Ostatnie słowo na temat obyczajów w kurii

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
- Po 25 latach pracy kuria zrobiła ze mnie przestępcę - powiedział wczoraj w sądzie w ostatnim słowie ksiądz Tadeusz P. Wyrok na niego i Ewę P., jego znajomą, ogłoszony zostanie w piątek.

- Po 25 latach pracy kuria zrobiła ze mnie przestępcę - powiedział wczoraj w sądzie w ostatnim słowie ksiądz Tadeusz P. Wyrok na niego i Ewę P., jego znajomą, ogłoszony zostanie w piątek.

<!** Image 2 align=none alt="Image 167510" sub="Ewa P. i ks. Tadeusz P. podczas wczorajszej rozprawy sądowej / Fot. Adam Zakrzewski">Jeszcze mocniejszych słów użyła w swej końcowej wypowiedzi Ewa P. Wskazała z nazwiska, kto jest - jej zdaniem - winny tego, że ona i ksiądz Tadeusz P., były proboszcz parafii na Bielawach, znaleźli się na sali rozpraw. To jeden z najwyższych hierarchów Kościoła w Toruniu. Według Ewy P. zemścił się.

- Za to, że przez 12 lat byłam obiektem jego zainteresowań, a on nie uzyskał ode mnie niczego jako mężczyzna - powiedziała Ewa P.

<!** reklama>Mówiła też o innym duchownym z toruńskiej kurii.

- Mam dowody na to, że jest gejem. I był po uszy zakochany w Tadeuszu - dodała.

Ewa P. obiecała prokuratorowi prowadzącemu śledztwo przeciwko niej i księdzu, że zaraz po rozprawie pojedzie do Warszawy do Prokuratury Generalnej opowiedzieć o wszystkim, co dzieje się w toruńskiej prokuraturze. Zapowiedziała też złożenie skarg do kilku innych pozarządowych instytucji broniących praw człowieka.

Zanim oskarżeni wygłosili swoje mowy, za barierką dla świadków stanęła Wiesława S., biegła z zakresu badania pisma ręcznego. Oceniała główny dowód w tej sprawie, czyli druk o zarobkach księdza, na podstawie którego chciał on uzyskać w banku kredyt na mieszkanie w Toruniu. Według prokuratury został on sfałszowany i prawie w całości wypisała go Ewa P.

- Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - zeznała biegła.

I podtrzymywała tę opinię do końca przesłuchania, mimo wielu zarzutów stawianych przez obronę. Przede wszystkim co do sposobu uzyskania materiału porównawczego z próbkami pisma Ewy P. i innych osób. Obrona kwestionowała między innymi to, że jego część została pobrana od jednego ze świadków przez prokuraturę i potem przekazana biegłemu. Nie było go podczas tej czynności.

Adwokat Ewy P. złożył w związku z taką oceną opinii biegłego wniosek o sporządzenie kolejnej przez innego grafologa. Sąd jednak tego wniosku nie uwzględnił i zamknął przewód sądowy.

- Ta sprawa jest tylko trochę inna niż pozostałe. Na ławie oskarżonych zasiadły bowiem dwie osoby wykonujące zajęcia uznawane jako zawody zaufania publicznego. Chodzi o nauczyciela i księdza - mówił prokurator w mowie końcowej.

Jego zdaniem oskarżeni winni są zarzucanych im czynów, a więc udziału w fałszowaniu dokumentu i próbie wprowadzenia w błąd pracowników banku. Zażądał dla nich po roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzyletnie okresy próby. Ponadto wnioskował o grzywny w wysokości po 15 tys. zł i opłacenie kosztów postępowania w sądzie.

Adwokat Ewy P. poprosił o uniewinnienie swojej klientki. Choćby dlatego, że opinia grafologiczne jego zdaniem budzi pewne wątpliwości.

Ksiądz Tadeusz P. nie miał w tym procesie obrońcy. Również zażądał uniewinnienia i zadał szereg retorycznych pytań dotyczących genezy tej sprawy i jej przebiegu. Mówił o manipulacjach toruńskiej kurii.

- Jestem tym wszystkim zbulwersowany - powiedział w sądzie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie