Ostatni skok mistrza Małysza

Sławomir Kabat
Ponad 20 tysięcy kibiców i miliony przed telewizorami pożegnało w sobotę podczas benefisu na Wielkiej Krokwi w Zakopanem Adama Małysza.

Ponad 20 tysięcy kibiców i miliony przed telewizorami pożegnało w sobotę podczas benefisu na Wielkiej Krokwi w Zakopanem Adama Małysza.

25 marca 2011 z pewnością przejdzie do annałów polskiego sportu. Wielki sportowiec, medalista olimpijski i mistrz świata w skokach narciarskich podczas benefisu - skok do celu w Zakopanem pożegnał się z kolegami ze skoczni, a przede wszystkim z wiernymi kibicami. Na zawody przyleciało wielu jego największych rywali ze skoczni, a zarazem przyjaciół. Niestety, zawody odwołano z powodu śnieżycy.

Adam Małysz na własną odpowiedzialność zdecydował się po raz ostatni usiąść na belce i oddać swój ostatni skok.

<!** reklama>- Zrobiłem to na własną odpowiedzialność, ale musiałem skoczyć dla tych wspaniałych kibiców, którzy zawsze byli ze mną - mówił wzruszony „Orzeł z Wisły”. Wśród publiczności pojawił się prezydent Bronisław Komorowski z małżonką Anną

Benefis połączony był z występami znanych postaci i zespołów estradowych. Kibice dla uczczenia naszego mistrza zapuścili, bądź przykleili sobie wąsy.

Adam Małysz zaskoczył wszystkich stwierdzeniem, że wcale tego ostatniego skoku nie traktował wyjątkowo. - Nie było tak, że życie przeleciało mi przed oczami. Takie rzeczy mają miejsce w ekstremalnych sytuacjach, kiedy trzeba się ratować przed upadkiem. Nie podchodziłem do tego skoku, jak do ostatniego. Pewnie, że nie był to taki skok, jakie oddawałem tutaj w Pucharze Świata. Myślałem tylko o tym, by tym skokiem zadowolić publiczność - dodał najwybitniejszy polski skoczek.

Polak pytany o to, czy trochę mu nie żal, że nie ma jednak w kolekcji złotego medalu igrzysk olimpijskich, zapewnił, że do Soczi wybiera się w innej roli niż skoczek i na progu w sportowej rywalizacji już się nie pojawi. - Powiedziałem definitywnie koniec, co nie oznacza, że nie skoczę sobie jeszcze kiedyś dla przyjemności - śmieje się Adam Małysz. - Obiecałem jednak Hannu Lepistoe, że do profesjonalnych skoków już nie wrócę. Nie chcę popełniać błędów innych zawodników. Odchodzę tak, jak to sobie wymarzyłem. A do Soczi na igrzyska pojadę co najwyżej jako attache olimpijski - przyznaje były już skoczek, któremu najwyraźniej przypadła do gustu propozycja złożona kilka dni temu przez Polski Komitet Olimpijski.

Dalszych planów co do swojej przyszłości po skokach Adam Małysz nie chciał jeszcze zdradzić. - Mówiłem już wcześniej, że swoją decyzję ogłoszę w połowie kwietnia. Dostałem wiele propozycji, nad którymi muszę się zastanowić. Na pewno chciałbym dalej aktywnie uczestniczyć w życiu mojej dyscypliny sportu, czyli skokach narciarskich. Zresztą mam propozycję z Polskiego Związku Narciarskiego. Na pewno ją rozważę. Ostatecznych decyzji nie podjąłem, ale nie ukrywam, że chciałbym mieć wpływ na rozwój polskich skoków narciarskich - zakończyła legenda tej dyscypliny sportu.

Fakty

  • ADAM MAŁYSZ - 3 grudnia skończy 34 lata; czterokrotny medalista igrzysk olimpijskich (3 srebra, 1 brąz), 6 medali (w tym 4 złote) z mistrzostw świata, 4-krotny zwycięzca Pucharu Świata.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie