Można z radością przez lata

Grzegorz Młokosiewicz
- Nigdy nie miałam problemów zwanych intymnymi z moim mężem, choć jesteśmy razem już 34 lata - mówi Krystyna Krechowicz.

- Nigdy nie miałam problemów zwanych intymnymi z moim mężem, choć jesteśmy razem już 34 lata - mówi Krystyna Krechowicz.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171968" sub="Osoby z natury pogodne, ruchliwe, niestroniące od różnych hobby znajdują też radość w seksie do późnych lat Fot. Thinkstock">- Skoro już o takich sprawach muszę mówić, to przyznam, że lata całe nie zastanawiałam się, dlaczego mąż często ustawia budzik znacznie wcześniej niż potrzeba było do wyjścia do pracy. Ja wychodziłam godzinę później. Tak po kilka razy w tygodniu rozpoczynaliśmy dzień. Mieliśmy nawet taką „naszą” piosenkę. Zaczynała się bodaj właśnie od słów „Hej, dzień się budzi”, a nazywała się, o ile dobrze pamiętam, „Radość o poranku”. To był nawet przebój na początku lat siedemdziesiątych - wspomina pani Krystyna.

Ta muzyka towarzyszyła poczęciu dwóch pociech państwa Krechowiczów. Radości było już nieco mniej, kiedy zaczęły się problemy związane z menopauzą.

<!** reklama>- I to udało się po paru latach pokonać. Teraz oboje jesteśmy już na wcześniejszych emeryturach. Kokosów nie ma, ale dzieci już mają swoje rodziny, mąż coś dorobi, za to budzik już odstawił. Teraz nie przeżywamy już radości o poranku. Może nie tak często, ale za to bez pośpiechu cieszymy się sobą wieczorami z dyskretną muzyką, kieliszkiem czerwonego wina, albo koniaku. To mi nawet może i bardziej smakuje niż kiedyś o świcie - dodaje Krystyna Krechowicz.

Można powiedzieć - co komu pisane.

Pan Eward Nowak, kiedyś bydgoszczanin, od lat torunianin, poznał żonę z Merionteksu nad morzem w ośrodku wczasowym FWP. Pamięta z tego okresu Młynarskiego śpiewającego o „góralskich lasach”.

- Do tańcowania od zawsze byłem beztalenciem, ale z moją roztańczoną Miśką jakoś się udało. Dzięki temu, że o tancerzy nie byłem zazdrosny, poza tym w relacjach męsko-damskich byliśmy tylko my dwoje. Bywało i kilka razy dziennie, jak tylko znaleźliśmy dyskretne miejsce. To były cudowne lata. Syn kończy studia i ma swoją muzę, a Miśkę pożegnaliśmy osiem lat temu po tragicznym wypadku drogowym. Dzięki naszemu owczarkowi poznałem dwa lata temu owdowiałą panią pogodnej suni. Zwierzaki się nie gryzą, a nam jest ze sobą bardzo dobrze. Moja pani mawia, że na dzieci już za późno, ale radość możemy sobie dawać jeszcze długo. Jak tylko zdrowie będzie dopisywać, to oby tak dalej...

Imiona i nazwiska zostały zmienione.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie