Niestety, rodzice często nie podejmują walki

Robert Małecki
Rozmowa z MARIĄ BURZYŃSKĄ, terapeutką z Ośrodka Terapii Uzależnień Dzieci i Młodzieży przy Centrum Profilaktyki i Terapii.

Rozmowa z MARIĄ BURZYŃSKĄ, terapeutką z Ośrodka Terapii Uzależnień Dzieci i Młodzieży przy Centrum Profilaktyki i Terapii.

Czy sposób uzależnienia dzieci i młodzieży zmienił się przez lata?

Tak, i to diametralnie. Dziś młodzież zupełnie nie widzi ograniczeń. Bierze dopalacze, popija alkoholem, kombinuje z innymi używkami. Niektórzy biorą wszystko jedno po drugim, bez opamiętania. Jeszcze jeden nie zacznie działać, gdy już drugi trafia do ust. Stąd tak częste dramaty, wizyty nieprzytomnych chłopców i dziewcząt w szpitalach, relacjonowane w mediach. Często właśnie od młodych ludzi, którzy trafiają do ośrodka, odwiaduję się o kolejnych nowinkach, jak picie kropel do oczu, czy łykanie tabletek od bólu gardła.

<!** reklama>Dziś jest też łatwiejszy dostęp do wszelkiego typu używek.

To prawda.

I więcej jest przez to uzależnień?

Wystarczy spojrzeć na statystyki. Od stycznia do kwietnia mieliśmy około 200 konsultacji. To 50 konsultacji miesięcznie. Grafik mamy zapełniony.

Jakie są symptomy uzależnienia młodych? Kiedy rodzic powinien zdać sobie sprawę, że jego dziecko ma poważne kłopoty?

Nawiązaliśmy dobrą współpracę z pedagogami szkolnymi, często organizujemy pogadanki dla rodziców, przedstawiając właśnie symptomy u dzieci, mogące świadczyć o uzależnieniu. Ale często bywa tak, że o tych symptomach informuje rodziców... szkoła. Uczeń najpierw zaczyna opuszczać pierwsze lub ostatnie lekcje, potem sam decyduje, kiedy chodzi do szkoły. Unika sprawdzianów, dostaje gorsze stopnie. Wtedy szkoła alarmuje rodziców. To oni mogą dalej obserwować, że u dziecka spada zainteresowanie hobby. Jeśli pływał lub brał udział w zawodach, teraz już nie chce, bo nie widzi w tym sensu. Zaniedbuje higienę osobistą. Potem unika kontaktów z rodzicami, zamyka się w sobie. Jeśli pali marihuanę to będzie senny, częściej będzie sięgał po słodycze, będzie lekko zamroczony. W przypadku amfetaminy odwrotnie - w nocy może często wstawać, długo przesiadywać przed komputerem.

Co z tą informacją robią rodzice?

Bywa różnie. Często myślą, że to efekt wzmożonej nauki albo przemęczenia.

A jak już przyprowadzą dziecko do Waszego ośrodka?

Też bywa różnie. Terapia wymusza zmiany. Rodzice muszą przychodzić na grupy wsparcia i motywacji, by pomóc dziecku w walce z nałogiem. A to nie wszystkim pasuje. Takie mamy czasy, że ludzie gonią za pieniądzem. Wśród młodzieży, która do nas trafia wielu ma tylko jednego rodzica, bo drugi pracuje za granicą.

Czyli odpuszczają.

Niestety, często się tak zdarza.

I co wtedy?

Najczęściej wracają po roku lub dwóch, kiedy z dzieckiem jest już bardzo źle. A rola rodziców jest kluczowa, bo uzależnione dzieci same mówią, że brakuje im zainteresowania ze strony rodziców. Nie oskarżają ich, ale twierdzą, że nie wystarczy kupić nowe adidasy czy nowy komputer. Po prostu brakuje im rodzinnych więzów.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie