Odeszli... A mogli zostać

Anita Etter
Historyczna, dawna lokomotywownia, założona ponad sto lat temu przy grudziądzkim dworcu kolejowym, przejdzie w tym miesiącu do historii. Z pracą w zakładzie pożegna się 40 osób.

Historyczna, dawna lokomotywownia, założona ponad sto lat temu przy grudziądzkim dworcu kolejowym, przejdzie w tym miesiącu do historii. Z pracą w zakładzie pożegna się 40 osób.

<!** Image 2 align=none alt="Image 168684" sub="Wczoraj, gdy odwiedziliśmy dawną lokomotywownię, tylko kilka osób wykonywało swoją robotę. Reszta wykorzystuje zaległe urlopy / Fot. Robert Małecki">To niemal cała załoga sekcji utrzymania taboru, działająca w ramach spółki PKP Cargo. Zatrudnienie utrzymał tylko jeden z pracowników 41-osobowej załogi. Dlaczego tylko jeden?

Wczoraj, gdy odwiedziliśmy dawną lokomotywownię, tylko kilka osób wykonywało swoją robotę. Reszta wykorzystuje zaległe urlopy. W hali stały dwie lokomotywy, które przyjechały na przegląd.

Wśród załogi widać było smutek i żal, ale nikt nie chciał oficjalnie powiedzieć, co tu się właściwie wydarzyło.

<!** reklama>Czy rzeczywiście pracownicy zostali postawieni pod murem i musieli zgodzić się na warunki stawiane przez pracodawcę, czy sami zrezygnowali z pracy, godząc się na wypłatę odpraw?

- Kiedyś, jeszcze w latach osiemdziesiątych, byliśmy potrzebni, gdy były srogie zimy, a kolej musiała chodzić - mówią. - Roboty było pod dostatkiem. Teraz nie jesteśmy nikomu potrzebni. Trzeba szukać nowej pracy. Ale kto nas zatrudni, jeśli większość z nas jest już po pięćdziesiątce?

Pracownicy przyznają, że sami złożyli wypowiedzenia. Taką możliwość dała im spółka PKP Cargo, która zaoferowała odprawy w wysokości 15 tysięcy i dodatkowo dziewięć miesięcznych pensji.

Zdaniem pracowników, już wcześniej były „zamachy” na grudziądzką sekcję.

Bowiem prawda jest taka, że od trzech lat Cargo nie prowadzi ruchu pasażerskiego, a składów towarowych przejeżdżających przez Grudziądz także jest coraz mniej. Przyjazdy lokomotyw do przeglądu z innych miast były nieopłacalne.

- Sam nie wiem, dlaczego tak się stało, że cała załoga zrezygnowała z pracy. Mogli zostać - przekonuje Kazimierz Świtajski, zastępca dyrektora PKP Cargo SA Północnego Zakładu Spółki. - Do ósmego marca mieli zadeklarować, czy chcą dalej pracować, czy odejść. Pierwszego dnia rezygnację złożyło 20 osób, potem dołączyli kolejni. Tylko jeden pracownik zdecydował się pracować nadal, ale w związku z tym, że załogi praktycznie w Grudziądzu już nie ma, będzie dojeżdżał do Maksymilianowa.

Grudziądzka sekcja nie jest jedyną, w której pracownicy skorzystali z tak zwanego porozumienia dobrowolnych odejść, które zostało uzgodnione i podpisane przez związki zawodowe jeszcze w lutym tego roku.

Takie rozwiązania spowodowane były przerostem pracowników w spółce, która obecnie obejmuje województwa pomorskie, kujawsko-pomorskie i warmińsko-mazurskie. Tylko w naszym województwie w marcu zrezygnowało z pracy w spółce 200 osób, a w całym Północnym Zakładzie Spółki PKP Cargo SA ponad 300.

W bliźniaczej sekcji w Bydgoszczy 100 osób zdecydowało się odejść z firmy z odprawami.

- To był bardzo dobry zespół pracowników, ale nie tylko oni zrezygnowali z pracy. To samo zrobili też maszyniści - dodaje dyrektor Świtajski.

Fakty

  • Likwidacja starej lokomotywowni to niejedyny przypadek związany ze stratą dużej liczby miejsc pracy w Grudziądzu.

  • W tym miesiącu, ale już bez odpraw, pracę straciło 70 osób w Centrostalu. 40 już zapisało się w Powiatowym Urzędzie Pracy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie