Moda na dzienne światła

Zbigniew Juchniewicz
Już nie tylko moda, ale smutna rzeczywistość zmusza kierowców do montowania świateł do jazdy dziennej.

Już nie tylko moda, ale smutna rzeczywistość zmusza kierowców do montowania świateł do jazdy dziennej. <!** Image 2 align=none alt="Image 172043" sub="Fot. Grzegorz Olkowski">

Fabrycznie nowe auta są w nie już wyposażane, jednak w starszych samochodach można zlecić ich zamontowanie, albo założyć je samodzielnie.<!** reklama>

W bydgoskim serwisie Auto-Partner nie ma dnia, aby nie zjawił się kierowca chcący zamontować światła do jazdy dziennej:

- W zasadzie są to trzy grupy kierowców – pierwsi chcą po prostu zmniejszyć zużycie paliwa, druga grupę stanowią ci zmotoryzowani, którzy chcą podążać za modą – mówi Robert Swebodziński z działu sprzedaży w serwisie Auto-Partner. - Ostatnią są tacy, którzy chcą mieć w swoim samochodzie coś nowego. Nie ulega kwestii, że takie światła, nawet ze zwykłą żarówką, zużywają znacznie mniej prądu, niż światła mijania.

Mniejsze zużycie paliwa

Inżynierowie z firmy Philips wyliczyli, że żywotność diod LED wystarcza na ok. 5 tys. godzin lub 250 tys. kilometrów. Kolejną niezaprzeczalną ich przewagą nad światłami mijania jest to, że zużywają mało prądu w porównaniu do zwykłych żarówek (światła mijania mają moc 110 W, a LED - 10 W). A to pociąga za sobą przede wszystkim mniejsze zużycie paliwa. Światła znanych firm, łącznie z montażem i instalacją w specjalistycznym zakładzie to koszt około 280 złotych (za komplet) w przypadku żarówek tradycyjnych i około 700 złotych w przypadku lamp LED.

W stacji „Norauto” w Toruniu zainteresowanie światłami do jazdy dziennej jest bardzo duże:

- Ceny zależą oczywiście od tego, czy lampy posiadają homologację, czy też są bez niej - mówi Tomasz Kusz, konsultant do spraw sprzedaży. - Za najtańsze lampy diodowe trzeba zapłacić 99 złotych, natomiast podobne, ale markowych producentów z homologacją kosztują od 300 do 400 złotych.

Lampy a prawo

Na rynku jest wiele reflektorów, które nie spełniają żadnych wymagań. Nie mają atestów i w wielu przypadkach nie można prawidłowo ich ustawić, gdyż nie mają wyraźnej granicy światła i cienia. Taka lampa powoduje także oślepianie kierowców jadących z przeciwka. Za takie światła policja odbierze nam dowód rejestracyjny, a diagnosta na pewno nie podbije przeglądu technicznego.

Na reflektorze muszą być litery i cyfry, które określają jego przeznaczenie. Najważniejsza jest duża litera E z liczbą umieszczoną w kółku. Litera oznacza znak homologacji, a więc dopuszczenie do ruchu. Kolejne liczby umieszczone po prawej stronie kółka określają numer atestu. Bardzo ważna jest strzałka na szkle reflektora. Jeśli nie ma strzałki, światło przeznaczone jest do ruchu prawostronnego, natomiast jeśli jest - do lewostronnego. Założenie świateł do innego ruchu spowoduje oślepianie jadących z przeciwka.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie