Mieszkańcom zrobiło się gorąco!

Agnieszka Jankowska
Rachunki za wodę i ogrzewanie, które otrzymali rypinianie na początku roku poraziły wielu wysokością kwot. Ratusz musiał zareagować na falę skarg i próśb o wyjaśnienia.

Burmistrz Paweł Grzybowski nie nadążał w ostatnim czasie z odpowiadaniem mieszkańcom, skąd wzięły się wysokie kwoty na rachunkach za wodę i ogrzewanie. Zorganizował wreszcie spotkanie z zainteresowanymi. Ponad stu mieszkańców przyszło przed kilkoma dniami na spotkanie do Urzędu Miasta. Było mnóstwo emocji, żalu i pretensji.
<!** Image 3 align=none alt="Image 167996" sub="Pani Ewa Andrzejczuk była jedną z osób, które podczas spotkania zabrały głos w dyskusji o podwyżkach">
Wspólne i sporne

Podwyżki, jakie podyktowane zostały rypinianom nie dla wszystkich są przejrzyste. Wielu z nich nie rozumie, skąd wzięły się konieczne do zapłacenia dopłaty do centralnego ogrzewania. Wątpliwości wzbudziła także zapłata za tzw. części wspólne. Mało kto orientuje się, jak w tym „dziale” naliczane są należne pieniądze. Prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Grzegorz Malinowski-Pesta i prezes Rypińskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego Leszek Szalkowski znaleźli się w czasie spotkania w ratuszu w ogniu pytań. Żadnemu z nich nie udało się do końca przekonać mieszkańców, że podwyżki zarządzono zgodnie z prawem.
 - RTBS niczego nie nalicza, tylko rozlicza, a w przypadku ciepła odpowiedzialny jest MPEC – mówił prezes RTBS Leszek Szalkowski.
Na adwersarza w tej dyskusji długo nie trzeba było czekać. Z wyjaśnieniami pospieszył prezes MPEC.
- Prezes RTBS generalizuje. To nie my podwyższamy ceny. Urząd Regulacji Energetycznej reguluje ceny i dba o to, by nie były zbyt wysokie – wyjaśniał prezes MPEC Grzegorz Malinowski-Pesta.
Ta wymiana zdań między prezesami miejskich spółek rozpoczęła gorącą dyskusję i jeszcze bardziej wzburzyła mieszkańców obecnych na spotkaniu.
Kto tu komu służy?
- Nie wiem, za co mam zapłacić taką kwotę. Skąd te wyliczenia w ogóle się wzięły? Nikt z nas nic tu nie wymyśla. Proszę mi wyjaśnić, co to jest na przykład opłata stała – pytała jedna z mieszkanek Ewa Andrzejczuk.
<!** reklama>
Niektórzy z uczestników spotkania żalili się, że na zapłacenie np. 600 złotych wyznaczono im czas siedmiu dni. Od razu usprawiedliwiali się, że nie zapłacą, bo nie mają z czego. Sprawy w swoje ręce próbował wziąć radny Mirosław Marynowski, szef komisji budżetu Rady Miasta.
- Spółki mają pełnić rolę służebną wobec społeczeństwa, a nie odwrotnie – grzmiał radny Marynowski. – Proszę o zweryfikowanie wszystkich opłat i wnoszę o zamknięcie tej dyskusji.
Dyskusja, faktycznie, ucichła. Wygląda jednak na to, że cisza jest chwilowa. I zwiastuje kolejną burzę.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie