Mniszek czeka na nekropolię

Marcin Dutkowski
Wizyta na cmentarzu wiąże się dla mieszkańców Mniszka nawet z kilkugodzinną wyprawą. Szybko to się jednak nie zmieni.

Wizyta na cmentarzu wiąże się dla mieszkańców Mniszka nawet z kilkugodzinną wyprawą. Szybko to się jednak nie zmieni.

Spora odległość dzieli Mniszek od nekropolii w parku miejskim, a także od cmentarza komunalnego w Kobylance. Uciążliwości z niej wynikające odczuwa na co dzień większość mieszkańców.

Za daleko na cmentarz

- Gdy planuję wybrać się na cmentarz w Kobylance, muszę zarezerwować sobie co najmniej pół dnia - żali się anonimowo jedna z kobiet mieszkających w Mniszku. - Problemy z dojechaniem tam autobusem są olbrzymie, a sama podróż w jedną stronę trwa co najmniej godzinę.

<!** reklama>Nic więc dziwnego, że mieszkańcy chętnie widzieliby cmentarz w swojej okolicy, na którym mogliby chować bliskich, często odwiedzać ich groby, a docelowo sami na nim spocząć. Starania o jego budowę tutejsza parafia podejmuje od wielu lat.

Były przymiarki

Początkowo nekropolia była planowana w Białym Borze w pobliżu miejsca, gdzie dzisiaj znajduje się fabryka świec Mueller. Okazało się to jednak niemożliwe ze względu na przebiegający tamtędy gazociąg wymagający tzw. strefy bezpieczeństwa. Kolejną lokalizacją był teren Agencji Nieruchomości Rolnej przy Drodze Mazowieckiej po byłym PGR-ze. Realizacja pomysłu przez długi czas wydawała się bardzo realna, bo była popierana przez władze miasta.

- Nawet w obecności księdza biskupa obiecywano, że na tym terenie powstanie cmentarz - wspomina ks. Józef Lipski, proboszcz parafii św. Józefa Oblubieńca w Mniszku. - Z początku była mowa o dużym, mającym ponad dziesięć hektarów powierzchni, potem mówiono o dwóch, trzech hektarach. Nasze starania poszły jednak na marne.

Z czasem samorząd bowiem ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu. Potwierdziło się to na ostatniej sesji Rady Miejskiej, gdy ten temat poruszył radny Krzysztof Kosiński z Ruchu dla Grudziądza. Okazało się, że obecne stanowisko władz miasta w tej sprawie jest jednoznaczne.

- Rozumiem potrzebę budowy cmentarza w Mniszku i osobiście bardzo bym chciał, aby on powstał. W tej chwili jest to jednak niemożliwe - tłumaczy Robert Malinowski, prezydent Grudziądza. - Główny powód to finanse. Zgodnie z nowymi przepisami, musielibyśmy bowiem zapłacić odszkodowania właścicielom sąsiednich działek za spadek wartości nieruchomości, a obecnie nie stać nas na taki wydatek.

Podczas sesji prezydent wyjaśniał, że chodziłoby o około 2 miliony złotych.

Miliony z „kapelusza”?

- Z tego, co mi wiadomo, nikt nie rozmawiał z właścicielami tych terenów o odszkodowaniach. Podejrzewam, że pan prezydent „strzelił” tę liczbę. Nikt tego tak naprawdę jeszcze nie oszacował - uważa radny Krzysztof Kosiński. Podobnie jak wielu mieszkańców Mniszka, ma nadzieję, że cmentarz w końcu tam powstanie. Fakt, że na cmentarzu w Kobylance jest jeszcze wiele wolnych miejsc - do czego odwołują się władze miasta - nie rozwiązuje bowiem ich problemu.

- Południe miasta pozbawione jest cmentarza - podkreśla ks. Józef Lipski. - Najbliższe cmentarze znajdują się w Szynychu i Sarnowie. Naszych zmarłych musimy chować albo tam, albo na Kobylance, albo na cmentarzu farnym. Wszędzie jest bardzo daleko.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie