Pamięć o ofiarach zastygnie w pomnikach

Sabina Waszczuk
Fragment samolotu TU-154 częścią pomnika, który miałby stanąć na lotnisku w Smoleńsku. Gra świateł z ryngrafami przed Pałacem Prezydenckim. Konkursy na pomniki czas rozpisać.

Fragment samolotu TU-154 częścią pomnika, który miałby stanąć na lotnisku w Smoleńsku. Gra świateł z ryngrafami przed Pałacem Prezydenckim. Konkursy na pomniki czas rozpisać.

Jeden z pomników stanie w Smoleńsku. Jako pierwszy w tej kwestii wypowiedział się Donald Tusk. Przyznał, że Bronisław Komorowski chciałby, aby wrak samolotu TU-154M stał się kluczowym elementem wzniesionego w przyszłości pomnika.

<!** reklama>

- Uzgodniłem to już z Dmitrijem Miedwiediewem - zapewniał przed wylotem do Rosji sam prezydent. - Będziemy starali się w sposób godny uczynić z resztek samolotu miejsce do refleksji i zadumy, do utrwalenia pamięci o katastrofie, ofiarach, jak również o żałobie - zapewniał prezydent w telewizji publicznej.

- W momencie podjęcia przez obu prezydentów decyzji, natychmiast na naszej stronie pojawi się ogłoszenie o konkursie - stwierdził w Radiu TOK FM Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Na spotkaniu obaj prezydenci uzgodnili, iż napis na pomniku będzie zarówno po polsku, jak i po rosyjsku, a jego treść ustalą obie strony.

- Ma to szczególne znaczenie w kontekście wydarzeń ostatnich dni - przyznał Bronisław Komorowski.

Artyści będą mieli sześć miesięcy na opracowanie i zgłoszenie projektu. Zwycięzca dostanie cztery miesiące na jego realizację. - Do końca grudnia ma być znany wykonawca, a prace mają zakończyć się przed kolejną rocznicą - powiedział szef resortu kultury w radiowej Trójce.

Pytany o pomnik w Warszawie Bogdan Zdrojewski zastrzegł, że leży to w kompetencji władz miasta. Przyznał, że i tu rozpisanie konkursu byłoby dobrym rozwiązaniem. - Przestrzeń w okolicach Pałacu Prezydenckiego jest na tyle skończona, że nie należy doprowadzać do silnej ingerencji przestrzennej - stwierdził.

Tymczasem architekt prof. Paweł Szychalski na konferencji prasowej w Warszawie przedstawił projekt pomnika dla stolicy, który poparli m.in. Magdalena Merta, Andrzej Melak - brat przewodniczącego Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, Jakub Płażyński, Maciej Łopiński - bliski współpracownik Lecha Kaczyńskiego, obecnie koordynator Ruchu Społecznego imienia byłego prezydenta. Marta Kaczyńska również nie kryła zachwytu.

Projekt ma zamknąć usta władzom miasta oraz konserwatorom zabytków, którzy twierdzili, że układ architektoniczny nie pozwala na budowę klasycznych rozmiarów pomnika przed pałacem.

U podstawy wychodzących z chodnika słupów świetlnych umieszczone byłyby ryngrafy z nazwiskami oraz datami urodzin i śmierci wszystkich 96 ofiar katastrofy smoleńskiej. Para prezydencka miałaby jeden, wspólny, większy od innych ryngraf, z podwójną inskrypcją.

Symbolicznym odniesieniem do Katynia mają być właśnie ryngrafy, które - jak przypomniał architekt - w polskiej tradycji mają konotacje narodowe, rycerskie i religijne.

- Same reflektory mogą kojarzyć się nam z konstelacją gwiazd. Uzbrojone w ryngrafy dadzą subtelne odniesienie do zdjęć satelitarnych ze Smoleńska. Ten pomnik jest żywy i będzie się rodził codziennie - mówił Szychalski.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie