Miejsce siedzące dla każdego

Alicja Cichocka
Monopol PKP padł w regionie cztery lata temu. Od tego momentu prywatna firma Arriva zaliczyła wiele wpadek, ale w końcu poprawiła jakość swoich usług.

Monopol PKP padł w regionie cztery lata temu. Od tego momentu prywatna firma Arriva zaliczyła wiele wpadek, ale w końcu poprawiła jakość swoich usług.

<!** Image 2 alt="Image 167882" sub="W umowie Arriva zobowiązała się, że w ciągu dwóch lat powiększy swój tabor o co najmniej cztery nowoczesne składy. Fot. Archiwum">Arriva od początku była pod lupą podróżnych, mediów oraz samorządu województwa, który sporo ryzykował decydując się wpuścić na lokalny rynek prywatną kolej. Spóźnienia, zimne wagony, stary tabor – to wszystko, co przez lata uchodziło na sucho publicznemu przewoźnikowi, prywatną Arrivę na początku o mało nie zatopiło.

A start firma miała fatalny. Pierwszy pociąg prywatnej kolej wyruszył 9 grudnia 2007 roku, z 50-minutowym opóźnieniem. Przewoźnik tłumaczył później, że Przewozy Regionalne PKP, od których przejął tabor, nie uprzedziły, że mogą być problemy z hamulcami. Spóźnienia, zastępowanie pociągów autobusami – Arriva w pierwszych miesiącach miała tylko 13 szynobusów wydzierżawionych od województwa i dwa własne, ale była też dezinformacja na dworcach czy wykolejenie się szynobusu w Grudziądzu. Tak zaczynała Arriva.

Dziś największe problemy ma już za sobą. Znacznie poprawiła jakość usług, choć zdarzają się wpadki, jak ta ostatnia ze stycznia, gdy na trasie Bydgoszcz-Chojnice był taki tłok, że część osób nie dostała się do szynobusu (za: rynek-kolejowy.pl).

<!** reklama>

Na kujawsko-pomorskich torach Arriva pozostanie przez 10 lat. Będzie wozić pasażerów na niezelektryfikowanych liniach. Daje to jedną trzecią rynku przewozów regionalnych w kujawsko-pomorskim. Linie zelektryfikowane pozostają nadal w rękach Przewozów Regionalnych PKP (Arriva nie ma taboru, żeby je obsługiwać).

Prywatny przewoźnik w 10-letniej umowie zobowiązał się, że w ciągu dwóch lat powiększy swój tabor o co najmniej cztery nowe i nowoczesne składy. Co więcej, żaden element taboru nie może mieć więcej niż 40 lat. Podpisana w grudniu umowa z marszałkiem województwa gwarantuje każdemu pasażerowi, podróżującemu na odcinku dłuższym niż 15 kilometrów, miejsce siedzące w pociągach Arrivy. W przeciwnym razie firma zapłaci karę. Czy Arriva wywiąże się z zapisów umowy? Czas pokaże.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie