Na tropie zaginionego miasta nieopodal Torunia

Na tropie zaginionego miasta nieopodal Torunia

Szymon Spandowski

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Archeolodzy-geofizycy szukali śladów średniowiecznej osady przy pomocy różnych elektronicznych przyrządów

Archeolodzy-geofizycy szukali śladów średniowiecznej osady przy pomocy różnych elektronicznych przyrządów ©Jacek Smarz

Jesienią, pod Toruniem zakończył się trzeci, ostatni sezon badań archeologicznych, którym z dużym zainteresowaniem przyglądali się naukowcy w Europie.
Archeolodzy-geofizycy szukali śladów średniowiecznej osady przy pomocy różnych elektronicznych przyrządów

Archeolodzy-geofizycy szukali śladów średniowiecznej osady przy pomocy różnych elektronicznych przyrządów ©Jacek Smarz

Zwiedzanie średniowiecznej Nieszawy rozpoczęliśmy dwa lata temu, gdy na polu pod zamkiem dybowskim pierwszy raz pojawili się archeolodzy, którzy prześwietlając ziemię przy pomocy różnych urządzeń geofizycznych zaczęli odkrywać znajdujące się pod ziemią ulice i fundamenty budowli. Badacze, wspierani finansowo przez ministerstwo kultury, prace w tym miejscu prowadzili również rok temu i teraz, a my cały czas depczemy im po piętach i przyglądamy się wynikom.
[break]
Tym razem archeolodzy postanowili dotrzeć do samych korzeni wędrującego miasta, skupili się na otoczeniu ruin zamku w Małej Nieszawce. Tu właśnie miała się znajdować pierwsza Nieszawa, która w pierwszej połowie XV wieku została przeniesiona w rejon Dybowa. Nieszawa numer jeden, podobnie jak Nieszawa numer dwa, była osadą, o której w zasadzie nic nie było wiadomo. W XIV wieku obok zamku w Nieszawce rozwijało się jednak spore osiedle.
- Mogło być nawet trzy razy większe od zamku właściwego, położone było na północ i północny wschód od fortecy - mówi Piotr Wroniecki z firmy Prodigi, która prowadzi badania Nieszawy używając zamiast łopat urządzeń geofizycznych oraz analizując zdjęcia lotnicze. - Prawdopodobnie posiadało zewnętrzne fortyfikacje, udało nam się w każdym razie trafić na ślady fosy i pozostałości jakichś konstrukcji.
Miejsce to stało się punktem, z którego Krzyżacy rozpoczęli swoją ekspansję na północ i wschód, później zaś było krzyżackim przyczółkiem na polskim brzegu Wisły.
W pierwszej połowie XV stulecia, kiedy szala zwycięstwa w konflikcie polsko-krzyżackim zaczęła przechylać się na stronę Korony, zamek wraz z osadą zostały zniszczone przez samych rycerzy zakonnych, których do tego zobowiązywały traktaty pokojowe. Krzyżacy zabrali się za burzenie bardzo sumiennie.
- Co mogli, to wywieźli, natomiast cała reszta została zniszczona - mówi Romualda Uziembło, szefowa działu archeologicznego toruńskiego Muzeum Okręgowego, która prowadziła badania na terenie warowni. - Na zamku znaleźliśmy ślady wskazujące na to, że mogli podłożyć tam ogień i część murów wysadzić w powietrze.
Ze znajdującą się obok zamku osadą, którą archeolodzy mogli zająć się dopiero w tym roku, Krzyżacy postąpili podobnie. Od tego momentu rozpoczęła się wędrówka Nieszawy. Miasto numer dwa lokował vis-a-vis położonego w państwie zakonnym Torunia król Władysław Jagiełło, decyzję o jej zburzeniu i przenosinach na obecne miejsce podpisał natomiast jego syn, Kazimierz Jagiellończyk. Tereny po zburzonych osiedlach pozostały puste, dając archeologom wielkie pole do popisu. Ci okazję wykorzystali, a wyniki badań zbudziły spore zainteresowanie archeologów z kraju i ze świata. Niestety, badania te dobiegły już końca.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo