Na Mostowej świszczą kule. Policjant ciężko ranny, bandyci uciekli z hotelu

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Zaktualizowano 
Hotel „Pod Orłem” z ulicy Mostowej w swojej długiej historii był świadkiem wielu wydarzeń. Zdjęcie pochodzi z maja 1935 roku, zostało więc zrobione dziewięć lat po strzelaninie, w której m.in. ciężko ranny został policjant Narodowe Archiwum Cyfrowe
W połowie lutego 1926 roku Toruń został sterroryzowany przez dwóch opryszków. Bezczelnych, ale też - to trzeba przyznać - bardzo odważnych. Początkowo podejrzenie padło na niejakiego Stachurskiego z Rubinkowa pod Toruniem, który razem z kompanem miał wcześniej obrabować obrabować przedsiębiorcę z Włocławka.

Hotele z bogatymi tradycjami na ogół chwalą się znanymi osobami, które korzystały gościny. Ich historia pisana jest jednak nie tylko atramentem wsiąkającym w karty ksiąg meldunkowych. Czasami gdzieś brzęknie szkło, huknie strzał, a elegancki dywan w recepcji zaplami się krwią.

Tramwajem na Chełmińskie Przedmieście [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Na ulicy Mostowej, przed hotelem „Pod Orłem”, już się kiedyś zatrzymywaliśmy, tropiąc ślady pierwszego samochodu, jaki pojawił się w Toruniu. Pędzona benzyną dorożka bez koni, jak pojazd nazwała toruńska prasa, zatrzymała się przed hotelem w czerwcu 1894 roku. Tym razem przeniesiemy się w czasie do dnia 16 lutego 1926 roku. Proszę się nie obawiać szoku termicznego, na ulicach miasta było wtedy naprawdę gorąco. Wydarzenia z tamtego wtorku opisało „Słowo Pomorskie”. Barwną relację przytaczamy niemal w całości.

„_Wczoraj rano przybyli do Torunia z Grudziądza dwaj osobnicy i stanęli w hotelu „Pod modrym fartuszkiem”. Strój ich mało posiadał cech wykwintności, postanowili więc przedzierzgnąć się w ludzi „beau monde’u” i w tym celu zaopatrzyli się w eleganckie ubrania, jeden w firmie Hamerski drugi u Buzy. Po ogoleniu się i ostrzyżeniu w jednym z pierwszorzędnych zakładów fryzjerskich Zaremby przy ulicy Mostowej, dokąd ułatwił im wstęp ich wytworny strój, wsiedli do dorożki samochodowej nr 26 i kazali zawieźć się do zakładu kąpielowego przy ul. Łaziennej, gdy jednakże tam łazienki okazały się nieczynne, udali się do hotelu „Pod orłem” i zażądali kąpieli. Wszystko byłoby w porządku, gdyby „wytworni” ci panowie nie byli wystąpili do portjera z cokolwiek dziwnem żądaniem zniszczenia natychmiastowego starych, zniszczonych ubrań, które mieli ze sobą w walizce. Podejrzliwy portjer, w czasie gdy „panowie” zażywali orzeźwiającej kąpieli, zawiadomił policję śledczą, która wysłała wywiadowcę Kosińskiego. Kosiński przybył do hotelu w chwili, gdy niezwykli goście, już wykąpani, zamierzali opuścić hotel, spotkał się z nimi w hallu hotelowym i zażądał legitymacyj, w odpowiedzi na co jeden z nich dobył rewolweru, który jak naoczni świadkowie twierdzą miał przygotowany, ukryty w rękawie płaszcza i dał kilka strzałów do Kosińskiego, raniąc go ciężko w głowę, poczem obaj opryszkowie rzucili się do ucieczki, skierowując się na ul. Szeroką. Uciekając ulicami Szeroką, Łazienną, św. Jana, Żeglarską, Rabiańską cały czas ostrzeliwali się, przyczem strzelał jeden tylko, drugi zaś nabijał broń, podając ją towarzyszowi.

Czytaj także

Liczni o tym czasie na tych ulicach przechodnie zostali wprost sterroryzowani przez opryszków, gdyż nikt nie mógł zdobyć się na agresywniejszy krok przeciwko strzelającym, ścigający zaś ich policjanci nie mogli strzelać ze względu na tłum uliczny. Bandyci z ul. św. Ducha przez bramę klasztorną wypadli nad Wisłę i tu dosiadłszy stojącej obok rampy kolejowej platformy zaprzężonej w dwa konie, woźnica której na odgłos strzałów schronił się za wozy kolejowe - szybko odjechali na Bydgoskie przedmieście, gdzie widziano ich na ul. Konopnickiej i Mickiewicza. Jak doniesiono później bandyci dojechali platformą do Portu drzewnego w Górsku, gdzie porzucili platformę i znikli w okolicznych lasach_”.

Bezczelność jednak a zarazem odwaga ich musiała być wielką, skoro o godz. 21-ej znów byli w Toruniu, wynajęli dorożkę samochodową nr 35 i wyjechali do Aleksandrowa Kujawskiego. Tu policja już uprzedzona, na dworcu o godz. 24-tej zażądała od nich wylegitymowania się, na co bandyci znów odpowiedzieli strzałami i zbiegli do okolicznych lasów.

Postawiono na nogi całą policję powiatu toruńskiego i sąsiednich w celu ujęcia opryszków. Istnieje przypuszczenie, że są to ci sami, którzy niedawno dokonali napadu na pocztę w Grudziądzu.

Czytaj także

Oprócz wywiadowcy Kosińskiego, którego kula ugodziła w usta i wyszła z tylnej strony szyi, ranni zostali: przechodząca ulicą Szeroką p. Eugenja Starkowa (Konopnickiej 15), żona urzędnika Banku Zw. Sp. Zarobkowych - w lewą nogę dość poważnie; p. Starkowa znajduje się w klinice chirurgicznej d-ra Dandelskiego, stan zdrowia nie budzi obaw, oraz lżej ranni zostali st. posterunkowy Wesołowski i posterunkowy Liedtke. Kule podziurawiły okna wystawowe na ul. Szerokiej w składzie farb p. Kapczyńskiego, w składzie firmy „Hanka” oraz w zakładzie fryzjerskim Drzewickiego”.

Bandyci dwa razy wywiedli policję w pole i ślad po nich zaginął.

„_Pościg za sprawcami strzelaniny w Toruniu nie dał żadnego rezultatu - informował toruński dziennik kilka dni później. - Śledztwo ustaliło ich nazwiska, a mianowicie są to W. Stachurski z Rubinkowa pod Toruniem i znany policji bandyta Dębek, ukrywający się od dłuższego czasu w Gdańsku. Do Torunia przybyli najprawdopodobniej z Włocławka, gdzie dzień przedtem tj w poniedziałek dokonali napadu rabunkowego na p. Kazimierza Szatkowskiego, zrabowawszy mu 3.000 złotych_”.

Ustalenia tego śledztwa najwyraźniej rozminęły się jednak z prawdą. Za strzelaninę w Toruniu nie był odpowiedzialny W. Stachurski ze znajdującego się pod miastem Rubinkowa ani jego kompan. Koniec bandyckiej epopei gangsterów z Szerokiej „Słowo Pomorskie” obwieściło 7 kwietnia 1926 roku.

Zapierające dech widoki z punktu obserwacyjnego Twierdzy Tor...

„[i]Policja łęczycka (wojew. łódzkie), otrzymawszy wiadomość, że w jednej z pobliskich wiosek ukrywają się sprawcy napadu rabunkowego na pewnego podróżnego w pociągu Gdańsk - Warszawa, któremu zrabowali większą sumę pieniędzy w dolarach, zarządziła w ub. piątek 2 bm obławę, w wyniku której ujęto żywcem Nowaka, drugi zaś, nazwiskiem Andrzejczak, widząc się osaczonym, wystrzałem z rewolweru odebrał sobie życie. Obaj okazali się identyczni ze sprawcami strzelaniny w Toruniu w dniu 16 lutego i mają na swem sumieniu cały szereg morderstw i napadów rabunkowych”.

Do opisanej historii w stylu chicagowskim należy się mały przewodnik. Zakład fryzjerski Władysława Zaremby, w którym obaj bandyci się ostrzygli i ogolili, znajdował się przy Mostowej 27. Dom towarowy Hamerskiego znajdował się przy Rynku Staromiejskim 30, zaś Czesława Buzy przy Wielkich Garbarach 35. Podczas strzelaniny kule podziurawiły witrynę składu farb Jana Kaczyńskiego na rogu Mostowej i Szerokiej. Klinika dra Dandelskiego mieściła się przy ul. Szumana.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3