Nie istnieli w ataku

Redakcja
LaMarshall Corbett (z lewej) zawiódł w Gdyni. Najskuteczniejszy zawodnik Polskiego Cukru w dotychczasowych meczach w niedzielę trafił zaledwie jeden z dziesięciu rzutów z gry
LaMarshall Corbett (z lewej) zawiódł w Gdyni. Najskuteczniejszy zawodnik Polskiego Cukru w dotychczasowych meczach w niedzielę trafił zaledwie jeden z dziesięciu rzutów z gry Sławomir Kowalski
Udostępnij:
Koszykarze Polskiego Cukru znów musieli przełknąć gorycz porażki. W niedzielę okazali się słabsi w Gdyni od miejscowego Asseco 57:65. Oprócz kolejnej przegranej, niepokojący jest styl gry torunian.

Ekipa Davida Dedka przed tym spotkaniem również była w kryzysie. Gdynianie mieli bowiem serię trzech porażek z rzędu. Torunianie z kolei z ostatnich sześciu spotkań wygrali zaledwie jedno. Obie ekipy bardzo potrzebowały zatem przełamania. Niestety, udało się to gospodarzom.

Zasłużone zwycięstwo Asseco

- Gratuluję zespołowi Asseco i Davidowi (Dedkowi, trenerowi drużyny - dop. red.) - powiedział na konferencji prasowej szkoleniowiec Polskiego Cukru Milija Bogicević. - Odnieśli zasłużone zwycięstwo. Nie istnieliśmy w ataku, zawiedli moi liderzy. Mieliśmy dużo „otwartych” rzutów i powinniśmy je trafić. Od kiedy pamiętam, koszykówka polega na tym, żeby trafiać do kosza. Przemysław Frasunkiewicz zrobił dzisiaj różnicę swoimi rzutami z dystansu. Myślę, że David też będzie miał po tym meczu sporo uwag do swoich zawodników. Jedno jest jednak pewne. Asseco wygrało ten mecz, a my znów przegraliśmy.
W dużo lepszym humorze spotkanie kończył szkoleniowiec Asseco Gdynia.
[break]
- Chciałem pogratulować zawodnikom za walkę, którą pokazali w tym meczu - zaznaczył David Dedek. - Mieliśmy bardzo trudny początek. W głowie mieliśmy jeszcze ostatni mecz w Kutnie. Byliśmy nieskuteczni w ataku, do tego dołożyliśmy błędy w obronie. Po kilku minutach pozbieraliśmy się. Zaczęliśmy grać naszą koszykówkę i udało się na koniec pierwszej kwarty doprowadzić do remisu. Decydującym momentem była trzecia kwarta. Mocno atakowaliśmy, z tego wynikały rzuty wolne. Trochę ich trafiliśmy, aczkolwiek były w tym meczu problemy również z tym elementem. Cieszę się jednak, że wygraliśmy. Będzie to bardzo pozytywny impuls dla młodego zespołu.

Jednym z bohaterów w ekipie gospodarzy był Przemysław Frasunkiewicz. Skrzydłowy zmagał się w ostatnim czasie z urazem kolana, ale na mecz z Polskim Cukrem wrócił już do składu gdyńskiej drużyny. W niedzielnym meczu zagrał świetnie. Zdobył 16 punktów, aż pięciokrotnie trafiając z dystansu. Dwa z tych rzutów, w czwartej kwarcie, pozwoliły gospodarzom utrzymać przewagę i kontrolować przebieg meczu do końcowej syreny.

Kto nie lubi trafiać?

- Fajnie jest trafiać rzuty, bo chyba nie ma koszykarza na świecie, który nie lubi zdobywać punktów - dodał Frasunkiewicz. - Prawda jest taka, że straciliśmy 57 punktów. Mecze, które wygrywaliśmy, to właśnie dzięki dobrej obronie. W ostatnich trzech przegranych spotkaniach nie było z tym najlepiej. W pierwszej połowie pozwoliliśmy drużynie z Torunia zdobyć ponad 10 punktów z szybkiego ataku. W drugiej połowie udało się zagrać jeszcze lepiej w obronie. Powstrzymaliśmy lidera Polskiego Cukru Seana Denisona na dziewięciu punktów. Wygraliśmy zbiórki i to moim zdaniem są główne przyczyny naszego zwycięstwa.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie