Nowe czasy, nowe żony

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
Nowa gwiazda ma piękne oczy, uśmiech ponętny wyjątkowo i ciało, z którym wyczyniać może prawdziwe cudeńka. No ale jest w końcu gimnastyczką rangi olimpijskiej. Poza tym jest jednak - jak przynajmniej twierdzą łowcy plot z tabloidów całego świata - nową oblubienicą samego prezydenta-premiera Putina.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/zaluski_mariusz.jpg" >Nowa gwiazda ma piękne oczy, uśmiech ponętny wyjątkowo i ciało, z którym wyczyniać może prawdziwe cudeńka. No ale jest w końcu gimnastyczką rangi olimpijskiej. Poza tym jest jednak - jak przynajmniej twierdzą łowcy plot z tabloidów całego świata - nową oblubienicą samego prezydenta-premiera Putina.

Cóż, nie ma pewnie nic ciekawego w tym, że pan polityk wyrósł ze starej żony i znalazł sobie nowszy model kobiety swojego życia. W końcu życie też ma teraz inne niż w czasach przaśnych, a - jak niektórzy wierzą - nic tak nie podkreśla wizerunku człowieka sukcesu, jak zmiana partnera. Ciekawe jest raczej to, że nowe partnerki wcale nie są ostatnio traktowane jak niegodziwe karierowiczki, wykorzystujące słabości panów w wieku średnim, ale jak heroiny popkultury w wersji jak najbardziej pozytywnej. Tak samo zresztą, jak ich dostojni partnerzy.

<!** reklama>Oczywiście, nie miejsce tu na debatowanie, dlaczego w ogóle panowie politycy zmieniają partnerki - pewnie psychologowie, badający tajemnice kryzysu wieku średniego, mieliby swoją opinię, a zwolennicy harlequinowej wiary w wielką miłość, co to łączy pokolenia - swoją. W każdym razie kiedyś żon nie zmieniali, bo oznaczało to praktycznie koniec politycznej kariery, i to nie tylko w tych najbardziej konserwatywnych krainach. Trwali więc w związkach już nawet nie toksycznych, ale kompletnie pustych - wszyscy wiedzieli o co chodzi, a ważne było tylko to, żeby romanse nie wyłaziły na wierzch. I nie drażniły wyborców.

Ale coś się zmieniło w obyczajowości popkulturalno-politycznej. Zaczęło się od brykania niemieckich polityków w czasach rządów socjaldemokratów, potem mieliśmy wielki show z zastępowaniem pani Sarkozy przez Carlę Bruni, no a teraz mamy wielkie story o Putinie i pięknej pannie Kabajewej, która podobno dla prezydenta rzuciła rozkochanego w niej milicjanta, choć ten kupił jej jako drobny podarek mercedesa coupe. Swoją drogą nasi policjanci czytając te rewelacje musieli się nieźle nastroszyć, bo oni swoim narzeczonym kupić mogą co najwyżej dacię logan.

No i co się dzieje po tym, jak miłosne rewelacje zalewają gazety? Pełna euforia. Popkulturalny grajdoł nie oburza się już wcale na nikczemność perfidnego męża i nie płacze nad żoną, co to już do swojego wybranka sprzed lat nie pasuje, bo symbolem prestiżu jest kiepskim. Czytamy za to rzewne ballady o romansie, tęsknych spojrzeniach, kwiatach i wielkiej miłości.

Jeszcze chwila i stanie się to modne, co pewnie zaraz podchwycą nasze gwiazdy poppolityki, a może nawet i najwybitniejsi polscy mężowie stanu. Na razie pełna oddania pieśń pani Dody dla pana Donalda w nieszczęsnym programie TVN budziła raczej zażenowanie, ale kto wie, co się wydarzy? Choć już prezydenta Kaczyńskiego szalejącego z jakąś wygimnastykowaną sportsmenką trudno sobie wyobrazić.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie