Najchętniej rysuje nocą

Jarosław Czerwiński
Udostępnij:
Z JACKIEM PUZIO, autorem ilustracji do książek dla dzieci, rozmawia Jarosław Czerwiński.

Z JACKIEM PUZIO, autorem ilustracji do książek dla dzieci, rozmawia Jarosław Czerwiński.

<!** Image 2 align=right alt="Image 164364" sub="Jacek Puzio w planach ma wykonanie rysunków do książki o Włocławku i okolicach. Publikacja będzie adresowana do najmłodszych czytelników / Fot. Jarosław Czerwiński ">Współpraca z Jackiem Cudnym, autorem książek dla dzieci, to Pana debiut jako ilustratora?

Były to pierwsze ilustracje do książek dla dzieci. Wcześniej robiłem rysunki satyryczne i ilustracje do „Tygodnika Ciechanowskiego”, ale to jeszcze w trakcie trwania nauki. Kończyłem tam studium reklamy i jeden z nauczycieli pomógł mi dostać się na łamy tej gazety. Ale i tak większość rysunków zostawała wśród notatek szkolnych i na ostatnich stronach zeszytów. Spędzając czas na obozach harcerskich, wykonywałem rysunki w kronikach obozowych i na chustach. Śmieję się, kiedy to wspominam, bo chyba byłem pionierem gospodarki rynkowej w ZHP. Harcerze płacili mi za rysunki jagodnikami, a harcerki drapaniem po plecach. Stare i bardzo miłe dzieje. Na co dzień jednak zajmuję się reklamą.

Znany jesteś także z rysunków satyrycznych...

Troszkę ich popełniłem. Parę politycznych w czasach, kiedy chodziłem do szkoły podstawowej i ze strachu schowałem je do szuflady. Przed stanem wojennym narysowałem odział ZOMO z pałami... i sam się wystraszyłem tego, co zrobiłem, więc dzieło dobrze ukryłem i ślad po nim zaginął. Dla równowagi obiektem krytyki później stał się kler. Rysuje takie rzeczy sporadycznie, jak mi temat podejdzie. Staram się jednak, żeby nikt nie miał przykrości związanych z rysunkiem.

Oprócz rysunku, coś jeszcze...

<!** reklama>Niezbyt dobrze czuję się w malarstwie. Co prawda, kiedy wezmę do ręki pędzel i farby, coś tam powstaje. Według mnie, nie jest to jednak dzieło sztuki, a obraz nędzy i rozpaczy. Kiedyś po „wypoceniu” w studium jakiejś pracy, natchniona sztuką pani profesor spytała mnie, co czuję podczas malowania. Odpowiedziałem jej szczerze - zapach farby. Dostałem za szczerość lufę, ale z zemsty zostałem przy kresce.

Nad czym teraz pracujesz?

Wydane zostały książki „Malinowa Limanowa” i „Wiersze za jeden uśmiech”, a teraz pracuje nad ilustracjami do kolejnych wierszy Jacka Cudnego. Niebawem skończone zostaną „Zwierzaki” i oddałem ostanie już rysunki do książki „Ładne kwiatki”.

Wszystkie te książki zachwycają wierszami i rysunkami. Skąd pomysły do ilustracji?

Jacek Cudny daje mi plik kartek. Na nich jest wiersz i krótki opis tego, co chce mieć na ilustracji, na przykład, jak ma być poważnie, dostaje klauzulę „nie pajacuj”. Zmuszony jestem do przeczytania wierszyka. Każdy chce coś dodać, więc mała dyskusja. Podczas rysowania czasem dokonuję drobnych zmian. Demokracja demokracją, ale czasem udaje mi się postawić na swoim. Dobrze, że duży Jacek (tak określamy w duecie Jacka Cudnego) jest osobą wesołą i ugodową. Praca nad rysunkiem zaczynam wieczorem i kończę w nocy. Praca przy konturach idzie szybko, ale za to kolorowanie i dopieszczanie szczegółów trwa parę godzin. Rano sprawdzam szybko, czy wszystko się zgadza i czy czasem czegoś nie zabrakło. Kiedyś w nocy czułem, że czegoś nie skończyłem, więc rano obejrzałem rysunek i okazało się, że zapomniałem dorysować zapięcia do torby.

W książkowych ilustracjach znaleźć można znajome twarze i rzeczy...

Na okładce „Limanowa Malinowa” jesteśmy z Jackiem ubrani w mundury harcerskie z naszywkami drużyny, którą się opiekuję. W książce znaleźć można harcerzy, numery rejestracyjne mojego auta. Przemycam także nasze nazwiska, na przykład na sprzęcie elektronicznym „Puzioltronik”czy oponach „Puzioltyres”. W książce „Zwierzaki” na okładce jest mrówka Strażnik Leśny i jest to komendant włocławskiej Straży Leśnej. On wie, że jest ukryty pod tą postacią. W planach jest też książka dla najmłodszych o Włocławku i okolicach. Tam znajdą się mieszkańcy miasta, moi znajomi. Kto mi się nawinie, zostanie narysowany, więc lepiej mi teraz nie podpadać. Żartuję oczywiście.

Jesteś także harcerzem&

Harcerstwo to u mnie w rodzinie tradycja. Mój dziadek Henryk Warecki miał ogromne zasługi w budowaniu harcerstwa we Włocławku. Był między innymi założycielem pierwszego szczepu, który działał przy Gimnazjum im. księdza Jana Długosza. Lata młodzieńcze spędziłem na obozach. Teraz staram się przekazywać to młodszym pokoleniom. Chociaż wiele się to zmieniło. Młodym ludziom nie chce się nawet chcieć. Do tego małe dotacje, bzdurne przepisy i harcerstwo słało się zajęciem dla hobbystów.

Prowadzisz jednak swoją drużynę?

Tak, 56. Grupę Rozpoznania ZHP. To dość ciekawa ekipa harcerzy i miłośników survivalu, spędzająca czas w lesie i szkoląca się według zasad szkolenia grup specjalnych wojska. Przewinęło się przez tę ekipę trochę ciekawych osób. Żołnierze, policjanci, strażacy... Jest to dosyć uniwersalna grupa - mój brat od czasu do czasu szkoli harcerzy w zjazdach na linach i wspinaczce, inny kolega jest paramedykiem, kolejny szkoli z taktyki działania grup zwiadu. Podczas wypadów w teren uczymy się bytowania w lesie, nawigacji, maskowania, organizacji punktów obserwacyjnych. Młodzi ludzie lubią, jak się coś dzieje, zwłaszcza chłopcy. Nie każdemu z nas odpowiada śpiewanie przy ognisku i pląsy. Zmorą jest obowiązkowe prowadzenie ksiąg pracy drużyny i tym podobne. Dla mnie jest to bzdura, chęć ubierania wszystkiego w ramki uważam za chorą rzecz.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie