Minął tydzień: Toruńscy laskarze jak polscy siatkarze (komentarz)

Piotr Bednarczyk
Piotr Bednarczyk
Jacek Smarz
Polscy siatkarze zdobyli brązowy medal mistrzostw Europy, co przyjąłem z niedosytem. Rzutował na to też nieszczęsny ćwierćfinał z Francją na igrzyskach w Tokio. Przed nami były w tym roku dwie mistrzowskie imprezy - igrzyska i mistrzostwa starego kontynentu i nie wygraliśmy żadnych z nich. Nawet Ligi Narodów nie udało się wygrać.

Może jestem rozpieszczony, ale liczyłem jednak na dużo więcej. Vital Heinen nie potrafił chyba z tej drużyny, która - umówmy się - personalnie jest najsilniejsza na świecie - wykrzesać tego, co powinien. I nauczyć gry w roli faworyta. Mam nadzieje, że uda się to jego następcy, bo naprawdę szkoda marnować taki potencjał. W sportach drużynowych siatkarze to nasza największa, a i może nawet jedyna w tej chwili potęga. W innych popularnych dyscyplinach - piłce nożnej, piłce ręcznej, koszykówce, obu hokejach, futsalu, siatkówce pań - nasze akcje stoją zdecydowanie niżej.

W żużlu czekamy na rozstrzygnięcia w PGE Ekstralidze, cyklu Grand Prix oraz Speedway of Nations. Przy czym mnie najbardziej chyba interesuje coś innego - kto zostanie trenerem młodzieży i drużyny U24 w Apatorze. Wbrew pozorom to bardzo istotna fucha dla klubu. Ludzie będący nieraz w cieniu mają ogromny wpływ na to, jak w dłuższym czasie spisuje się zespół. Najlepszy przykład to Roman Jankowski z Unii Leszno. Gratulacje za tytuły mistrzowskie w poprzednich latach zbierał Piotr Baron, ale to nie on wychowywał takich zawodników jak Bartosz Smektała czy Dominik Kubera. A po ich odejściu wielkiej dziury nie było, bo pojawił się Damian Ratajczak.

A ilu my w tym czasie wychowaliśmy juniorów mogących skutecznie walczyć w PGE Ekstralidze? Żadnego! Dlatego dobrze byłoby wreszcie „trafić” w kogoś, kto przełamie tę niemoc. Skoro skład pierwszej drużyny jest już skompletowany (choć, żeby uniknąć kar, o transferach Emila Sajfutdinowa, Patryka Dudka i Bartłomieja Kowalskiego będzie można poinformować dopiero w pierwszej połowie listopada), w tej chwili właśnie pozyskanie odpowiedniej osoby do szkolenia jest najważniejsze.

Torunianie mieli już koncepcję, która jednak wskutek straszliwego losu raczej nie wypali. Teraz muszą szukać alternatywy. Moim faworytem od początku był bydgoszczanin Jacek Woźniak, który ma niesamowitą rękę. Wychował na miniżużlu dużo zawodników gotowych do jazdy nawet w ekstralidze. Niestety, właśnie dowiedziałem się, że były próby (za to - brawo) namówienia pana Jacka do pracy w Toruniu, ale ten odmówił. Szkoda. Działacze muszą szukać dalej, a czasu coraz mniej. Jak i odpowiednich kandydatów.

A jeśli chodzi o pozostałe dyscypliny, to nie jest tak źle. Przynajmniej jeśli chodzi o wyniki, bo w finansach na pewno mogłoby być lepiej. Koszykarze zaczęli sezon całkiem, całkiem, hokeiści to samo... Laskarze w tym roku mają chrapkę nawet na złoto. Wprawdzie przegrali w ten weekend w Poznaniu z Grunwaldem, ale przepaści między jednymi a drugimi nie było.
Trzeba cieszyć się z każdego pojedynczego sukcesu którejkolwiek z drużyn. Bo odnoszę wrażenie, że z toruńskim sportem jest tak samo, jak z polskim. Tylko że u nas rolę siatkarzy spełniają laskarze.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie