Na starówce i w budynkach po Polmosie prowadził m.in. w...

Na starówce i w budynkach po Polmosie prowadził m.in. w Toruniu interesy Krzysztof Mielewczyk

Marek Nienartowicz

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Na starówce i w budynkach po Polmosie prowadził m.in. w Toruniu interesy Krzysztof Mielewczyk
Krzysztof Mielewczyk, znany na Pomorzu biznesmen, w połowie ubiegłej dekady pojawił się w Toruniu. Zaczął działać z rozmachem.
Na starówce i w budynkach po Polmosie prowadził m.in. w Toruniu interesy Krzysztof Mielewczyk

Fot. Jacek Smarz">

Krzysztof Mielewczyk, znany na Pomorzu biznesmen, w połowie ubiegłej dekady pojawił się w Toruniu. Zaczął działać z rozmachem.



Biznesmen, który w piątek zginął w katastrofie śmigłowca, prowadził wtedy firmę Polskie Pierze i Puch, aktywny był w branży hotelowej (pieniądze na interesy zdobył w Szwecji, gdzie pracował w czasie studiów).


Hotele z pompą


W Toruniu kupił kamienicę przy ulicy Jęczmiennej 22. Zaczął rozbudowywać swoje hotelowe imperium. Uruchomił pierwszy w Toruniu czterogwiazdkowy hotel 1231 na Przedzamczu. W kamienicy przy ulicy Panny Marii stworzył hotel Solaris (gwiazdą jednej z hotelowych imprez była Doda, wówczas u szczytu popularności). Z czasem biznesmen sprzedał go firmie Chemirol z Mogilna. Mówiło się też, że Krzysztof Mielewczyk jest zainteresowany kupnem od miasta Fortu św. Jakuba i dawnych koszar przy ulicy Mickiewicza. Tu też miałyby powstać hotele, jednak do tego nie doszło.


Jego firma PPiP kupiła za to od władz Torunia w 2006 roku za prawie 3 mln zł Stary Browar naprzeciw Baja Pomorskiego. Krzysztof Mielewczyk twierdził, że stworzeniem cztero- lub nawet pięciogwiazdkowego hotelu w tym miejscu są zainteresowane sieci Radisson i Hilton. Zapowiadał, że na otwarciu pojawi się sama Paris Hilton.


Tyle że z tych planów nic nie wyszło. Remont Starego Browaru na poważnie nie ruszył. Miasto przesuwało biznesmenowi termin oddania hotelu do użytku. Jednak od listopada ubiegłego roku zaczęło naliczać mu karę - 20 tys. zł za miesiąc spóźnienia. Magistrat miał jednak problem z ustaleniem, od kogo ją egzekwować. Krzysztof Mielewczyk przekazywał bowiem nieruchomość z jednej swojej spółki do innej. Poza tym intensywnie szukał na nią kupca. W końcu sprzedał ją jednej ze spółek zarejestrowanych na Cyprze. Właściciela zmienił też hotel 1231.


To były kolejne dowody, że interesy w Toruniu Krzysztofowi Mielewczykowi niespecjalnie wypaliły, chociaż w mieście często bywał i miał gest, m.in. jako główny sponsor regionalnych wyborów Miss Polski. Kolejny przykład to dawny Polmos Toruń, który ogłosił upadłość w kwietniu 2009 roku.


Niedługo potem syndyk Polmosu wydzierżawiła nieruchomość przy ulicy Olbrachta Krzysztofowi Mielewczykowi. Jako jedyny z czterech oferentów miał odpowiednie zabezpieczenie finansowe. Starając się o Polmos w swoim stylu przedstawił plany. Mówił nie tylko o wznowieniu produkcji wyrobów spirytusowych, ale też o uruchomieniu browaru i pijalni piwa oraz trzech hoteli i aquaparku. W tym ostatnim obiekcie miałaby być wykorzystywana woda podgrzana na potrzeby produkcji alkoholu.


Fabryka wódek


Ostatecznie przy Olbrachta zaczęła działać Fabryka Wódek Kopernik. Formalnie była oddziałem innej spółki Krzysztofa Mielewczyka - Hotele Solaris. Ruszyła produkcja kilku rodzajów wódek gatunkowych. Spora część załogi Polmosu zachowała pracę.


O FWK zrobiło się głośno, gdy pod koniec 2009 roku przedstawiła nowe wódki: „Palycot” i „Pali Vodka” z kotem palącym fajkę na etykiecie. Nawiązanie do Janusza Palikota było oczywiste, ale Krzysztof Mielewczyk temu zaprzeczał.


Biznesmen zabiegał, by majątek po Polmosie kupić i zrealizować plany. Nie udało się. Wiosną 2011 roku syndyk Polmosu sprzedała go wspomnianej już firmie Chemirol z Mogilna. Krzysztof Mielewczyk miał z nią współpracować w spirytusowym interesie. Z czasem ocenił jednak, że go na to nie stać. Sprzedał Chemirolowi prawa do wódek „Toruńska” i „Sukces” i zaczął szukać innego miejsca do prowadzenia interesu.


Znalazł go w Nieszawie. Założył m.in. z bratem Eugeniuszem firmę Pomorska Fabryka Wódek, która kupiła gorzelnię po upadłej firmie Jantur. Zanim ruszyła tu produkcja alkoholu, spółka przez internet zaczęła sprzedawać wódki należące do Krzysztofa Mielewczyka, m.in. „Palycot”, „Pali Vodka” i „Moherovka”.



Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze (2)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Polonista (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Tytuł wybitnie niestylistyczny. Wręcz razi po oczach. Aż dziwne, że napisał to dziennikarz.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Edmund (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Że On ciężko pracował i ponosił ryzyko w przeciwieństwie do tego,któremu prezydent Zaleski,za marne pieniądze oddał Zbór na Rynku Nomomiejskim!

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo