Oni tylko się sprawdzają

Justyna Tota
Justyna Tota
Czasy się zmieniają, a wraz z nimi także model studenckiego koła naukowego, które przestało być już tylko miejscem spotkań ludzi o tych samych zainteresowaniach.

Czasy się zmieniają, a wraz z nimi także model studenckiego koła naukowego, które przestało być już tylko miejscem spotkań ludzi o tych samych zainteresowaniach.

<!** Image 2 align=none alt="Image 173157" sub="Studenckie Koło Naukowe Psychoterapii przy UKW organizuje konferencje na kontrowersyjne tematy / Fot. Archiwum SKNP">- Koło może dać lepszy start w zawodowe życie, przede wszystkim poprzez szkolenia i warsztaty, które organizują dla nas zaproszeni eksperci - uważa Magdalena Izydorczyk, przewodnicząca Studenckiego Koła Naukowego Psychoterapii UKW.

Dodatkowo szefowa SKNP wskazuje na w Akademickie Centrum Pomocy Psychologicznej, działające przy Instytucie Psychologii UKW - miejsce, gdzie członkowie koła mają dodatkową szansę sprawdzić się w roli psychoterapeuty czy psychologa.

<!** reklama>Pani Magdalena, która jest już na piątym roku psychologii o specjalności klinicznej, zdaje sobie jednak sprawę, że nawet tak cenne doświadczenia i kontakty nie sprawią, że pracodawcy sami zaproponują jej zatrudnienie w zawodzie.

- Niestety, to nie jest tak, że do tych, którzy są aktywni na studiach psychologicznych ustawia się kolejka pracodawców. A szkoda. Uważam, że koła naukowe są skupiskiem osób, które mają większą wiedzę niż przeciętny student - zauważa Magdalena Izydorczyk. - Tymczasem w miejscach, gdzie psycholog może znaleźć pracę, czyli w poradniach, przychodniach, szpitalach, szkołach i przedszkolach nikt się nie kwapi, żeby skorzystać ze złotych kopalń pracowników, którymi są studenci zrzeszeni w kołach naukowych.

Wpis do CV

Toruńscy studenci Koła Badań Podwodnych - którzy brali udział m.in. w warsztatach archeologii podwodnej, prowadzonych przez Centralne Muzeum Morskie oraz UNESCO - do współpracy z instytucjami zewnętrznymi również podchodzą ze zdrowym dystansem.

- Każde badania to dla nas nowe doświadczenie i doskonalenie umiejętności, które można w przyszłości wpisać w CV, bo to oczywiste, że większość z nas chciałaby mieć pracę związaną z tym, co studiuje. Na razie współpraca z instytucjami mniej lub bardziej związanymi z archeologią podwodną pozwala nam zorientować się, jakie są możliwości dalszego rozwoju po studiach oraz jakie jest zapotrzebowanie na osoby tym się zajmujące - mówi Wojciech Kulesza, prezes SKBP.

Bliżej praktyki

Podobnie kwestię kontaktów i płynących z tego korzyści postrzega przewodnicząca Studenckiego Koła Naukowego Kryminalistyki.

- Spotkania z ekspertami czy warsztaty jednych zainspirują do tego, by zainteresować się bardziej pracą w policji, a dla innych są po prostu źródłem wiedzy do wykorzystania w przyszłej pracy. Na pewno kontakty z praktykami ułatwiają podjęcie decyzji o wyborze drogi zawodowej - mówi Barbara Skalska.

Studenci zgodnie twierdzą, że bycie członkiem koła naukowego nie daje profitów w postaci wyższej oceny z egzaminu czy zaliczenia z danego przedmiotu, nawet jeżeli jest to tzw. zaliczenie terenowe.

- Co roku jeździmy do Ostrowa Lednickiego. Prowadzi się tam badania, spełnia on również rolę poligonu dla przyszłych archeologów podwodnych, który musimy zaliczyć i nie ma tu żadnej taryfy ulgowej - zapewnia Wojciech Kulesza.

- Jedyne, co faktycznie gwarantuje koło, to poszerzenie wiedzy. To na pewno przy zaliczeniach i egzaminach jest przydatne - dodaje Magdalena Izydorczyk, która zauważa jeszcze jedną ważną zaletę.

- Spotkania koła integrują nas jako zespół tak, że organizujemy wspólne wyjazdy wakacyjne - mówi.

Studenci z Koła Badań Podwodnych wyjazdy organizują przez cały rok tak często, jak tylko pozwolą im na to czas, pogoda i... pieniądze. Tych ostatnich często brakuje, bo transport, sprzęt i koszty jego eksploatacji oraz wyżywienie to spore wydatki. Dlatego pomimo pomocy władz UMK studenci często sięgają do swojej kieszeni.

- Każda taka wyprawa jest jednak bezcenna, bo kształcimy się i realizujemy naszą pasję - mówi Wojciech Kulesza.

Czasami pasja i zaangażowanie nieoczekiwanie przynpszą korzyści materialne, o czym mogło się przekonać kilkoro członków Studenckiego Koła Żonglerskiego UMK.

- Żonglerka to rozwój osobisty i dobra zabawa. Jeżeli ktoś zajmuje się tym dłużej, stale podnosi swoje umiejętności i tworzy własne etiudy, to po czasie jest na tyle dobry w tym, co robi, że dostaje propozycje płatnych pokazów lub oferty prowadzenia warsztatów - mówi Mateusz Kownacki, prezes sekcji żonglerskiej, która biorąc udział w różnych imprezach i organizując festiwale kuglarskie wpisała się w życie kulturalne Torunia.

Z wierszem na łamy

Natomiast w bydgoską kulturę wpisują się m.in. studenci z Koła Literackiego Wyższej Szkoły Gospodarki, którzy oprócz tego, że zapraszają poetów, pisarzy i aktorów do wspólnych działań, sami też mają możliwość zaistnieć jako twórcy i animatorzy.

- Nowatorskie dzieła młodych promujemy na spotkaniach literackich. A dzięki dofinansowaniu wydajemy również w folderze zapowiadającym każde spotkanie. Twórczość studentów umieszczamy również na stronie internetowej Biblioteki Głównej WSG i wydajemy w naszym „Kurierze Uczelnianym” - mówi Monika Grzybowska.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie