Miłości więcej nie będzie

Redakcja
Choć o czterodniową formułę toruńskiego festiwalu można się spierać, to jednak z roku na rok impreza rośnie w siłę. Grali na niej i grają najwięksi polscy jazzmani.

Choć o czterodniową formułę toruńskiego festiwalu można się spierać, to jednak z roku na rok impreza rośnie w siłę. Grali na niej i grają najwięksi polscy jazzmani.

<!** Image 2 align=none alt="Image 167447" sub="Przez dziesięć lat wiele się zmieniło w stylu gry Leszka Możdżera - niegdyś członka Miłości, dziś uznanego pianisty / Fot. Tomasz Bielicki">Biletów na piątkową odsłonę tegorocznej edycji „Jazz Od Nowa Festiwal” nie można było kupić już od początku tygodnia. Wielbicieli jazzu i tych, którzy nie słuchają takiej muzyki na co dzień, zelektryzowało szczególnie jedno nazwisko na festiwalowym plakacie: Leszek Możdżer. Dla tych, którzy znają twórczość pianisty sprzed okresu albumów „Piano” i „Time”, ważniejsze było jednak to, że obok nazwiska Możdżera widniało drugie: Tymon Tymański.

Ostatni album 11 lat temu

Obaj panowie na początku lat dziewięćdziesiątych przecierali ścieżki dla yassu, awangardowej odmiany jazzu nowoczesnego. A Miłość - zespół, który wówczas stworzyli - pisząc wręcz encyklopedycznie - na trwałe wpisał się do klasyki gatunku, zyskując swoją legendę. Ich ostatni album „Talkin’ about life and death” nagrali wspólnie z Lesterem Bowiem 11 lat temu. Później zespół przestał istnieć - Tymański oddał się nowym projektom, a Możdżer rozpoczął karierę solową.

<!** reklama>Teraz wrócili. Zagrali razem jako trio z udziałem Kuby Staruszkiewicza na perkusji. I trzeba przyznać, że przez te ponad 10 lat wiele się w ich grze pozmieniało.

Wyraźny lider

Nieprawdopodobnie rozwinął się Możdżer. Za czasów Miłości równoprawny członek zespołu, dziś wyraźny lider, który swoją grą wysuwał się w piątek na pierwszy plan. Tak naprawdę to właśnie on był gwiazdą koncertu, pozostawiając w tyle kolegów. Choć brawa od widzów zebrał również Staruszkiewicz.

Zaczęli od „Luke’a the Skywalkera” z debiutanckiej płyty Miłości. Z pierwszego okresu ich znajomości zabrzmiało zresztą więcej utworów. W symboliczny sposób zakończyli koncert, wybierając jednak „Incognitora” z solowej płyty Możdżera, co w odniesieniu do całego występu pokazało długą drogę, jaką przeszedł pianista. Sporo było w tym występie sentymentalnej podróży wstecz.

Warto wspomnieć, że koncert tria Możdżer-Tymański-Staruszkiewicz poprzedził występ słowackiego tria AMC z udziałem szwedzkiego gitarzysty Ulfa Wakeniusa. Styl Szweda bliski był kojącej grze Pata Metheny’ego, co w pewien sposób daje obraz muzyki, jaką można było usłyszeć. A że Słowacy postawili na kompozycje oparte na melodiach ludowych, ich występ w „Od Nowie” tym bardziej był bliski serca słowiańskiej publiczności.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie