Municypalni i policjanci odnaleźli charcika włoskiego

Paulina Błaszkiewicz
Paulina Błaszkiewicz
Pani Agata Grzybek ze swoją suczką Julką rasy charcik włoski. Jak kobieta powiedziała „Nowościom”, kilka dni temu myślała, że już nie pójdzie na spacer ze swoim pieskiem. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło.
Pani Agata Grzybek ze swoją suczką Julką rasy charcik włoski. Jak kobieta powiedziała „Nowościom”, kilka dni temu myślała, że już nie pójdzie na spacer ze swoim pieskiem. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Jacek Smarz
- Weszłam na chwilę do banku, a kiedy wyszłam, mojego pieska już nie było. Nie wiem, co by było, gdyby nie szybka interwencja Straży Miejskiej i policji - opowiada nam Agata Grzybek.

Do zdarzenia doszło kilka dni temu na ulicy Szerokiej. Pani Agata wraz ze swoją pupilką była w mieście, ponieważ nie mogła jej zostawić samej w domu, a miała do załatwienia pilną sprawę w banku.
[break]
- Przywiązałam pieska do rynny i weszłam do banku. Nie było kolejki, więc wszystko trwało może pięć minut. Kiedy wyszłam Julki (tak wabi się pies) już nie było - opowiada „Nowościom” Czytelniczka.

Gdzie się podział charcik?

Właścicielka psa rasy charcik włoski starała się zachować zimną krew i miała nadzieję, że zwierzę zerwało się ze smyczy i zaraz samo się znajdzie, ale, niestety, tak się nie stało.
- Emocje wzięły górę. Mam tego pieska zaledwie od kilku tygodni, ale zdążyłam się do niego, a właściwie do niej, przyzwyczaić. Nie wiedziałam, co robić. Na szczęście spotkałam funkcjonariuszy policji i Straży Miejskiej, którzy pomogli mi szukać Julki. Znaleźliśmy ją w ciągu godziny. Pieska trzymała kobieta, która twierdziła, że kupiła go za 30 złotych - opowiada nam Agata Grzybek.

Znaki szczególne pomogły

Jak było naprawdę? Czy można kupić rasowego psa za trzydzieści złotych? Oczywiście, że nie. Okoliczności, w jakich zwierzę zostało skradzione, są wyjaśniane przez policję, ale jak mówi właścicielka psa, najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło.
Pani Agata podejrzewa, że ktoś bezmyślnie zabrał jej psa i nie wiedział, ile tak naprawdę jest wart. Jest też wdzięczna za pomoc w poszukiwaniach patrolowi policji i municypalnych ze starówki.
Jak mówi Jarosław Paralusz, rzecznik Straży Miejskiej, w tym przypadku mieliśmy szczęśliwy zbieg okoliczności, ale na przyszłość warto zachować większą ostrożność i przede wszystkim zwracać uwagę na obowiązujące przepisy.
- Charcik włoski to dosyć niespotykana rasa psa w Toruniu. To zapewne pomogło w poszukiwaniach, ale nie powinniśmy zapominać o tym, że żaden właściciel nie powinien zostawiać swojego czworonoga samego na ulicy. Nawet jeśli jest to pięć minut - dodaje rzecznik.

Nawet chip nie pomoże?
- Coraz więcej właścicieli psów decyduje się na chipowanie czworonoga u weterynarza.
- Dzięki temu za pomocą specjalnego czytnika można ustalić, gdzie przebywa zwierzę, ale w mieście chip nie zawsze się sprawdza.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie