Najświętsza wojna

Michał Żurowski
To miał być wielki mecz. I pewnie będzie. W sobotę o 22.00. Nazwa Gran Derbi zobowiązuje. Miał też jednak decydować o tytule mistrza Hiszpanii. Ale nie zdecyduje. Bo na siedem kolejek przed metą najbardziej fascynujący ligowy wyścig w Europie wydaje się być już rozstrzygnięty.

To miał być wielki mecz. I pewnie będzie. W sobotę o 22.00. Nazwa Gran Derbi zobowiązuje. Miał też jednak decydować o tytule mistrza Hiszpanii. Ale nie zdecyduje. Bo na siedem kolejek przed metą najbardziej fascynujący ligowy wyścig w Europie wydaje się być już rozstrzygnięty.

Latem ubiegłego roku, na początku sezonu, nikt chyba się nie spodziewał, że wiosną przed Gran Derbi w Madrycie strata Realu będzie aż 8-punktowa. Nowy, wielki trener, nowe gwiazdy...

A tu najpierw klęska 0:5 na Camp Nou, a teraz taki dystans&

Tyle, że jedna, nawet tak bolesna porażka, nie mogła oddalić Realu od Barcy aż na 8 punktów. O tym, że szanse madrytczyków na mistrzostwo kraju są dziś już tylko teoretyczne, przesądziły ich wpadki w najmniej oczekiwanych momentach - na peryferiach ligi, gdzie nikt nie spodziewał się po Realu ani porażek, ani nawet remisów.<!** reklama>

Majorka - 0:0, Levante - 0:0, Almeria - 1:1, Pampeluna - 0:1, La Coruna - 0:0, wreszcie dwa tygodnie temu& Madryt - 0:1 ze Sportingiem Gijon. W tak silnej lidze i w wyścigu z rywalem kalibru Barcelony, gubienie punktów w Almerii czy Levante, a tym bardziej przegrywanie u siebie ze Sportingiem Gijon nie mogło ujść Realowi bezkarnie. Katalończycy tak hojnie punktów nie rozdawali. Nisko upadli raz. Na początku ligi u siebie z Herculesem Alicante 0:2. Potem jeszcze podzielili się punktami na Camp Nou z Majorką, zremisowali w Gijon (ależ ten Sporting rozrabiał!) i raz jeszcze w Sewilli. To wszystko. W 31 spotkaniach Barca przegrała raz! Real trzykrotnie. Barca zremisowała trzy mecze, Real cztery. Po co tyle szczegółów? Bo ligowy diabeł tkwi właśnie w szczegółach. 3 punkty w Gran Derbi są tyle samo warte co 3 punkty w Almerii albo na Majorce. Mistrzostwa nie zdobywa się w dwóch - nawet wielkich - meczach. Unikanie wpadek z maluchami czy średniakami jest jeszcze ważniejsze. Ta właśnie umiejętność dała Dumie Katalonii tę 8-punktową przewagę. Trudno sobie wyobrazić - i to bez względu na wynik jutrzejszego meczu - by ten kapitał roztrwoniła. Na szczęście dla Realu świat nie kończy się na Primera Division.

Jest jeszcze Puchar Króla (finał Real-Barca 20 kwietnia) i Liga Mistrzów. W niej, w półfinale, już niebawem znów dojdzie do Gran Derbi. Te jutrzejsze są więc dla Realu szansą, by przed starciem o prymat w Europie, odwrócić złą passę. A jest co odwracać.

Katalończycy upokarzali stołecznych w pięciu ostatnich starciach. Oprócz listopadowego lania na Camp Nou, było jeszcze sławne 2:6 w Madrycie przed dwoma laty. Ostatni raz Real wygrał w maju 2008 roku; po bramkach Higuaina, Raula, Robbena oraz van Nisterloya i Henry’ego dla gości. Spójrzcie na te nazwiska. Niby tylko trzy lata, a niemal prehistoria.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie