Młodość, starość, czas

Aleksander Nalaskowski
Udostępnij:
Urodziłem się 12 lat po wojnie. Im dalej w czasie, tym owe12 lat wydaje się krótsze. Wczoraj wyczytałem, że opisywani przez Grossa „poszukiwacze żydowskiego złota” uprawiali ten proceder właśnie do 1957 r. A zatem za mojego życia. W dzieciństwie druga wojna wydawała się tak odległa jak obrona Termopil. Dzisiaj jest bliższa, znacznie bardziej namacalna w skutkach politycznych, w psychice kolejnych pokoleń.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/nalaskowski_aleksander.jpg" >Urodziłem się 12 lat po wojnie. Im dalej w czasie, tym owe 12 lat wydaje się krótsze. Wczoraj wyczytałem, że opisywani przez Grossa „poszukiwacze żydowskiego złota” uprawiali ten proceder właśnie do 1957 r. A zatem za mojego życia. W dzieciństwie druga wojna wydawała się tak odległa jak obrona Termopil. Dzisiaj jest bliższa, znacznie bardziej namacalna w skutkach politycznych, w psychice kolejnych pokoleń.

Gwiazdy, ukochane postaci mojej młodości, są dziś zaawansowanymi emerytami. Janusz Gajos ma 72 lata, Jan Kobuszewski 77 lat, podobnie Andrzej Kopiczyński, kultowy czterdziestolatek, ma też 77 lat, Wiesław Gołas 81 lat, Stanisław Mikulski 82 lata. Kiedy to minęło? Tak mi żal ich młodości, bo żal mi mojej. Ona trwa tak krótko. Seweryn Krajewski, swego czasu urodziwy młodzieniaszek z gitarą, skończy 64 lata, bracia Zielińscy, liderzy Skaldów, zbliżają się do siedemdziesiątki, a adolescenta Karin Stanek skończyła 68 lat&

<!** reklama>Od nakręcenia „Krzyżaków” upłynęło 51 lat, od sfilmowania „Rio Bravo” (prawdopodobnie pierwszego westernu wyświetlanego w PRL) 52 lata. To, co kiedyś było teraźniejszością, zmieniło się w archaiczną przeszłość. Czas przeciekł przez palce, ważne wydarzenia przeminęły, wielu ludzi już nie ma, a przecież pamiętamy ich z estrady, ekranu, książek.

Wielokrotnie zastanawiałem się, kto wymyślił czas, kto wprawił go w jednostronny ruch? Jest porzekadło, nieco heretyckie: „Starość to się panu Bogu nie udała”. Bo i prawda. Wspominanie własnej młodości jest tylko trochę romantyczne. W lwiej części boli. A wyliczanie uświadamia, że coś się bezpowrotnie kończy. Doktorem jestem przez większość swojego życia. Tak! Kiedyś byłem też najmłodszym profesorem na UMK i jednym z najmłodszych w kraju. Dzisiaj to nie ma znaczenia, dla nikogo - także dla mnie. To, co dawniej było powodem przechwalania, dzisiaj jest mi najgłębiej obojętne.

Pamiętam, jak oglądałem „Obywatela Kane”. Film zrobił na mnie ogromne wrażenie, można powiedzieć, że ukształtował moją wyobraźnię. Wówczas miałem 20 lat, a film 36. Dzisiaj ten siedemdziesięciolatek mnie nuży i niczym już nie zachwyca.

W trakcie rozmowy z jednym z kolegów, wybitnym i topowym malarzem, zapytałem wprost: „A co ciebie zachwyca, co cię porywa”. On bez zastanowienia i bez zbędnych ozdobników odparł: „Wiesz, nie chce mi się zachwycać, za leniwy jestem”. To też obraz starości. Powiedziałbym młodej starości albo początkującej. Jest jej jeszcze inny wymiar. Odchodzenie. Wraz z Hutnikiewiczem, a parę lat po nim z Kalembą, coś się skończyło, o kimś musimy pamiętać. Pamiętanie zmarłych to spowolnione zapominanie o nich. Za kilka lat przestaną być ważni. Może potem odkryją ich młodsi?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie