
Piłkarze Olimpii (w biało-zielonej koszulce Robert Szczot) przegrali w Legnicy po słabej grze
Piłkarze Olimpii (w biało-zielonej koszulce Robert Szczot) przegrali w Legnicy po słabej grze Gerard Szukay
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Olimpia była wyraźnie słabsza od Miedzi i przegrała w Legnicy 2:0. Jako jedyna drużyna z czołówki straciła w weekend punkty.

Już w pierwszym kwadransie przewagę osiągnęła Miedź. Miejscowi kilka razy zatrudnili Bartosza Fabiniaka, który jednak pewnie wyłapywał ich strzały. Olimpia pod pole karne rywala próbowała przedostawać się najczęściej długimi podaniami.

Swoich szans szukała również w stałych fragmentach gry, kiedy to w „szesnastkę” przeciwników udawali się grudziądzcy obrońcy.
Gospodarze do końca pierwszej połowy nadal posiadali inicjatywę, a im bliżej było przerwy, tym ich akcji stawały się coraz groźniejsze.

W 21. minucie potężne uderzenie z dalszej odległości Mateusza Szczepaniaka wypiąstkował Fabiniak. Sześć minut później po dośrodkowaniu Yannicka Kakoko główkował Kevin Lafrance, ale znów znakomitą paradą popisał się bramkarz Olimpii. Miedź stawała się coraz bardziej groźna właśnie przy dośrodkowaniach.

Na siedem minut przed końcem znów w dogodnej sytuacji znalazł się główkujący Lafrance, lecz tym razem uderzył źle. Chwilę później bliski szczęścia był Wojciech Łobodziński. Sędzia odgwizdał pozycję spaloną byłego reprezentanta Polski, choć ten i tak uderzył tylko w boczną siatkę.

Tuż przed przerwą niespodziewanie bramkę mogli zdobyć goście. Składną akcję na lewej stronie przeprowadzili Marcin Woźniak z Maciejem Rogalskim, a po dośrodkowaniu tego ostatniego Arkadiuszowi Aleksandrowi zabrakło centymetrów, by nogą trącić piłkę.

Na początku drugiej połowy Olimpii zaczęło nieco bardziej zależeć na tym, by jednak z Dolnego Śląska przywieźć punkty. Goście próbowali się otworzyć, ale to Miedź groźniej atakowała. Po nieco ponad godzinie Marcin Garuch ograł w polu karnym Aleksandra i huknął z ostrego kąta, a piłka lekko trącona przez Fabiniaka odbiła się od poprzeczki i następnie od murawy minimalnie przed linią bramkową. Potem miejscowi wysłali jeszcze dwa sygnały ostrzegawcze, aż wreszcie Daniel Feruga skutecznie wykończył koronkową akcję swojej drużyny w 66. minucie.

Mimo słabej gry gości w 81. minucie mieli oni wyborną okazję na doprowadzenie do remisu. Marcin Kamczarek przechwycił piłkę i wbiegł z nią w pole karne, ale jego płaski strzał okazał się minimalnie niecelny. Potem jednak wszystko wróciło do normy, czyli olbrzymią przewagę osiągnęła Miedź. W wielu sytuacjach skórę przyjezdnym ratował ich bramkarz, lecz wobec strzału w końcówce Wojciecha Łobodzińskiego w sytuacji sam na sam był już bezradny.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie