Opowieści Pana Bogdana

Piotr Bednarczyk
Pamiętam ten sobotni wieczór gdzieś w połowie marca 2009 roku, kiedy to z inicjatywy Jerzego Wierzchowskiego byli zawodnicy, mechanicy i działacze toruńskiego klubu żużlowego spotkali się w stadionowym pubie przy ul. Broniewskiego, by powspominać dawne, dobre czasy.

Chciałem wpaść tam na godzinkę, bo gdzieś się spieszyłem. Zostałem kilka godzin i żałowałem, że spotkanie zakończyło się tak szybko. Tak barwnych opowieści, jak to dawniej w żużlu bywało, mógłbym słuchać bez końca. Jednym z tych, którzy opowiadali najwięcej, był Bogdan Szuluk. Poznałem go jako człowieka o nieprzeciętnym humorze. A jego opowieści były tak barwne, że oczami wyobraźni wydawało mi się, że jestem świadkiem tego, co się dzieje, choć mogło mnie wówczas jeszcze nie być na świecie. Widziałem Go jeszcze kilkanaście dni temu na ulicy. Dziś już Go nie ma wśród nas. Jaka szkoda...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie