Między grabarzem, księdzem a urzędem

Małgorzata Oberlan
Udostępnij:
Gdy ksiądz proboszcz umówi się z wybranym przedsiębiorcą, wykopanie grobu na cmentarzu może stać się monopolem. Tak było w Bydgoszczy i prawdopodobnie jest w Chełmży. Cierpią owieczki, bulące po 1400 złotych za dołek.

Gdy ksiądz proboszcz umówi się z wybranym przedsiębiorcą, wykopanie grobu na cmentarzu może stać się monopolem. Tak było w Bydgoszczy i prawdopodobnie jest w Chełmży. Cierpią owieczki, bulące po 1400 złotych za dołek.

<!** Image 2 align=right alt="Image 165930" sub="Czy na nowym cmentarzu parafii pw. Świętego Mikołaja Biskupa w Chełmży panuje zdrowa konkurencja? Czy Zakład Usług Grabarskich jako jedyny może kopać tu groby? Bada to Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów / Fot. Grzegorz Olkowski">Chełmża, nowy cmentarz parafialny, należący do parafii pw. św. Mikołaja Biskupa. Około 2,5 tysiąca grobów, 150 pogrzebów rocznie. Od 23 lat nekropolią zarządza tutejszy Zakład Usług Grabarskich. Dotychczas kopanie grobów należało tylko do niego. Cena za zwykłą mogiłę: 1100 zł. Za głębinową: 1400 zł. - Kosmiczne stawki - ocenia krótko Hanna Nowak-Stańczak, prowadząca zakład usług pogrzebowych w Bydgoszczy.

Dżentelmeńska umowa

Pierwszy raz rozmawiam z właścicielem Zakładu Usług Grabarskich 28.10.2010 r., przez telefon. Przyznaje, że nie wpuszcza na cmentarz konkurencji do kopania. Wyjaśnia, że ponosi wiele kosztów, dotyczących utrzymania porządku na cmentarzu. - Jedna wywózka śmieci to 7 tys. zł, wycinka jednego drzewa to 700 zł. A paliwo? Agregaty? Koszenie trawy? Kalkuluję tak, aby nie dokładać - wyjaśnia. Jego stanowisko ukazuje się na łamach nazajutrz („Horror cen na cmentarzu”).

Drugi raz, już twarzą w twarz, rozmawiamy 31.01. rano w jego zakładzie na cmentarzu. Już wiadomo, że 1.01. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Bydgoszczy wszczął postępowanie antymonopolowe, stawiając zarzut porozumienia między parafią a nim, którego to wynikiem jest niedopuszczanie przedsiębiorców pogrzebowych do kopania grobów. Właściciel ZUG dalej wylicza koszty. Zwracam uwagę, że na utrzymanie nekropolii mogłyby, jak gdzie indziej, iść pieniądze z „pokładnego”. 950 zł za grób zwykły, 1100 zł za głębinowy, płacone parafii za 20 lat. Odpowiada, że wielu chełmżan zalega z opłatami.

<!** reklama>Trzeci raz rozmawiamy tego samego dnia, przez telefon. Przedsiębiorca dzwoni sam, by poinformować, że żadnego monopolu nie ma, bo nikt inny nigdy nie chciał grobu kopać. A tak w ogóle to nie on podejmuje decyzję w tej sprawie, tylko parafia. Czwarta, najkrótsza rozmowa odbywa się o godzinie 15.00. Właściciel ZUG dzwoni i przekazuje, że odmawia wypowiedzi do prasy.

Po godzinie dzwoni jego żona. Wyraża głęboką gorycz z powodu tego, że jeden z miejscowych przedsiębiorców pogrzebowych zgłosił sprawę kopania urzędnikom i mediom. Można było się dogadać inaczej, a nie robić takie halo. Pragnie też podkreślić, że o cenowym horrorze na „ich” cmentarzu nie ma mowy. W usłudze wykopania mogiły mieści się wywóz śmieci, etc., co inne nekropolie, np. w Toruniu, wyszczególniają osobno.

Z relacji przedsiębiorcy wynika, że przed laty w sprawie swojej roli na cmentarzu zawarł „dżentelmeńską umowę” z ówczesnym proboszczem. Obecny proboszcz, ks. Krzysztof Badowski, ją podtrzymuje. Niestety, nie udaje się z nim porozmawiać. - Księdza nie ma, wyjechał i już go dziś nie będzie. Nie ma z nim kontaktu telefonicznego - dowiaduję się 31 stycznia w biurze parafialnym. To samo słyszałam, gdy byłam tu kilka miesięcy temu.

Proboszcz: ten urząd zwariował!

UOKiK, stawiając zarzuty chełmżyńskiej parafii i przedsiębiorcy, wyszedł z założenia, że ich porozumienie może być przyczyną wysokich stawek na cmentarzu. - Gdyby dopuszczono konkurencję, chełmżanie nie musieliby płacić po 1400 zł za wykopanie grobu - mówi Piotr Adamczewski, zastępca dyrektora delegatury urzędu w Bydgoszczy.

Dopiero wynik postępowania UOKiK potwierdzi, czy zarzuty wobec parafii i przedsiębiorcy chełmżyńskiego są zasadne.

Drugie postępowanie, równolegle, wszczęto wobec parafii pw. św. Mikołaja w Bydgoszczy oraz Marka Pawłowskiego, prowadzącego Fordoński Zakład Pogrzebowy. Zarzut? Podobny - zawarcie porozumienia, w wyniku którego zakłady pogrzebowe nie są dopuszczone do kopania mogił. Dodajmy, że przedsiębiorca wcześniej był organistą w tej parafii.

- Gdy niedawno odebrałem list od UOKiK-u, nawet się ucieszyłem. Myślałem, że to podziękowanie za wzorowe zastosowanie się do zaleceń urzędników. Tymczasem to informacja o wszczęciu postępowania w sprawie, która jest już historią! - nie kryje wzburzenia ks. kanonik dr Roman Buliński, proboszcz parafii. - Od dobrych trzech miesięcy administratorem parafialnego cmentarza przy ul. Piastowej nie jest już pan Pawłowski, ale osoba niezwiązana z żadnym zakładem pogrzebowym. Groby mogą kopać wszystkie zakłady. A wikarym zabroniłem wskazywać wiernym firmy pogrzebowe.

Ksiądz kanonik przyznaje, że teraz, gdy ma niezależnego administratora, zauważył, jak wiele kiedyś było nadużyć. Za bezstronność nowego administratora ręczy. - Podchodzili go jacyś kamieniarze i nie tylko, proponowali pieniądze, ale nie dał się skusić. Dziś u nas konkurencji, nawet nieświadomie, nie ogranicza się na żadnym polu - zapewnia.

Właściciele kilku firm pogrzebowych z Bydgoszczy potwierdzają, że postawiono krok do przodu. - Rzeczywiście, każda firma może obecnie przy Piastowej wykopać grób - mówią.

Gdy narazisz się proboszczowi

Pyrrusowe zwycięstwo - tak określić można sytuację przedsiębiorcy pogrzebowego X. z Wałbrzycha. Personalia podaje tylko do wiadomości redakcji, bo płaci własnymi nerwami i zdrowiem za zaangażowanie się w walkę o zdrową konkurencję na cmentarzu. Tu także ksiądz proboszcz (parafię przemilczmy) kopanie grobów powierzył jednej firmie - administratorowi nekropolii. UOKiK wszczął postępowanie antymonopolowe, które zakończyło się decyzją zalecającą zaprzestania praktyk monopolistycznych i karą dla parafii w wysokości 3616 zł. Proboszcz z decyzją się nie zgodził i odwołał się do sądu. Sprawa jest w toku.

- Małe zwycięstwo jest takie, że mój zakład pogrzebowy, który wcześniej na tym cmentarzu nie tylko nie mógł kopać grobów, ale w ogóle prowadzić ceremonii pogrzebowych, już to może czynić. Niestety, proboszcz się na nas odgrywa - twierdzi X. - Wie pani, co może ksiądz? Może parafianom opowiadać, który zakład jest dobry, a który zły. Może to nawet powiedzieć z ambony. Połowa ludzi ma swój rozum i zachowuje własny osąd, ale druga nie myśli. To, co ksiądz powie, jest dla nich święte.

Przed X. jeszcze wyprawa (albo wyprawy) do Warszawy, gdzie przed sądem stawić się musi w charakterze świadka. Oczywiście, na koszt własny. Odkąd X. wdał się w bój o uczciwą konkurencję na cmentarzu, zaczęły się na niego donosy. - W Wałbrzychu jest dużo grobów poniemieckich, wiele starych mogił „piętrowych”. Jest sprawą jasną, że wydobywanie kolejnych trumien z ludzkimi szczątkami nie trwa kwadrans. Zacząłem prowadzić dokumentację fotograficzną takich prac, bo donoszono na mnie policji i sanepidowi, że bezczeszczę zwłoki...

Przy okazji postępowania dotyczącego parafii UOKiK odkrył grubszą rzecz, bo podobny monopol na cmentarzu komunalnym. Tu kara poszła już w dziesiątki tysięcy złotych, bo jej wysokość zależy od liczby pochówków i obrotów rocznych.

Ludzie nie wiedzą

Samo wykopanie i zasypanie grobu przez Zakład Usług Pogrzebowych „Nowak” w Bydgoszczy kosztuje od 300 do 450 zł. Stawka zależy od rodzaju mogiły, podłoża i pory roku. Zmarzniętą ziemię kopie się trudniej. - W małych miasteczkach ludzie często nie wiedzą, że mają prawo wyboru grabarza. Utarło się, że musi to być „namaszczony” przez księdza proboszcza, zazwyczaj zarządzający cmentarzem, i już. W dużych miastach natomiast obawiają się narazić parafii. Tymczasem wykopanie mogiły to usługa cmentarna, która powinna funkcjonować na rynku na takich samych zasadach jak wszystkie inne - podkreśla Hanna Nowak-Stańczak.

Fakty

Parafie nadużywają pozycji

  • Według UOKiK, parafie, które przyznają wyłączność kopania grobów na parafialnych cmentarzach ich administratorom, nadużywają pozycji dominującej. Przeciwdziałają tym samym kształtowaniu się warunków niezbędnych do rozwoju konkurencji na rynku usług pogrzebowych. Urząd opiera się w tym przypadku na art. 9 ust. 2 pkt 5 Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów.

  • W latach 2009 i 2010 UOKiK trzykrotnie stwierdził stosowanie przez parafie rzymskokatolickie praktyk ograniczających konkurencję na lokalnych rynkach usług cmentarnych. Dwie decyzje są prawomocne: dla parafii pw. Jezusa Miłosiernego w Czarnej Białostockiej i parafii pw. Ducha Świętego w Dąbrowie Górniczej. Kary wyniosły 5241 i 4309 zł. Decyzja dla parafii w Wałbrzychu jest nieprawomocna, bo proboszcz odwołał się do sądu.

  • Znamiona nieuczciwej konkurencji nosi też wskazywanie przez duchownych konkretnych zakładów pogrzebowych, z których skorzystać mają wierni. Zdarza się, że rodziny zmarłych, które w biurze parafialnym załatwiają formalności związane z pogrzebem, są kierowane do „współpracującego” z parafią zakładu.

  • Wątpliwości trzeba mieć też w sytuacjach, gdy z ambony albo w tzw. ogłoszeniach duszpasterskich księża przedstawiają określony zakład jako „współpracujący”, lub (bywa!) jedyny, który ma klucze do bram cmentarza.(mo)

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie