Od fanki Radia Maryja do Virginii Woolf [ROZMOWA]

Paulina Błaszkiewicz
Paulina Błaszkiewicz
W spektaklu „Berek, czyli upiór w moherze” Ewa Kasprzyk gra jedną z głównych ról
W spektaklu „Berek, czyli upiór w moherze” Ewa Kasprzyk gra jedną z głównych ról Archiwum Teatru Kwadrat
- My nie umiemy prowadzić ze sobą dialogu. To, co dziś oglądamy lub słyszymy, to nie jest walka na argumenty - aktorka EWA KASPRZYK w rozmowie z „Nowościami” opowiada o swojej ostatniej roli i występie w Toruniu, 5 marca w CKK Jordanki.

[break]
Słuchała Pani Radia Maryja?
Każdy kiedyś słuchał. Ja także, bo zawsze lubię wiedzieć, jak się zachowuje druga strona.
A Anna, bohaterka, którą gra Pani w spektaklu „Berek, czyli upiór w moherze” była dla Pani odskocznia od tych silnych i zdecydowanych kobiet, do których przyzwyczaiła Pani publiczność?
Anna też jest silna, bo trzeba mieć dużo siły, by w dzisiejszym świecie obronić się przed tym, że się słucha Radia Maryja. Ona jest silna w sensie swoich przekonań. Jest emerytką , żyje sama, a radio daje jej kontakt ze światem. „Berek, czyli upiór w moherze” to modelowa historia o tolerancji i o tym jak powinno być na świecie. Okazuje się, że dwa różne światy mogą ze sobą istnieć, bo ludzie zawsze mogą się dogadać. Poglądy, czy religie, które są inne nie są przeszkodą nie do pokonania. Moja bohaterka przekonuje się na własnej skórze, że może liczyć na pomoc sąsiada, który jest gejem.
Po raz pierwszy zagrała Pani ten spektakl siedem lat temu - w lutym 2009 roku.
To jest ciekawe z perspektywy czasu, bo to jest spektakl o tym, co się teraz dzieje w Polsce. My nie umiemy prowadzić ze sobą dialogu. To, co dziś oglądamy w telewizji, albo czego słuchamy w radiu to nie jest walka na argumenty, tylko wzajemne dopiekanie sobie, obrażanie i u żywanie chwytów czasami poniżej pasa. Myślę, że między innymi dlatego ten spektakl jest tak długo na afiszu. Marcin Szczygielski napisał go dla mnie na początku jako monodram, a później zaczął powiększać go o kolejne osoby i teraz jest nas czwórka na scenie.
To dobrze?
Jasne, że tak. To jest atut tego przedstawienia, bo poza tym, że czasami widzowie mogą zobaczyć samych siebie na scenie, to warto przyjść dla moich wspaniałych kolegów m.in. Pawła Małaszyńskiego, którego kocha żeńska część publiczności. Marcin Szczygielski obiecał mi, że napisze drugą część „Berka...”, ale chyba na razie nie ma na to czasu. Myślę sobie, że byłoby cudownie zobaczyć tą moją Lewandowską po takiej transformacji. To postać bardzo zabawna i charakterystyczna. Mam w niej dużą możliwość zmiany siebie, poobrzydzenia się, ale to wychodzi mi na dobre. (śmiech)
Powiedziała Pani, że Marcin Szczygielski nie ma teraz czasu na napisanie drugiej części „Berka, czyli upiora w moherze”, ale Pani na nadmiar czasu i brak zawodowych propozycji chyba nie może narzekać. Słyszałam o ostatniej głośnej roli w spektaklu „Kto się boi Virginii Woolf” w reżyserii Jacka Poniedziałka.
Na taką rolę jak Virginia Woolf czeka się jak na podarunek losu.Ktoś mi powiedział, że urodziłam się do tej roli. Na pewno to jest zupełnie inna bajka niż „Berek, czyli upiór w moherze” , chociaż muszę przyznać, że widzę, jak czasami ludzie też wybuchają śmiechem.
Mimo że nie jest to komedia. Zastanawia się Pani nad tym, dlaczego ludzie się śmieją?
Uważam, że czasami ten śmiech jest pokryciem zażenowania. Wydaje mi się, że niekoniecznie musi być szyderczy. Zapraszam bardzo serdecznie widzów do Teatru Polonia na to przedstawienie. Słyszałam, że na lutowe spektakle „Kto się boi Virginii Woolf” nie ma już biletów, ale być może znajdą się w marcowym i kwietniowym repertuarze. Mieszkańców Torunia zapraszam z kolei 5 marca na spektakl Teatru Kwadrat „Berek, czyli upiór w moherze” na Jordankach. Mam nadzieję, że ten spektakl się spodoba. Jestem bardzo ciekawa, jak zostanie przyjęty.
Niebawem pojawi się Pani także na małym ekranie w nowym serialu „Druga szansa“ z Małgorzatą Kożuchowską w roli głównej?
Wystąpiłam póki co w jednym odcinku z moim psem Shakirą, która właśnie zaczęła swoją filmową karierę.

Teczka osobowa: Ewa Kasprzyk

Aktorka teatralna i filmowa, znana m.in. z ról w kultowych komediach Romana Załuskiego: „Kogel-mogel”, „Galimatias, czyli kogel-mogel 2”, czy „Komedia małżeńska”.

Stworzyła też niesamowite kreacje w ambitnych filmach u młodych reżyserów. Warto wymienić chociażby film „Cudownie ocalony”, gdzie z dużą dozą autoironii zagrała starą prostytutkę - oszustkę Lolę Katafalk. Zagrała też w „Człowieku magnesie” Marcina Wrony, czy filmie Artura Urbańskiego„Bellisima”. Za rolę Elżbiety otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki na 26. Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni.

Na scenie można ją zobaczyć m.in. w Teatrze Polonia w Warszawie, a 5 marca w Toruniu w CKK Jordanki.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie