Nie ma zgody na zabijanie

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Czy bójki na starówce muszą się zdarzać, bo taka jest „uroda” miejsc często odwiedzanych przez imprezowiczów? Nie - mówią specjaliści. Toruńskie centrum jest tak małe, że powinno być bezpieczne.

Czy bójki na starówce muszą się zdarzać, bo taka jest „uroda” miejsc często odwiedzanych przez imprezowiczów? Nie - mówią specjaliści. Toruńskie centrum jest tak małe, że powinno być bezpieczne.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171803" sub="Toruńska starówka: dzielnica zabytkowa i piękna, ale też niebezpieczna Fot. Grzegorz Olkowski">Weekend, koniec marca. Przed pubem „U Łojca” przy ul Szewskiej pobity zostaje Wojciech Grubecki, były piłkarz Elany. Trafia do szpitala, leży w śpiączce. Umiera po kilkunastu dniach od pobicia. Dziś, po ponad miesiącu od wydarzeń, Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum Zachód nadal ma tylko 1 zatrzymanego, choć ofiarę pobiła grupa. Nagranie z monitoringu okazuje się tak niewyraźne, że nie pomaga w identyfikacji uczestników zajścia. Zatrzymany 26-letni Marcin K. natomiast twierdzi, że nie zna pozostałych osób.

To ostatnia tak dramatyczna w skutkach odsłona weekendowego życia na starówce. Wcześniej też zdarzały się brutalne pobicia, niektóre ze skutkiem śmiertelnym. Takie wydarzenia nie tylko bulwersują torunian, ale i są najgorszą reklamą dla zabytkowej starówki. Rusza właśnie sezon turystyczny. Wszyscy oczekują, ze będzie bezpieczny.

<!** reklama>- Nad sytuacjami takimi, jak pobicie Wojciecha Grubeckiego, nie można przejść do porządku dziennego. Nie można wpisywać ich w charakter śródmieścia, twierdząc, że tam, gdzie jest wiele pubów, a więc i osób spożywających alkohol, bójki zdarzały się, zdarzają i zdarzać będą. Nie. Najkrócej mówiąc, nie może być zgody na bicie i zabijanie - podkreśla dr Dominik Antonowicz, socjolog pochodzący z Torunia, obecnie pracujący w Warszawie. - Toruńska starówka jest obszarowo tak mała, że policja nie powinna mieć kłopotu z zapewnieniem na niej bezpieczeństwa. Liczba i rozmieszczenie patroli powinny być takie, by w razie potrzeby, dotrzeć do miejsca zdarzenia w 30 sekund.

Socjolog dziwi się specjalnym prawom, jakie mają firmy ochroniarskie. To ich pracownicy licznie korzystają z przywileju jeżdżenia po starówce samochodami. Tymczasem patrole policji czy straży miejskiej najczęściej przemierzają ją pieszo. - Skoro ochroniarze mają takie przywileje, to może daliby miastu i jego mieszkańcom coś w zamian? Na przykład czujność i pomoc w sytuacjach zagrożenia? - pyta.

Kolejny temat to monitoring. Sprawa Wojciecha Grubeckiego po raz kolejny obnaża jego słabości. Gdy nagranie z kamery jest potrzebne, pomogłoby ująć sprawców brutalnego pobicia, na niewiele się zdaje. Co prawda, śledczy postanowili przekazać je do analizy Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Bydgoszczy, ale nawet zdaniem Krzysztofa Podgórskiego, szefa miejskiego monitoringu, nie należy oczekiwać cudów.

- Gmina inwestuje w kolejne kamery, za pieniądze podatników. Podatki płacę w Toruniu i nie chcę, aby przeznaczano je na nieskuteczny system monitorowania miasta. Owszem, zdaję sobie sprawy z roli prewencyjnej kamer, ale życie pokazuje, że to za mało - mówi dr Dominik Antonowicz.

Warto wiedzieć

  • Dziś w Toruniu rozpoczyna się konferencja pod tytułem „Jakość życia w centrach miasta - warunki zamieszkania i turystyki”. W programie nie znaleźliśmy prelekcji poświęconej bezpieczeństwo. Niewykluczone jednak, że uczestnicy podejmą je w dyskusji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie