Minął tydzień. Afera zobowiązuje, poseł okazuje

Marek Nienartowicz
Marek Nienartowicz
Marek Nienartowicz
Marek Nienartowicz
Udostępnij:

Przysięgam - naprawdę nie miałem zamiaru znów pisać o pośle Zbigniewie Girzyńskim. Ale przecież nie mogę nie wspomnieć. Afera zobowiązuje. Bo też poseł, który wystąpił z partii i klubu PiS, osierocił prawie 11 tysięcy wyborców tej partii w samym tylko Toruniu. I ponad dwa razy tylu w pozostałych częściach okręgu toruńsko-włocławskiego. Tylu głosowało na niego w wyborach do Sejmu trzy lata temu. Poseł bronił się od TVN24 po Radio Maryja. Temat jego podróży został więc szeroko przerobiony. Mnie bardziej zaciekawiła deklaracja posła, że jest gotowy za rok nie startować w wyborach do Sejmu. Wówczas wróciłby do pracy naukowca-historyka, choćby na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, na którym od lat jest urlopowany - bezpłatnie. To ciekawa koncepcja w obliczu permanentnych oszczędności na uczelni. Poza tym spieszę posłowi donieść, że gdy ewentualnie jako pracownik UMK będzie chciał się udać w podróż służbową samochodem, będzie musiał uzyskać zgodę Jego Magnificencji Rektora. I bardzo poważnie taki wariant uzasadnić. Na UMK preferowane są bowiem podróże pociągiem.
[break]
[
W aferze z posłem Girzyńskim rozczulił mnie poseł PO Tomasz Lenz. Stwierdził publicznie, że z wyrokami trzeba poczekać. Cóż, przedstawicielowi partii wybitnie zahartowanej w aferach - hazardowej, nagraniowej, zegarkowej i innych - łatwo przychodzi okazywanie zrozumienia, nawet ponad linią frontu w wojnie polsko-polskiej.
[
A poseł Girzyński okazał niewdzięczność. Jeszcze przed wybuchem afery, a już po wyborze zarządu województwa, mówił na przykład, że marszałek Piotr Całbecki z PO to człowiek „buty i arogancji”. W związku z tym mam prośbę do posła. Niech zaapeluje do ludzi PiS-u i związanych z tą partią - a niemała to grupa - którzy za kadencji marszałka Całbeckiego dostali robotę w Urzędzie Marszałkowskim, by ją rzucili. W tym gronie byli lub są na przykład PiS-owski wiceprezydent Torunia Zbigniew Rasielewski i radny tej partii Jacek Kowalski. Skoro poseł wystąpił z partii i klubu, to inni chyba mogą z urzędu??? Bo jak na razie ludzie PiS-u - choć ta partia z koalicji w sejmiku wyleciała już lata temu - bardzo korzystają na bliskości światopoglądowej z marszałkiem. I kto tu jest butny i arogancki? Poza tym nieładnie jest kąsać rękę, która kumplom daje robotę.
[
W SLD jakoś ostatnio zniknął wicemarszałek Jerzy Wenderlich. Ale może to tylko efekt tego, że złe telewizje oglądałem i złe radia słuchałem. W Toruniu w każdym razie znów nie widzieliśmy go od tygodni. SLD zaczęło właśnie poszukiwania kandydata w wyborach prezydenta RP. Leszek Miller nie chce, bo porażka ostatecznie wysłałaby go na emeryturę, a on jeszcze nie chce kończyć. Katarzyna Piekarska i Wojciech Olejniczak odmówili. Z kolei Ryszarda Kalisza, ewidentnie wystawionego przez Leszka Millera, pokazowo odstrzelił partyjny aktyw. Może więc czas na Wunderwaffe??? Tę cudowną broń ostatniej szansy. Czyli wicemarszałka Wenderlicha właśnie! Bywa nazywany nie tylko Wunderwaffe. Gdy prezydentem Stanów Zjednoczonych był George W. Bush, na jego wzór partyjni koledzy pieszczotliwie mówili o Jerzym W. Dżordż Dablju. Obawiam się jednak, że w ogóle jest przez nich traktowany jako maskotka. Zwłaszcza po klęskach wyborczych w ostatnich latach w Toruniu i okolicy.
[
A w hali przy ul. Bema mieliśmy kolejny hit frekwencyjny. Ledwie tydzień po 23. urodzinach Radia Maryja koncertowała Budka Suflera. Pisałem dwa tygodnie temu, że przy takim powodzeniu hali ze wstydu może spłonąć Motoarena. Więc w czasie, gdy przy Bema pobrzmiewała „Jolka, Jolka pamiętasz” sprawdziłem, czy stadion jeszcze stoi. Stoi i czeka na marzec, na rozpoczęcie sezonu żużlowego. Ostatnio z różnymi konferencjami gościli na Motoarenie chociażby działacze toruńskiej tak zwanej lewicy spod znaku SLD. Jednak po tym, jak dostali łupnia w wyborach samorządowych, i na nich trudniej liczyć.

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Przepraszam Panią Marię B... ,i Pana -Panie Marku i Patrona naszej "Budy" o profilu podstawowym w Krojczynie . jest mi przykro i przepraszam.
G
Gość
ten dziennikarski obiektywizm nie przepuszcza wszystkie komentarze.
G
Gość
panie marku, mnie natomiast ponad jakąś tam niezręcznośc przy wyjeździe słuzbowym posła Girzyńskiego frapują takie HISTORYJE,,,: " Jak ustalił Fakt, prywatny nissan qashqai należący od lutego 2010 r. do Radosława Sikorskiego (51 l.) i jego żony Anny Appelbaum (50 l.) podczas ostatniego przeglądu gwarancyjnego miał na liczniku zaledwie 30 083 km. A Sikorski utrzymuje, że prywatnym autem – w celach poselskich – zrobił aż 90 tys. km. Jakim cudem?
W 2011 r. Sikorski rozliczył 26 500 zł tytułem przejazdów prywatnym autem jako poseł. To prawie 32 tys. kilometrów. W 2012 roku było to 19 100 zł, czyli 23 tys. km. W 2013 r. 9 600 zł – czyli kolejne 11,5 tys. km. A jeszcze w całym 2010 roku było to ponad 21 000 zł, czyli 25 tys. km. To o tyle ważne, że nowiutkiego suva – nissana – Sikorski z żoną kupili 16 lutego 2010 r., a zarejestrowali 10 dni później. W sumie – nie licząc w ogóle 2014 r., bo te dane poznamy dopiero przy kolejnym rocznym rozliczeniu biura poselskiego – to ponad 90 tysięcy kilometrów pokonywanych tylko i wyłącznie do i w obrębie okręgu wyborczego prywatnym samochodem". Bo ja znam Ewangelii moc , a tę o "belce i źdźble" także - od dziecięcych lat. Nauczyły mnie : moja Mama i nasza pani od Historii w mojej szkole[ była zoną AK-owca- rugowanego] -Pani maria B... [ nie uzywam nazwiska tylko ze względu na Jej dzieci; Ona już dawno " u Pana" i nie mam wątpliwości , że tam u Niego nawraca tych wszystkich [ ze swoim pryncypałem - Kierownikiem Szkoły im. tadeusza Kosciuszki w Krojczynie, który " pluł na podziemie, na AK ze szczególnym wskazaniem NSZ!] . Panu- Panie Marku polecam tę ścieżkę , którą odkrywają [ szczegół po szczególe] Pana po fachu - koledzy dziennikarze!!!
a
amigo
Pan Marek jak zwykle próbuje pisac dowcipnie, a wychodzi zajadle, oczywiście w stosunku do PIS jak pisze o PO to jakoś wychodzi usłużnie, ot taki dziennikarski obiektywizm!
d
da sobie radę
Spoko ,może wstąpi do PO w zamian za dobrą POzycję na liście, na tydzień przed wyborami jak ,kiedyś A. Mężydło?
Dodaj ogłoszenie