Milczą, paraliżuje ich strach

Ewelina Piotrowska
Włocławianie chcą kontaktować się z policją i strażą miejską za pomocą SMS-ów. - Mamy dzwonić przy bandytach i się narażać? - pytają. Co stoi na przeszkodzie, by wprowadzić takie rozwiązanie?

Włocławianie chcą kontaktować się z policją i strażą miejską za pomocą SMS-ów. - Mamy dzwonić przy bandytach i się narażać? - pytają. Co stoi na przeszkodzie, by wprowadzić takie rozwiązanie?

- Któregoś wieczoru jechałam autobusem z pięcioma wyrostkami, jeden z nich rył jakimś żelastwem po szybie - relacjonuje pani Barbara z Południa. - Nogi założyli na siedzenia, błoto się sypało. Aż prosili się o to, żeby wezwać straż miejską, ale niby jak? Zanim municypalni pojawiliby się na miejscu, zostałabym pewnie pobita i okradziona. Gdybyśmy mogli wysłać SMS z informacją, to strażnicy pojawiliby się znienacka i ich złapali. A teraz boimy się reagować i chuligaństwo się panoszy.

<!** reklama>Powiadamianie municypalnych SMS-em wprowadziła, między innymi, straż miejska w stolicy. Zdaniem włocławian, z uwagi na liczbę dewastacji w naszym mieście tym bardziej by się to przydało. - Wczoraj wandale wybili trzy szyby na przystankach, to koszt ponad dwóch tysięcy złotych - podaje Marek Krygier, prezes MPK. - Rocznie na naprawianie takich szkód przeznaczamy około 200 tysięcy złotych. Rzeczywiście, SMS-y od pasażerów mogłyby wspomóc walkę z wandalami. Kierowca nie jest w stanie dostrzec wszystkich wybryków.

Innego zdania są straż miejska i policja. Ich zdaniem, u nas interwencje na SMS nie sprawdziłyby się. Obie służby zapewniają, że już rozważały takie rozwiązanie.

- Korzysta z tego też Straż Miejska w Białymstoku i w ciągu ostatnich dwóch lat otrzymali zaledwie jedną wiadomość - mówi Janusz Małasiak, komendant SM we Włocławku. - Zanim mieszkańcy napiszą i wyślą wiadomość, chuligan może uciec. Nasz dyżurny ma służbowy telefon komórkowy. Służy on do kontaktu ze strażnikami, lecz jeśli byłaby potrzeba, można go udostępnić do kontaktu również z mieszkańcami. Jednak uważam, że nie rozwiązałoby to problemów.

- Raz się naraziłem i więcej nie zareaguję, jeśli będzie się to wiązało z ryzykiem - mówi Antoni Michalski z os. Kazimierza Wielkiego. - Przy bandytach po policję nie zadzwonię. A sprawą tych SMS-ów trzeba zainteresować radnych i prezydenta, oni mogą zmusić chociaż straż miejską, żeby poszła mieszkańcom na rękę.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Skarabeusz4119
Ludzie i po co powiadamiać PP czy SM, oni i tak nie zareagują. W najlepszym przypadku odpowiedzą, że teraz zajęci są inną sprawą i żeby im nie przeszkadzać.
Dodaj ogłoszenie