„Nowości” poznały szczegóły akcji pod Toruniem, w której policyjny patrol użył broni

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Thinkstock
Udostępnij:
Poszukiwany przez policję mężczyzna, który został ranny w Czarnowie, wpadł w czasie interwencji w Bydgoszczy. Trwa śledztwo dotyczące jego postrzelenia.

Przypomnijmy, że chodzi o wydarzenia z października tego roku. Wówczas policjanci mieli w Czarnowie postrzelić mężczyznę poszukiwanego listem gończym.

- Śledztwo dotyczące tych wydarzeń prowadzone jest cały czas w sprawie. Nikomu nie postawiono zarzutów. Czy tak się stanie, być może okaże się do końca tego roku - mówi Ewa Janczur, szefowa toruńskiej Prokuratury Rejonowej Centrum-Zachód.

Wewnętrzne postępowanie wyjaśniające prowadzi również toruńska policja.

- Zostało ono zawieszone do czasu zakończeniu śledztwa przez prokuraturę - mówi Wojciech Chrostowski z toruńskiej policji, która - tak jak śledczy - chce wiedzieć, jak przebiegły wydarzenia w Czarnowie, czy funkcjonariusze słusznie użyli broni i dlaczego nie zgłosili przełożonym, że strzelali. I jak to się stało, iż w czasie zdawania broni nie wyszło na jaw, że brakuje amunicji.

To jeden z najbardziej zagadkowych wątków wydarzeń z 10 października w Czarnowie. Prowadzący śledztwo w tej sprawie są bardzo oszczędni w udzielaniu informacji.

Więcej o niej wiemy dzięki informatorowi „Nowości”. To były policjant, który zna kulisy tego zdarzenia, ale chce zachować anonimowość.

Wiadomo, że mieszkaniec Czarnowa był poszukiwany listem gończym. Za to, że nie zgłosił się do więzienia, aby odsiedzieć tam wyrok dwóch lat za przestępstwa przeciwko mieniu.

- Policjanci biorący udział w tym zdarzeniu nie pojechali do Czarnowa z własnej inicjatywy. Nie mieli też tzw. cynku, że poszukiwany może być w domu.

Po prostu co jakiś czas policja robi takie akcje, że wysyła wszystkich wolnych ludzi do miejsca zamieszkania poszukiwanych osób, bo być może któraś z nich akurat jest w domu. I tu tak było - mówi nasz informator.

- Poszukiwany z Czarnowa to wysportowany mężczyzna. Był przy samochodzie, gdy przyjechali policjanci. Udało mu się uciec. Strzelali do niego obaj funkcjonariusze, którzy tam pojechali.

Według naszego informatora, poszukiwany został lekko ranny w łokieć. Dwa tygodnie później wpadł przypadkowo w Bydgoszczy, gdy policjanci przyjechali interweniować w związku z jakąś awanturą.

- Gdy bierze się zatrzymanego na dołek, zawsze trzeba go zapytać, jak się czuje, czy jest zdrowy, czy coś mu nie dolega. Zatrzymany w czasie awantury w Bydgoszczy powiedział, że całkiem zdrowy nie jest, bo ma świeżą ranę po policyjnej kuli. Zrobił się szum, przyjechał prokurator i tak cała sprawa z Czarnowa wyszła na jaw - dodaje nasz informator.

Policjanci, którzy mieli strzelać w Czarnowie i nie rozliczyli się z tego, nie zostali zawieszeni. Cały czas normalnie pracują.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
bin
Takiego gnojka,pasożyta społeczeństwa trzeba było odstrzelić.Szkoda ,że policjanci mieli takie słabe oko.
Dodaj ogłoszenie