Ograniczanie Internetu przeczy dzisiejszej popkulturze

Sabina WaszczukZaktualizowano 
O fenomenie ruchu społecznego przeciwko ACTA z dr Piotrem Siudą, socjologiem z UKW, rozmawia Sabina Waszczuk.

O fenomenie ruchu społecznego przeciwko ACTA z dr Piotrem Siudą, socjologiem z UKW, rozmawia Sabina Waszczuk.

Od tygodnia młodzi ludzie, których na co dzień tak trudno oderwać od komputerów, okupują centra największych miast w Polsce. Może to ofiary manipulacji ze strony ludzi, którzy wykorzystują młodzież przeciwko rządowi?

Wydaje mi się, że trudno mówić o manipulacji ze strony środowisk, które zorganizowały manifestację, z tego względu, iż mieliśmy do czynienia ze spontanicznym, oddolnym zorganizowaniem się internautów. Proszę zauważyć, że afera z ACTA nie wyłoniła wyraźnych liderów opozycyjnych. (Nie mówię oczywiście o niektórych politykach, którzy zmienili zdanie o podpisanej już przez Polskę umowie.)

Nasz region nie uchodził do tej pory za zbyt prospołeczny - skąd taki sukces środowej manifestacji zarówno w Bydgoszczy, jak i w Toruniu?

Nie powinno to dziwić, ponieważ jest to środowisko niezinstytucjonalizowane, opierające się co najwyżej na różnych organizacjach pozarządowych. Dobrowolność działań, brak liderów oraz fakt, że działalność ruchu nie zależy od spisanych regulaminów czy klarownie wyznaczonych postulatów, powoduje, że akcja szybko rośnie w siłę. Tymczasem brak silnych przywódców wynika z efemerycznego charakteru środowiska, tak zwanej wolnej kultury. Właśnie tym mianem określa się ruch społeczny, który tworzą ludzie uważający, że remiksowanie tekstów kulturowych w Internecie (YouTube, Facebook), ale też ściąganie, to nic złego. Pod wpływem akcji hakerów i jej nagłośnienia przez media głównego nurtu, ruch wolnej kultury momentalnie zyskał szerokie grono sympatyków.

<!** reklama>

Czy młodzież manifestująca przeciwko ACTA w ogóle zna powody, dla których, wychodzi na ulice - rozumie, na czym polega ta umowa?

Większość protestujących nie ma żadnego pojęcia, o co tak naprawdę toczy się walka. Nauczyciele z gimnazjów donoszą, że młodzież utożsamia ACTA z kontrolowaniem i śledzeniem ich rozmów na Gadu-Gadu. Mało kto zapewne zada sobie trud zdobycia rzetelnych informacji, na podstawie których wyrobić mógłby sobie własne zdanie. W tym sensie mamy zatem do czynienia z przejawem działania masowego, zarówno odgórnego (bo wzbudzonego przez największe w kraju media) jak i oddolnego, bo opartego na internetowym „skrzyknięciu się”. Za jakiś czas uczestnicy manifestacji zapomną o całej sprawie, a liczba sympatyków wolnej kultury się unormuje.

Czy można wybronić stanowisko, że pirackie ściąganie plików może przysłużyć się wielu firmom?

Że piractwo jest potrzebne, uważa wielu zachodnich akademików, którzy podkreślają, że korporacjom dobrze zrobiłoby przyzwolenie na piractwo. Paradoksalnie, dobrze wpływa ono na sprzedaż popkultury, ponieważ, aby ludzie nabyli oryginał, trzeba dać im możliwość zapoznania się z aktualnie dostępną ofertą. W wypadku piractwa wcale nie chodzi o brak pieniędzy, które przeznaczyć można na zakupy, ale o niechęć nabycia „kota w worku”. Jeśli dany koncern zainteresuje, zafascynuje swoim produktem konsumentów, może być pewien, że będą oni zaopatrywali się w oryginały, co wcale nie oznacza, że nie pobrali czegoś wcześniej z sieci.

Mam przez to rozumieć, że w dzisiejszym świecie należy przywyknąć do łamania prawa w sieci i pogodzić się z jego „dobroczynnym działaniem”?

Osoby aktywnie korzystające z Internetu właśnie ze względu na intensywność korzystania z sieci, kupują najwięcej oryginałów. Legalne nabywanie stymulowane jest przez ściąganie - bez piractwa nie byłoby zakupu w księgarni czy w sklepie z DVD, bowiem nikt nie zaangażowałby się w kulturę popularną tak intensywnie, aby narodziło się w nim pragnienie posiadania czegoś oryginalnego. Problem piractwa należy wreszcie uwolnić od złych skojarzeń oraz ukazać, że nielegalne ściąganie to część naszej codzienności. Ponieważ przyczynia się ono do zwiększenia zainteresowania popkulturą, nie jest czymś tak złym, jak chcieliby nas przekonać przedstawiciele koncernów.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3