„Miłe” granie kadry Adama Nawałki

Piotr Bednarczyk
Udostępnij:
Mecz z Gruzją miał dać odpowiedź, czy zwycięstwo naszych piłkarzy z Niemcami było typowym fuksem, czy jednak w naszej reprezentacji coś drgnęło. Bo spotkanie ze Szkocją tego nam nie wyjaśniło - nasi mieli w nim chwile bardzo słabej gry oraz momenty, w których ręce same składały się do oklasków.

Ale jednak chyba coś drgnęło. Świadczy o tym nie tyle nie sam wynik meczu w Tbilisi, a - przede wszystkim - gra naszego zespołu.

Biję się w piersi - nie wierzyłem, że trenerowi Adamowi Nawałce uda się cokolwiek zrobić z tą drużyną. Wyniki sparingów (a przede wszystkim - słaba gra) optymizmem nie napawały. Ale już teraz chyba można stwierdzić, że byłem w błędzie. Wygląda na to, że możemy być świadkami powtórki z historii.

Jerzy Engel i Leo Beenhakker też zaczęli osiągać sukcesy w najmniej oczekiwanym momencie. Wówczas również niewiele wskazywało, że ze zbitki zawodników uda się skompletować całkiem zgrane teamy.

Ważne jest to, że praktycznie każda decyzja personalna Nawałki jest trafiona (sztandarowy przykład to Sebastian Mila, ale nie tylko o niego chodzi). Że skład drużyny został ustabilizowany, nie ma w nim rewolucji co mecz, a wręcz przeciwnie - pewniaków do występu jest coraz więcej.

Że środek obrony nie powoduje przyspieszonej akcji serc kibiców. Że stałe fragmenty gry stały się naszym ogromnym atutem, podczas gdy za czasów Smudy czy Fornalika były zdecydowanym mankamentem. Że widać, iż w końcu zawodnicy stanowią zgraną paczkę, a nie zlepek indywidualistów. No i że odblokował się w kadrze Robert Lewandowski.

Wprawdzie bramek w trzech ostatnich meczach nie zdobył, ale różnica jest taka, że nikt nie miał do niego o to pretensji, bo za każdym razem „Lewy” był najlepszym piłkarzem na boisku. Jest prawdziwym liderem tej reprezentacji.

No i koncertowo wciąż grają dwaj „mili” panowie - Sebastian Mila i Arkadiusz Milik. Ten ostatni zdobył gole we wszystkich trzech ostatnich meczach, a ma zaledwie 20 lat! „Podtatusiały” Mila to przeciwległy biegun wiekowy, co również jest ewenementem. On z kolei strzelił dwie bramki, a w meczu ze Szkocją wykonał akcję „stadiony świata”, po której, niestety, Kamil Grosicki trafił w słupek, Gdyby zdobył gola, mielibyśmy teraz komplet 12 punktów i moglibyśmy pomału myśleć o rezerwacji hotelu we Francji na finały w 2016 roku.

Jakiś czas temu obiecałem sobie, że nie będę się już za bardzo podniecał występami polskiej reprezentacji. Ale to moje drugie ja (to bardziej żartobliwe) mówi mi tak: na mundialu w Brazylii niczego nie zwojowały (albo wręcz się skompromitowały): Hiszpania, Anglia, Portugalia, Włochy, Francja i Chorwacja. Po mundialu duży kryzys dopadł Niemcy i Holandię. To kto wygra Euro 2016? My! I to dopiero byłaby ironia losu, gdyby potem ekipę Nawałki podjęła w swoim gabinecie premier... Kopacz.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie