Partnerstwo dla przyszłości

Szymon Spandowski
O metropolitalnej przyszłości naszego regionu - o tym, czy w ogóle metropolia w Kujawsko-Pomorskiem jest możliwa - rozmawiamy z senatorem JANEM WYROWIŃSKIM (PO).

O metropolitalnej przyszłości naszego regionu - o tym, czy w ogóle metropolia w Kujawsko-Pomorskiem jest możliwa - rozmawiamy z senatorem JANEM WYROWIŃSKIM (PO).

<!** Image 2 align=none alt="Image 169185" sub="Rafała Bruskiego i Michała Zaleskiego przed debatą w bydgoskiej WSG powitano chlebem i solą. Fot. Tymon Markowski">W ostatni czwartek w Bydgoszczy odbyła się debata, której uczestnicy, między innymi prezydenci Bydgoszczy i Torunia, zastanawiali się, który wariant dla regionu będzie bardziej korzystny: metropolia bydgosko-toruńska czy też taka, w której skład wejdzie Bydgoszcz i jej okolice. Pytanie to pozostało bez odpowiedzi...

<!** reklama>A jest ona tylko jedna: im większa metropolia, tym silniejsza. Przecież liczba mieszkańców Bydgoszczy
i Torunia razem wziętych i tak będzie mniejsza od liczby mieszkańców chociażby Poznania, o metropolii poznańskiej nawet nie wspominając. Jeśli mamy się liczyć na mapie kraju
i Europy, to najlepszym wariantem będzie twór złożony z Bydgoszczy wraz z otaczającymi ją gminami oraz z Torunia, również
z przyległościami, wykraczającymi poza granice powiatu. Nie można też zapominać o Inowrocławiu, Grudziądzu i Włocławku. Dwie gwiazdy metropolii, czyli Bydgoszcz i Toruń, nie mogą tracić
z oczu miast satelitarnych, które znajdują się na ich obrzeżach.

Dwie gwiazdy? Bydgoszcz widzi tylko jedną. Sprawa przyszłej stolicy metropolii była zresztą jednym z głównych punktów czwartkowej dyskusji.

Stolica jest sprawą drugorzędną. Do końca XVIII wieku, przynajmniej dla naszej części regionu, było nią na przykład Chełmno. Trzymając się terminologii astronomicznej, uważam, że gwiazdy powinny być dwie. Trzon metropolii powinny tworzyć Bydgoszcz z Toruniem, naturalnie na partnerskich zasadach.

Aby jednak poważnie myśleć
o tworzeniu takich zasad, potrzebne są odpowiednie relacje.
A między nami wieje chłodem...

Niezupełnie. Nie wszyscy ludzie
w Bydgoszczy patrzą wilkiem na Toruń. Mamy przecież kilka przykładów doskonałej współpracy, choćby uniwersytet.

<!** reklama>

Kiedy ten uniwersytet pojawił się podczas debaty, na widowni rozległy się pomruki i posypały komentarze...

Z pewnością przydałaby się więc jakaś fachowa analiza bydgoskiej uczelni medycznej. A co do pomruków i komentarzy... Głosy na takich spotkaniach nie są zawsze głosem większości.

I całe szczęście, ale często większości szkodzą. Miesiąc temu, na specjalne konsultacje dotyczące planów zagospodarowania kraju, przyjechali do bydgoskiego Urzędu Wojewódzkiego samorządowcy z całego kraju. Pytali o przyszłość. Z zażenowaniem słuchali też wystąpień przedstawicieli dwóch bydgoskich organizacji, którzy ograniczali się
w zasadzie tylko do haseł, że Bydgoszcz jest wielka, a Toruń to siedlisko ciemnych mocy.

Słyszałem o tym. Jeszcze raz powtórzę, że to nie są głosy większości. Brzmią tak, a nie inaczej, ale tym samym stają się kolejnym dowodem na to, że powstanie takiej aglomeracji jest konieczne. Jeśli uda nam się porozumieć, możemy stać się wzorem dla Europy, bo taka dwubiegunowa metropolia będzie czymś wyjątkowym. Jeśli się jednak nie dogadamy, staniemy się pośmiewiskiem. Miejscem, które dostało swoją wielką szansę, ale nie potrafiło z niej skorzystać.

Szansa może i jest duża. Jednak gdzie i jak szukać wspólnego języka?

W tej chwili dyskusja toczy się w dość zamkniętym kręgu. Moim zdaniem, ruch należy teraz do elit. To one powinny szukać porozumienia.

W czwartek przy jednym stole zasiedli prezydenci Torunia
i Bydgoszczy. Ten pierwszy starał się mówić, co oba miasta łączy, drugi niemal natychmiast przeszedł do tego, co je dzieli.

Sam jest zakładnikiem tej sytuacji, nie mógł więc pewnie mówić inaczej.

Jak więc obie strony zachęcić do rzeczowej rozmowy?

Nie byłem zwolennikiem tego województwa, które przecież narodziło się z buntu w Bydgoszczy. Skoro już jednak ono powstało, musimy zatroszczyć się o jego przyszłość, skończyć z dziecinnymi licytacjami i dać sobie szansę - stworzyć coś,
z czego będziemy dumni i co zagwarantuje nam rozwój. Taka okazja może się już nie powtórzyć, więc albo ją wykorzystamy, albo będziemy dreptać w miejscu, narażając się na śmieszność.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie