Nowa Zelandia pod gruzami

Sabina Waszczuk
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Trzęsienie ziemi, które nawiedziło drugie co do wielkości miasto w Nowej Zelandii, miało siłę 6,3 w skali Richtera, a swoje epicentrum 20 km na południe od dzielnicy biznesowej.

Trzęsienie ziemi, które nawiedziło drugie co do wielkości miasto w Nowej Zelandii, miało siłę 6,3 w skali Richtera, a swoje epicentrum 20 km na południe od dzielnicy biznesowej.

Epicentrum wstrząsu znajdowało się tylko 5 kilometrów poniżej powierzchni ziemi, siła wstrząsu uniosła ziemię na metr.

Historyczne centrum miasta wyglądało jak strefa wojny. Zawaliły się fasady budynków, spadając na dwa pełne pasażerów autobusy
i wiele samochodów. Mówi się nawet o 2 tysiącach ludzi, którzy
w jednej chwili pozbawieni zostali dachu nad głową.

Premier Nowej Zelandii John Key, który pospieszył na miejsce zdarzenia oznajmił, że trzęsienie ziemi i następujące po nim wstrząsy wtórne są najczarniejszą chwilą
w historii tego kraju. - Nie możemy wykluczyć, że ofiar śmiertelnych będzie więcej. Nowozelandzka telewizja donosi, że śmiertelne żniwo może zebrać ostatecznie 200-400 ofiar.

<!** reklama>

- Straty są dużo poważniejsze niż te zanotowane 4 października zeszłego roku podczas ówczesnego silniejszego (7,1 w skali Richtera - red.) trzęsienia ziemi - przyznał premier. Podejrzewa się, że konstrukcje wielu budynków, które wtedy przetrwały, zostały uszkodzone, prowadząc tym razem do całkowitego zawalenia. - Poprzednio nie było ofiar śmiertelnych, ponieważ wstrząsy zdarzyły się w nocy, co pozwoliło zminimalizować ilość rannych. Tym razem wstrząsy zaskoczyły ludzi na ulicach, w czasie przerwy na lunch - tłumaczył premier.

Trzęsienie ziemi rozdzierało asfalt na jezdniach i chodnikach, gdy tysiące oszołomionych, krzyczących lub płaczących mieszkańców Christchurch wpadało na siebie uciekając w panice. Na ulicach słychać było setki samochodowych alarmów i wycie syren karetek pogotowia i straży pożarnej. Spod gruzów zawalonych budynków można było usłyszeć nawoływania uwięzionych pracowników biurowych i wiernych, którzy przybyli na modlitwę do katedry, która straciła swoją iglicę. W kilku zniszczonych budynkach wybuchły pożary, które gaszono z helikopterów.

- Mówimy o dziesiątkach ludzi, którzy wciąż są w niebezpieczeństwie, możemy nie być w stanie uratować ich wszystkich - łamiącym się głosem mówił burmistrz Christchurch, Bob Parker. - Rumowiska mogły uwięzić jeszcze około 200 osób. Przed nadejściem kolejnego dnia musimy przygotować się na kolejne ofiary - zapowiedział. Christchurch liczy około 340 tys. mieszkańców.

Zerwane zostały linie telefoniczne. Nie działa także linia specjalna, która miała być używana w razie sytuacji nadzwyczajnych. Zniszczeniu uległa sieć wodociągowa, zalewając ulice. 80 proc. miasta pozbawione jest energii elektrycznej. Zamknięto również lotnisko do odwołania, wszystkie lecące w stronę miasta samoloty zawrócono lub skierowano na inne lądowiska.

Najtragiczniejsze w historii Nowej Zelandii było trzęsienie ziemi w 1931 roku, w wyniku którego śmierć poniosło 256 osób. (www.theaustralian.com.au, adelaidenow.com.au, cnn.com, nzherald.co.nz)

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie