Nie do końca wiemy, co tak naprawdę jemy

BOB
Najwięksi producenci żywności dostarczają na rynek produkty wykorzystujące GMO - twierdzi Greenpeace i publikuje ich listę.

Najwięksi producenci żywności dostarczają na rynek produkty wykorzystujące GMO - twierdzi Greenpeace i publikuje ich listę.

Konserwanty, barwniki syntetyczne, stabilizatory, substancje spulchniające, wzmacniacze smaku i zapachu czy wreszcie GMO - to wszystko znajduje się w naszej codziennej diecie.

Często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo zwykle te nieobojętne dla zdrowia substancje ukrywają się pod tajemniczymi znakami „E”.

E-100 to barwniki, E-200 konserwanty, E-300 przeciwutleniacze, E-400 zagęszczacze, a E-600 to z kolei wzmacniacze smaku. Producenci żywności najczęściej, choć w trudny do zrozumienia sposób, informują nas o takich niespodziankach. O substancjach transgenicznych (GMO) nikt jednak wspominać nie chce, zwłaszcza wówczas, gdy nie musi. A nie musi wtedy, gdy ich zawartość w całości produktu jest mniejsza niż 0,9 procent. Ale jest. Czarną listę producentów przedstawił Greenpeace. Znalazły się na niej takie firmy, jak Wedel, Danone (ze swoimi sztandarowymi produktami Actimel, Danonki, Activia), Morliny, Malma, Krakus.

<!** reklama>- Na liście umieściliśmy producentów, których wytwory zawierają w swoim składzie GMO, albo takich, którzy nie odpowiedzieli w ogóle na pytanie o zawartość GMO w ich produktach - mówi Maciej Muskat, dyrektor Greenpeace Polska. - Dlaczego korzystający z GMO, jak i ci, którzy na ankiety nie odpowiedzieli, znaleźli się na jednej liście? Dla nas oczywiste jest to, że jeśli firma, mimo monitów, odmawia odpowiedzi, to ma coś do ukrycia - uważa dyrektor.

Obecnością na liście zainteresowaliśmy firmę Danone. Osoba odpowiedzialna za kontakty z mediami obiecała przedstawić stanowisko firmy, ale tego nie zrobiła. Zapewniła jednak, że o żadnych ankietach Greenpeace nic nie wie.

Wszystko na temat oznaczeń wie za to Marek Szczygielski, inspektor wojewódzki Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Bydgoszczy. - Gdy kontrolujemy, na przykład, piekarnię wypiekającą chleb z ziarnem sojowym, a na opakowaniu jest znak, że to soja modyfikowana, to sprawdzamy również, czy etykieta na chlebie na to wskazuje.

Choć kontrole w całej Polsce nie wykazały wadliwego oznaczania produktów zawierających GMO (w żadnym jego wartość nie przekroczyła granicznego wskaźnika - 0,9 procent), to pokazały jednocześnie, że przenikają one na rynek. W co dziesiątej partii towaru występowały bowiem, choć w ilości niewymuszającej informowania o nich, substancje transgeniczne.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie