Nie ma pracy, to zwalniają

Mariola Lorenczewska
Mariola Lorenczewska
Zarówno lekarze, pielęgniarki, jak i pracownicy obsługi tracą pracę w pogotowiu ratunkowym. Jedni już dostali wypowiedzenia umów i kontraktów, innych to czeka.

Zarówno lekarze, pielęgniarki, jak i pracownicy obsługi tracą pracę w pogotowiu ratunkowym. Jedni już dostali wypowiedzenia umów i kontraktów, innych to czeka.

<!** Image 2 alt="Image 167888" sub="Ratownik medyczny Paweł Zaiko sprawdza sprzęt w karetce w dyspozytorni przy ul. Grudziądzkiej w Toruniu Fot. Grzegorz Olkowski">Od 1 marca w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Toruniu na Konstytucji 3 Maja są zamknięte drzwi. Wywieszona kartka obwieszcza, że tu już nie ma podstawowej opieki zdrowotnej nocnej i świątecznej.

Przegranie przez WSPR konkursu na taką opiekę ma też konsekwencje personalne. Część osób zatrudnionych w pogotowiu już dostała wypowiedzenia, innych to czeka w najbliższym czasie. Pogotowie rezygnuje z ludzi nie tylko w związku z okrojeniem działalności.

- Wygląda na to, że zostaje nam tylko ratownictwo medyczne. Przechodzimy wymuszoną restrukturyzację - mówi Wiesław Brosdowski, wicedyrektor WSPR. - Rozwiązanych już zostało 25 kontraktów z lekarzami i 10 z pielęgniarkami. To były umowy cywilnoprawne, które nie odpowiadają etatom. Oprócz tego tracą pracę osoby zatrudnione na 11,5 etatach - rejestratorki, sprzątaczki i administracja z nocnego i świątecznego POZ.

<!** reklama>

Wiesław Brosdowski dodaje, że w ratownictwie medycznym też będą musieli rozwiązać część umów.

- Po prostu odtąd będziemy ściśle stosować się do ustawy. Do tej pory przekraczaliśmy wyznaczone standardy, jeśli chodzi o pracowników, a teraz będziemy się ich trzymać. Wymagania są takie, że w karetkach specjalistycznych muszą być trzy osoby uprawnione do ratowania, w podstawowych - dwie. I tak będzie. W części karetek lekarzy zastąpią profesjonalni ratownicy medyczni.

W sumie zerwanych zostanie 35 kontraktów z lekarzami, 15 z pielęgniarkami. Dodając do tego etatowców - wychodzi, że w WSPR w Toruniu przestanie pracować 61 osób. Jak podkreśla Wiesław Brosdowski, jeśli chodzi o „biały personel”, nie są to osoby, które pracowały tylko w pogotowiu. Stracą więc pracę, ale dodatkową.

- W pogotowiu zwalniają, dlatego lekarze szukają pracy, co nie jest łatwe, ale się udaje. Pielęgniarkom jest trudniej, na Bielanach w grę wchodzą tylko kontrakty - mówi była pracownica pogotowia.

Sławomir Badurek, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, przyznaje, że lekarze z Bielan traktują pogotowie jako dodatkowe miejsce pracy. Prawie wszyscy są w szpitalu na kontraktach.

- Z pielęgniarkami jest inaczej. 75 proc. zatrudnionych jest na umowie o pracę. Kontrakty oferuje się i podpisuje za zgodą zainteresowanych. Nikogo się nie zmusza - mówi dr Sławomir Badurek. - Osoby, które tracą pracę w pogotowiu, mogą jej poszukać w nowych punktach świątecznej i nocnej pomocy, czyli Citomedzie i Rudak-Medzie.

- Chętnych nie brakuje. Zatrudniłem dodatkowo kilku lekarzy z pogotowia. Są wprawieni w dyżurach - mówi dr Dariusz Michał Górecki, szef Rudak-Medu.

A co z taborem pogotowia?

- Tych dwóch karetek, które mieliśmy w nocnej i świątecznej przychodni, nie pozbywamy się. Będą zapasowymi - zaznacza Wiesław Brosdowski.

Warto wiedzieć

  • Do 1 marca br. Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Toruniu zatrudniała 130 osób na umowie o pracę i 150 na kontraktach.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie