"Najgorsze dopiero nadejdzie" Roberta Małeckiego dla...

"Najgorsze dopiero nadejdzie" Roberta Małeckiego dla Czytelników "Nowości"

tob

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

"Najgorsze dopiero nadejdzie" Roberta Małeckiego dla Czytelników "Nowości"

©Materiały promocyjne

Dziś dla naszych Czytelników mamy debiut Roberta Małeckiego. Kryminał "Najgorsze dopiero nadejdzie" miał swoją premierę w środę. Jego akcja rozgrywa siew Toruniu. 4 października w Książnicy Kopernikańskiej odbędzie się spotkanie z autorem.
"Najgorsze dopiero nadejdzie" Roberta Małeckiego dla Czytelników "Nowości"

©Materiały promocyjne

- Od dziecka zaczytywałem się w przygodach najlepszego i niedoścignionego literackiego wzoru detektywa – Sherlocka Holmesa - opowiadał Robert Małecki w wywiadzie dla http://nowosci.com.pl. - Potem były horrory m.in. F. Paula Wilsona i Deana Koontza, następnie thrillery medyczne najlepszych amerykańskich autorów. No i wreszcie Coben oraz cała śmietanka autorów amerykańskich i europejskich, w tym polskich, którzy pisali i wciąż piszą znakomite kryminały i thrillery. To tylko pokazuje, że nie mogłem się zabrać za pisanie romansów.

Czytaj także: Małecki śladami Cobena

Zgliszcza spalonego domu kryją w sobie ponurą tajemnicę. Marek Bener ma przed sobą ostatnie dziennikarskie zadanie. Nie wie jednak, że to początek kryminalnej gry, w którą zostaje uwikłany. Przeszłość daje o sobie znać, gdy okazuje się, że ofiarą pożaru jest dawny przyjaciel Benera, który przed laty uwiódł mu narzeczoną. Wkrótce kobieta również znika bez śladu. Tak rysuje się fabuła "Najgorsze dopiero nadejdzie".

Poniżej fragment powieści:

"Cierpiący na lęk przed pająkami nie powinni się zbliżać do doktor Raszei. Była wysoka jak Małgorzata Dydek, ale przeraźliwie chuda. Linia jej pleców przypominała zeskok narciarski na mamuciej skoczni. Z chudego tułowia wychodziły patykowate nogi i ręce. A jakby tego było mało, miała długi nos, na którym opierały się lennonki. Tak, istny hit mody. Brakowało tylko tatuaży, kwiatów we włosach i dzwonów. Namiastką skręta był nieodłączny papieros w pożółkłych od tytoniu palcach.

Kiedy zapukałem do otwartych drzwi jej gabinetu, oderwała wzrok od mikroskopu i spojrzała na mnie z szelmowskim uśmiechem zza obłoku dymu. Papieros tkwił w ustach.

– O spalonkę ci chodzi? – spytała.

– Dokładnie.

Raszeja wymieniła preparat i spojrzała przez okular, a potem poprawiła ostrość.

– Dla szmatławca lokalnego czy ogólnopolskiego? – dopytała, nie odrywając oka od mikroskopu.

– Prywatnie.

– Prywatnie? – Podniosła głowę, po czym gestem zamknęła sobie usta, jakby miała w nich zamek błyskawiczny, a następnie strzepnęła popiół do wypolerowanej czarnej czaszki, która służyła za popielniczkę.

– Tylko garść informacji – poprosiłem.

– Nie mogę. Lepiej powiedz, co ci się stało? – Lustrowała mój rozbity łuk brwiowy, ale zbyłem ją okrągłymi słówkami i wróciłem do ofiary pożaru. – Wiesz, Marek, że to jest pod nadzorem prokuratora?

– Wiem, ale ja naprawdę nie szukam materiału na reportaż.

– To o co ci chodzi, hę?
– Wojciech Holtz był moim kolegą.

Odłożyła okulary i pomasowała skronie.

– Pytaj.

– Przyczyna zgonu?

Lekarka odjechała z fotelem od mikroskopu, oparła się wygodnie i wyrzuciła nogi przed siebie. Dzieliły nas pewnie ze trzy metry, a miałem wrażenie, jakby jej buty dotykały moich.

– Przecież wiesz, że zginął w pożarze. – Zaciągnęła się papierosem.

– Słyszałem, że najpierw stracił przytomność.

– Jeśli pytasz o to, czy żył, kiedy wybuchł pożar, to tak, żył.

– Jak to można zweryfikować?

– Podczas sekcji.

Doprawdy? Myślałem, że zamiast kroić trupy, zaglądają w czarodziejską kulę.

– W najprostszy sposób po obecności sadzy na ściankach krtani i tchawicy, właściwie aż po same oskrzela. Są jeszcze inne metody. Na przykład oznaczenie stężenia hemoglobiny tlenkowej we krwi ofiary. Ale to nie wszystko. Warto też sprawdzić krew pod kątem zawartości cyjanków. Szczególnie jeśli pożar miał miejsce w pomieszczeniu.

– Dlaczego? – spytałem, chociaż i tak nie sądziłem, bym cokolwiek z tego zrozumiał.

– W trakcie pożaru oprócz tlenku węgla uwalnia się cyjanowodór. Najczęściej z plastików, ale też ze starych lakierowanych mebli i innych materiałów. On także zostawia ślad we krwi. Próbki poszły do laboratorium. Czekamy na wyniki. Oczywiście jak zawsze w takich wypadkach zamówiliśmy pełną toksykologię.

– Czy to oznacza, że przyczyną śmierci jest zatrucie?

– Poczekajmy na wyniki krwi. Ale tak będzie, jeśli wszystko odbyło się bez udziału osób trzecich.

– A odbyło się?

Doktor Rejsza wzruszyła ramionami."

4 października o godz. 18 w Książnicy Kopernikańskiej przy ulicy Słowackiego 8 w Toruniu odbędzie się spotkanie z autorem. Wstęp wolny.


Książki dla Czytelników

Dla Czytelników mamy jeden egzemplarz książki Roberta Małeckiego pt. "Najgorsze dopiero nadejdzie". Otrzyma ją osoba, która dziś (30.09) o godz. 21 jako pierwsza prześle maila na adres: tomasz.bielicki@nowosci.com.pl z prawidłową odpowiedzią na pytanie: Kto jest wydawcą debiutanckiej książki Roberta Małeckiego? W mailu należy też podać swoje i imię i nazwisko.

Kolejną książkę będziemy mieli dla naszych Czytelników w poniedziałek.

Polecamy także:
Zobacz galerię: To takie proste - nowa wystawa w Młynach Wiedzy

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

akuratny (gość)

Zgłoś naruszenie treści

juz jest !! przedruk jakiegos belkotu przerazliwie cienkiego

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo