Opowieści wyjęte z magla

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Udostępnij:
Stary magiel wart jest pomnika. Choćby ze względu na rolę, jaką kiedyś odgrywał, jako miejsce spotkań i wymiany poglądów.

<!** Image 3 align=none alt="Image 203814" sub="Bogdan Kulasiński z toruńskiego Muzeum Etnograficznego przy jednym z przechowywanych w muzealnych magazynach magli [Fot.: Szymon Spandowski]">

Stary magiel wart jest pomnika. Choćby ze względu na rolę, jaką kiedyś odgrywał, jako miejsce spotkań i wymiany poglądów. Urządzenia te bywają również pamiątkami lokalnego przemysłu.

<!** reklama>

W tym odcinku Retro odrywamy się od toruńskich widoków wiślanych i opowieści z przeszłości idziemy szukać gdzie indziej. Bierzemy rolltuch, nawijamy go na drewniany wałek, historię będziemy wyciskać w maglu, bądź też magli, jak mówią rdzenni torunianie. Na przykład w zbudowanej przed 1920 rokiem potężnej maszynie z fabryki kotłów Born & Schütze na Mokrem.

- Szukam informacji na temat magla ręcznego przy Szosie Chełmińskiej 64 - napisał do nas kilka tygodni temu pan Marcin. - Chodziłem tam z babcią i mamą jako młodziak, magiel mieścił się w osobnym budyneczku i był potężną maszynerią na korbkę; zawsze mnie śmieszyło jak to jest wkładać małe prześcieradła do takiego kolosa.

Kolos miał tabliczkę z niemieckim napisem wskazującym na to, że został wykonany w Toruniu. Stał we wspomnianym przez Czytelnika budyneczku. Został rozebrany dopiero niedawno, gdy miejsce jego pracy, a później spoczynku musiało ustąpić budowanej tam nowej kamienicy. Urządzenia nie udało się przekazać do muzeum, nie było więc innego wyjścia... Podobnie kończy się historia wielu innych podobnych maszyn. Toruńskie Muzeum Okręgowe nie jest takimi pamiątkami specjalnie zainteresowane, magazyny Muzeum Etnograficznego natomiast pękają już pod tym względem w szwach. Na naszych oczach znikają więc ostatnie ślady przeszłości, ciekawej nie tylko ze względu na likwidowane urządzenia.

- Kosze z praniem były czubate, a kolejki tam, gdzie my chodziliśmy, długie - wspomina Tadeusz Krzyżosiak, którego rodzina ponad pół wieku temu maglowała się u państwa Latzke, poza maglem (również najprawdopodobniej toruńskiej produkcji) posiadających w okolicy Dworca Północnego jeszcze piekarnię i sklep. - Czasami nawet pół dnia się w tych kolejkach stało i sporo przy okazji rozmawiało.

Podobnych opowieści i opisów podwórek, gdzie na ogół znajdowały się pomieszczenia z maglami, zebraliśmy całkiem sporo. Wszystko dzięki zamieszczonemu w gazecie krótkiemu apelowi dotyczącemu losów magla z Szosy Chełmińskiej. Po szczegóły dotyczące samego maglowania udaliśmy się natomiast do toruńskiego Muzeum Etnograficznego. Jego kolekcja różnego rodzaju maszyn piorących i prasujących jest doprawdy imponująca, najstarszy magiel skrzynkowy pochodzi jeszcze z XVIII stulecia! Wiekowy, ale już słusznych rozmiarów...

- Takie magle były popularne między innymi we dworach - mówi Kinga Turska-Skowronek z Działu Gospodarki i Rzemiosł toruńskiego Muzeum Etnograficznego. - Pościele, obrusy... kto by wytrzymał tkwiąc nad tym wszystkim z żelazkiem!

Najbardziej archaiczne urządzenie do maglowania prezentowane jest na wystawie w arsenale. Składa się z wałka, na którym nawijało się tkaninę, oraz deseczki. Zasady działania można prześledzić zerkając na umieszczony obok eksponatu ekran, gdzie wyświetlany jest krótki film o dawnym praniu i maglowaniu.

O takich przyrządach warto napisać. Jednak nasi Czytelnicy wspominają raczej inne urządzenia, obciążone kamieniami pudła z korbą i dużym kołem. Kolosy, do których wkładało się stosunkowo niepozorne, jak opowiada nasz Czytelnik, obrusy i prześcieradła. Nawijano je na drewniane wałki i... korba szła w ruch? Nic z tych rzeczy!

- Aby maglowany materiał się nie uszkodził, był jeszcze owijany w specjalne tkaniny, przeważnie bardzo pięknie zdobione - dodaje Kinga Turska-Skowronek.

Rzeczywiście, ich przeznaczenie nie pozostawia wątpliwości. Eksponaty z Muzeum Etnograficznego ozdobione są wizerunkami magli. Na niektórych można też zresztą prześledzić obrazkową historię prania, od wypełnionej pianą balii, po odzież wywieszoną na sznurze. Ludziom to się kiedyś chciało! Tyle wysiłku inwestować w coś, co służyło tylko do owijania przyciskanego ogromnym ciężarem wałka. No tak, wątpliwości nie budzi funkcja tego materiału, napis nie zostawia natomiast złudzeń co do jego pochodzenia. Rolltuch - Niemcy lub ziemie dawnego zaboru pruskiego. Nie ma jednak co narzekać. Dzięki temu magle były u nas znacznie powszechniejsze niż chociażby w rejonie Włocławka, a pierwsze pralki pod pomorskimi dachami zaczęły się pojawiać już na przełomie XIX i XX wieku. Wyglądają nieco śmiesznie: drewniane pudła z korbą, niektóre po latach domowymi sposobami przerobione na zasilanie elektryczne. O dość szerokich możliwościach importerów sprzed stu lat świadczyć mogą umieszczone na archaicznych urządzeniach nazwy marek. Niektóre pralki eksploatowane w Toruniu i okolicach miały części sprowadzone ze Stanów Zjednoczonych.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie